Tymczasem relacja z popołudnia – tym razem w użyciu pas 30:
Lekko się spóźniłem więc gdy już dojeżdżałem do bramy ożarowskiej nagle z zaskoczenia za lasku huk i ziuuu! nade mną parka efów – pięknie, niziutko i głośno! Miodzio!
I zaraz przed płotem przekołowały dwa efy. Wielkie szczęście, bo dziś wszystkie (z wyjątkiem jednego rano) zjeżdżały od razu z pasa do hangarów – spory kawał od płotu...
Chwilę potem start czwóreczki – jeden za drugim. Też ładnie choć od razu skęcały na południe. No to myślę koniec. Ale za chwilę słyszę w skanerku: wieża podaje komunikat pogodowy po angielsku. Myślę – ktoś będzie jednak startował, może jakaś bryza czy coś. A tu za chwilę nad pasem unosi się jeden, a zaraz potem drugi ef. I śmig nade mną! To jest to!
No i czas oczekiwania. Czekaliśmy (byłem z Żoneczką), czekaliśmy... i końca nie widać. A jeszcze wieża co chwilę "starszyła" kogoś z Żernik, że zaraz efy nadlecą.
No i wreszcie zjawiły się. Było ich sześć. Pierwszy usiadł grzecznie od razu, drugi przeszedł nad pasem i wio do nawrotu. Reszta (i tu jest mała rozbieżność między Żoneczką a mną, ale przyjmijmy że:) siadała od razu. W końcu utworzyła się na pasie niezła kolejka. Pierwszy już zniknął z widoku – zjechał do hangarów, drugi był w połowie drogi dojazdowej, trzeci zbliżał się do końca pasa, czwarty wytracał prędkość, piąty właśnie siadał, a szósty ustabilizował się w osi pasa – jakoś mniej więcej tak to było.
No to jeszcze pozostała ostatnia para. Czekamy na nią, zgłosiła się już do wieży i... nagle ni stąd ni z owąd nad pasem wyrastają dwa efy lecące gdzieś z północy! Zrobiły nawrót gdzieś nad Głuszyną i siadały od razu na pasie jeden za drugim. Pierwszy skołował najkrótszą drogą z pasa do hangarów. Drugi pokulał się nieco dalej i ku mojemu zdziwieniu skręcił z pasa na północ w drogę kołowania. Myślę sobie przejedzie do hangarów przed płotem – specjalnie dla mnie!
Ja patrzę, a od CPPSu ciągnie cała kolejka samochodów!
A, jeszcze najważniejsze: numer taktyczny pechowego efa to 4043.
No, to by było na tyle. Ufff...



