Powidzkie Su-22
Moderatorzy: Sawicz, Xlem, Drzemi
A propos kosiakow. Pochodzę z Ustki i kiedyś dość często odwiedzałem rodzinkę . Uwielbiałem chodzic na plaże i czekać co nadleci. Był tam pewien wyczyn chlopaków z 28. Jeden z naszych mysliwców tak się popisywal na 23 -ce nad plażą (wschodnią) że jeden z plażowiczów stojących na końcach palików doznal lekkiego opażenia skóry. Opowieść podobno autentyczna. Tam też widziałem po raz pierwszy Mi-14 w 1982 kiedy jeszcze nie wiedzialem ze ruscy zbudowali taką maszynę. Myslałem że to sea king. No a w czasie jednych ćwiczeń UW nad lasem koło CSSMW przeleciało coś dużego rosyjskiego. Prawie jestem dać głowę że był to Tu-16 Badger
flynavy: Tylko co to ma wspólnego z powidzkimi sukami
Spoterek: Ładny avatar
Jeśli już temat zszedł na kosiaki to nieskromnie pokaże swoje filmiki zrobione powidzkim suczkom podczas koszenia:
http://pl.youtube.com/watch?v=Kl0a81k7pMI
http://pl.youtube.com/watch?v=w0024Roj3_Y
Są piloci, którzy lubią się popisywać i maja żelazne nerwy bo potrafią przekosić na 20-30 metrach, a są też tacy co wolą nie ryzykować.
Spoterek: Ładny avatar
Jeśli już temat zszedł na kosiaki to nieskromnie pokaże swoje filmiki zrobione powidzkim suczkom podczas koszenia:
http://pl.youtube.com/watch?v=Kl0a81k7pMI
http://pl.youtube.com/watch?v=w0024Roj3_Y
Są piloci, którzy lubią się popisywać i maja żelazne nerwy bo potrafią przekosić na 20-30 metrach, a są też tacy co wolą nie ryzykować.
Ja nigdy nie zapomne powrotu 5 Su-22 z 7elt z NAM-u 2000 z Danii. Kosiak na ok 60 metrach w ciasnym szyku, doslownie poezja. Numery numerow co prawda nie bylo widac, bo tak jak szybko nadlecialy tak samo szybko odlecialy, ale suczkomaniacy i tak wiedza, ktore egzemplarze polecialy wtedy do Karup.Sawicz pisze:p.s. Kiedyś to latali fakt nad moim miastem do dzisiaj pamiętam 4 Su-20 koszące ok.50 metrów nad blokami.
- pingwin
- Wyróżniony!

- Posty: 1449
- Rejestracja: 27 mar 2005, 11:49
- gadu: 0
- Lokalizacja: (EPMI)
- Kontakt:
hmm na 30 metrach to chyba niskie przeloty...
Gdybyś zobaczył kosiaka na 10 metrach to byś ocipiał...
..a w Twoim przypadku Łukasz kosiak na tej wysokości to juz poniżej, gdybys stał na wieży oczywiście...
wtedy zdjęcia sa najlepsze 
hasło w eter: "paparazzi na wieży" - zapamiętajcie. Wtedy bądźcie czujni jak sowa nocą...
Gdybyś zobaczył kosiaka na 10 metrach to byś ocipiał...
..a w Twoim przypadku Łukasz kosiak na tej wysokości to juz poniżej, gdybys stał na wieży oczywiście...
hasło w eter: "paparazzi na wieży" - zapamiętajcie. Wtedy bądźcie czujni jak sowa nocą...
- Szczepan-1985
- Aktywny!

- Posty: 347
- Rejestracja: 14 cze 2006, 14:12
- gadu: 0
- Lokalizacja: Poznań (EPPO,EPKS)
Przeglądając lotnictwo.net zaciekawiła mnie ta wypowiedź
http://www.lotnictwo.net.pl/viewtopic.php?t=6109
Moje pytanie czy pilot ma możliwość wyboru jednostki w jakiej chce stacjonować i czy od jednostki zależy wynagrodzenie?
Jeżeli ktoś może podzielić się wiedzą byłbym wdzięczny 
Gregor pisze:...Takie braki pilotów w eskadrze to m.in. wynik ucieczki młodych, ale i doświadczonych pilotów, którzy nie chcieli przechodzić do Świdwina ze względów finansowych i znaleźli sobie pracę w innych jednostkach...
http://www.lotnictwo.net.pl/viewtopic.php?t=6109
Moje pytanie czy pilot ma możliwość wyboru jednostki w jakiej chce stacjonować i czy od jednostki zależy wynagrodzenie?
latanie myśliwcem jest jak jazda na motorze, latanie pasażerem jest jak jazda autobusem z dziećmi...
Z tego co mi wiadomo, to zolnierz (a wiec takze i pilot) moze wnioskowac o przeniesienie do innej jednostki, oczywiscie jesli prosba jest w miare racjonalna, to nie ma z reguly wiekszych przeszkod, zeby "gora" jej nie przyjela. Wysokosc zarobkow nie zalezy od danej jednostki (choc nie do konca, bo jak wiadomo inne stawki sa w eskadrach F-16, a inne w pozostalych), ale od etatu, jaki dany zolnierz zajmuje.
-
Spoterek
- Prawie moderator!

- Posty: 2358
- Rejestracja: 04 maja 2007, 13:33
- gadu: 0
- Lokalizacja: EGLL - LHR HEATHROW AIRPORT
To ja może pozwolę sobie zacytować art.wskazany w linku przez Szczepana-1985.
"7 Eskadra Lotnictwa Taktycznego (7 elt) znajduje się w trudnym okresie transformacji polegającej na przejściu ze stanu pełnej aktywności bojowej do stanu marazmu i wyczekiwania na przeniesienie do Świdwina. Nie służy to morale armii. I nie jest to wina kadry z Powidza. Po prostu w pewnym momencie okazało się, że są sprawy i problemy ważniejsze od ich jednostki, z której ludzie – wpierw z 6 elt , a potem z 7 elt zasilili program F-16 i C-130 Hercules. Pierwszą z tych eskadr przeniesiono na Krzesiny, a z drugiej w dalszym ciągu trwa odpływ ludzi do pracy przy obydwu programach.
Mimo wielkich braków kadrowych nikt nie zdjął z 7 Eskadra Lotnictwa Taktycznego obowiązków. A w tym roku na lotnictwo myśliwsko-bombowe spadło wiele zadań. Bywało tak, że z jednych ćwiczeń eskadra przechodziła w drugie, a w tygodniu trafiały się nawet i trzy. Odbyło się też kilkanaście ćwiczeń nieplanowanych, które eskadra musiała „obsłużyć” zmniejszoną o ok. 30 proc. liczbą pilotów i techników. Do końca czerwca odbywało się w niej jeszcze normalne szkolenie, a o skali wykonywanych zadań świadczy przekroczone już 1000 godzin rocznego nalotu. Prawie połowę z niego wykonało tylko czterech pilotów(!). Podczas ćwiczeń chodzili na loty po kilka razy dziennie.
Takie braki pilotów w eskadrze to m.in. wynik ucieczki młodych, ale i doświadczonych pilotów, którzy nie chcieli przechodzić do Świdwina ze względów finansowych i znaleźli sobie pracę w innych jednostkach. Pojawia się jednak mała iskierka nadziei na niewielką poprawę ich sytuacji finansowej. – Do niedawna zdecydowana większość ludzi chciała pozostać na miejscu. Jednak po ponownym wprowadzeniu dodatku rozłąkowego w wysokości całej diety dla żołnierza przebywającego poza domem lub zmuszonego dojeżdżać do miejsca pracy, kilku żołnierzy zmieniło zdanie – mówi dowódca 7 elt ppłk pil. Maciej Trelka".
Żołnierz Polski
W takim razie szacunek i największe wyrazy uznania dla całej powidzkiej załogi.
"7 Eskadra Lotnictwa Taktycznego (7 elt) znajduje się w trudnym okresie transformacji polegającej na przejściu ze stanu pełnej aktywności bojowej do stanu marazmu i wyczekiwania na przeniesienie do Świdwina. Nie służy to morale armii. I nie jest to wina kadry z Powidza. Po prostu w pewnym momencie okazało się, że są sprawy i problemy ważniejsze od ich jednostki, z której ludzie – wpierw z 6 elt , a potem z 7 elt zasilili program F-16 i C-130 Hercules. Pierwszą z tych eskadr przeniesiono na Krzesiny, a z drugiej w dalszym ciągu trwa odpływ ludzi do pracy przy obydwu programach.
Mimo wielkich braków kadrowych nikt nie zdjął z 7 Eskadra Lotnictwa Taktycznego obowiązków. A w tym roku na lotnictwo myśliwsko-bombowe spadło wiele zadań. Bywało tak, że z jednych ćwiczeń eskadra przechodziła w drugie, a w tygodniu trafiały się nawet i trzy. Odbyło się też kilkanaście ćwiczeń nieplanowanych, które eskadra musiała „obsłużyć” zmniejszoną o ok. 30 proc. liczbą pilotów i techników. Do końca czerwca odbywało się w niej jeszcze normalne szkolenie, a o skali wykonywanych zadań świadczy przekroczone już 1000 godzin rocznego nalotu. Prawie połowę z niego wykonało tylko czterech pilotów(!). Podczas ćwiczeń chodzili na loty po kilka razy dziennie.
Takie braki pilotów w eskadrze to m.in. wynik ucieczki młodych, ale i doświadczonych pilotów, którzy nie chcieli przechodzić do Świdwina ze względów finansowych i znaleźli sobie pracę w innych jednostkach. Pojawia się jednak mała iskierka nadziei na niewielką poprawę ich sytuacji finansowej. – Do niedawna zdecydowana większość ludzi chciała pozostać na miejscu. Jednak po ponownym wprowadzeniu dodatku rozłąkowego w wysokości całej diety dla żołnierza przebywającego poza domem lub zmuszonego dojeżdżać do miejsca pracy, kilku żołnierzy zmieniło zdanie – mówi dowódca 7 elt ppłk pil. Maciej Trelka".
Żołnierz Polski
W takim razie szacunek i największe wyrazy uznania dla całej powidzkiej załogi.






