Jak było do przewidzenia, kryzys na rynkach finansowych zaczyna zbierać swoje żniwo w realnej gospodarce. Dotyczy to też bardzo podatnej na wahania koniunktury branży lotniczej. Zaczyna sie od "państwowego bankruta" - Islandii. http://biznes.onet.pl/2,1852941,wiadomosci.html" onclick="window.open(this.href);return false;
Bankructwo tanich linii Sterling Airways
(PAP/inf.wł., ak/29.10.2008, godz. 10:46)
Tanie islandzkie linie lotnicze Sterling Airways (z bazą w Danii) zapowiedziały w środę ogłoszenie jeszcze tego dnia bankructwa i ostrzegły, że nie będą w stanie zwrócić pieniędzy tym, którzy wykupili w internecie bilety.
Linie nie zdołały pozyskać środków na restrukturyzację; jako powód podają załamanie się islandzkiego systemu finansowego.
Duńska agencja prasowa Ritzau informuje, że przedstawiciele Sterling Airways odmawiają podania, ilu pasażerów będzie dotkniętym odwołaniem lotów. Według biura podróży Star Tours może to dotyczyć 30-40 tysięcy osób.
Rzecznik SAS poinformował, że linie te, w miarę możliwości, będą oferowały pasażerom i załogom Sterling Airways miejsca w swych samolotach lecących do Kopenhagi. Według rzecznika SAS jest to "dobrowolna pomoc".
Linie Sterling Airways obsługiwały trasy w Skandynawii oraz między Skandynawią a różnymi miastami europejskimi. Realizowały także połączenia z Polski. Samolotami Sterling Airways można było polecieć z Krakowa do Kopenhagi.
Warto przypomnieć, że ostatnio w UK zbankrutowały linie XL.
Obecnie ilość pasażerów - lotów w Manchester spadła wręcz drastycznie, ale nie u wszystkich przewoźników. Oczywiście jest to nierozłącznie związane z zakończeniem sezonu letniego – urlopowego. Taki przykład:
Boeing 757(jet2) na Majorkę, jeszcze miesiąc temu ponad 200 pasażerów, a dnia dzisiejszego zaledwie...22!!! Wyobrażacie sobie 757 z taką frekwencją...
Tego samego dnia 757, ale Thomas Cook – 220 pasażerów.
A kto przetrwa zimę...ten żyć będzie - taka moja prognoza
Jeszcze mi się przypomniała taka żenada zabawna ze SkyEurope, jakoś w sierpniu, kiedy to tugiem zastawiliśmy pokraczną wersję "słowackiego" 737.
Odlecieli...dopiero wtedy, kiedy pilot zapłacił z firmowej karty za paliwo
Spoterek pisze:Jeszcze mi się przypomniała taka żenada zabawna ze SkyEurope, jakoś w sierpniu, kiedy to tugiem zastawiliśmy pokraczną wersję "słowackiego" 737.
Chodziło mi Norbercie o najkrótszą wersję 737, która w malowaniu SKY EUROPE wygląda jak taki pulpecik latający
Takie grube to to, i takie krótkie.
A tak w ogóle do 737 nic nie mam. Jest ok.
Irlandzkie linie lotnicze Ryanair, największy w Europie tani przewoźnik, mogą zacząć pobierać opłaty za korzystanie z toalet w samolotach - poinformował w piątek prezes linii Michael O'Leary.
O'Leary powiedział telewizji BBC, że pomysł pobierania opłat był rozważany już w przeszłości, a teraz powrócił. Być może przy drzwiach do toalet zostaną umieszczone automaty umożliwiające skorzystanie po wrzuceniu równowartości funta - wyjaśnił.
Ocenił, że nie będzie to utrudnieniem dla pasażerów podróżujących bez gotówki. "Nie sądzę, by kiedykolwiek w historii ktoś wszedł na pokład samolotu Ryanair nie mając przy sobie funta" - zaznaczył O'Leary.
W zeszłym tygodniu linie ogłosiły, że do końca 2009 roku zlikwidują w ramach oszczędności odprawę bagażu przez personel lotniskowy, zastępując ją odprawą online przez samych podróżnych.
O'Leary wyjaśnił, że takie posunięcia mają na celu umożliwienie "dalszego obniżania kosztów podróży
Kryzys dobija linie lotnicze na całym świecie. 8 zamiast spodziewanych 5 miliardów dolarów - takie straty w ubiegłym roku ponieśli przewoźnicy lotniczy. Jak podaje Stowarzyszenie Przewoźników IATA, w samym tylko czwartym kwartale linie na całym świecie straciły aż 4 miliardy dolarów.
Skąd te straty? Według stowarzyszenia IATA, powodem tak drastycznego załamania w branży lotniczej jest efektem spadku sprzedaży biletów i obrotów w działach cargo.
Wielu przewoźników ponosi też straty związane z umowami hedgingowymi, które zawierali prognozując wzrosty cen ropy.
IATA podaje, że styczeń tego roku również przyniósł alarmujące dane - ruch pasażerski skurczył się rok do roku o 5,5 proc., a fracht lotniczy - o 23 proc. Stowarzyszenie szacuje, że w tym roku strata całej branży sięgnie 2,5 miliarda dolarów.
Stowarzyszenie IATA reprezentuje 230 linii lotniczych na świecie, które odpowiadają za 93 proc. całego globalnego ruchu lotniczego.
Zła kondycja branży lotniczej skłoniła wcześniej Stowarzyszenie Europejskich Linii Lotniczych (AEA), do których należy m.in. PLL LOT - do szukania pomocy w Brukseli. Stowarzyszenie domaga się od Unii Europejskiej natychmiastowych działań w walce z kryzysem w lotnictwie.
AEA zaproponowała np. zamrożenie kosztów usług lotniczych. Chodzi m.in. o utrzymanie na dotychczasowym poziomie opłat lotniskowych, opłat za usługi kontroli lotów oraz za środki bezpieczeństwa na lotniskach.
W przyszłym tygodniu przedstawiciele stowarzyszenia mają się spotkać z Komisją Europejską, aby rozmawiać na temat działań zaradczych w czasie kryzysu.
Pustynie pełne samolotów
Nie ma lepszego barometru kondycji sektora linii lotniczych niż liczba tzw. „białych ogonów” czyli samolotów uziemianych na suchych jak pieprz pustyniach Kalifornii i Arizony. Ich ilość nieuchronnie rośnie, kiedy cykliczne spowolnienie zmusza linie lotnicze do cięć i uziemiania floty.
Obecny kryzys nie jest wyjątkiem. Według opublikowanego w tym tygodniu raportu brytyjskiej grupy Ascent Consulting ponad 11 proc. z 20,293 tys. samolotów pasażerskich na całym świecie przebywa obecnie na amerykańskich pustyniach lub innych podobnych miejscach. Liczba ta może wzrosnąć do 13 proc., czyli sytuacji z końca 2001 r., kiedy sektor lotniczy lizał rany po 11 września.
Największej redukcji floty dokonały linie północno-amerykańskie. Dalej są przewoźnicy europejscy i azjatyccy. Tylko linie z Bliskiego Wschodu, zwłaszcza z Emiratów, zdają się opierać ogólnemu trendowi i planują w tym roku ekspansję.
Niemniej ogólna sytuacja jest dość zła. Air New Zealand, który ogłosił niedawno 14 proc. redukcję floty, stara się sprzedać jednego ze swoich Boeingów 747-400 za 10 mln nowozelandzkich dolarów (5 mln dolarów amerykańskich). Nie tak dawno temu stawka wyniosłaby ok. 240 mln.
Zmniejszony ruch lotniczy i ogólnoświatowy kryzys zmusza linie lotnicze do renegocjacji dużych zamówień u Boeinga i Airbusa, które składane były podczas boomu ostatnich lat. Firmy starają się uzyskać od producentów pomoc w finansowaniu lub opóźnić dostawy. Boeing ogłosił już, że planuje pomóc swoim klientom kwotą 1 mld dolarów w formie finansowania. Francuski rząd udostępnił bankom 5 mld euro z przeznaczeniem na finansowanie sprzedaży Airbusa.
Producenci samolotów i linie lotnicze już dawno temu dostosowały się do cyklicznych boomów i spowolnień. Jednak tym razem sytuacja jest wyjątkowo zła. Fakty mówią same za siebie: dwaj najwięksi klienci Boeinga i Airbusa, a także producenci silników General Electric, Pratt & Whtiney i Rolls Royce są w bardzo poważnych kłopotach. Największymi klientami nie są wcale linie lotnicze, ale dwaj giganci, którzy zdominowali rynek leasingu samolotów. Każdy z nich posiada flotę ponad 1000 maszyn. Liderem jest International Lease Finance Corp (ILFC), spółka zależna przeżywającego ogromne problemy amerykańskiego giganta ubezpieczeniowego AIG. Drugi gracz to zależne od GE General Electric Commercial Aviation Services (Gecas).
AIG stara się sprzedać swoją spółkę, ale kto w obecnej sytuacji chciałby ją kupić? Gigant stara się obecnie o pomoc amerykańskiego rządu, który miałby pomóc potencjalnemu kupcowi w sfinansowaniu transakcji. Gecas z kolei czeka z niepokojem na ewentualną obniżkę ratingu AAA swojej firmy matki. Taka decyzja miałaby dla firmy poważne reperkusje, ponieważ jak dotąd prosperowała ona dzięki finansowej sile swojej firmy matki, zapewniającej dostęp do taniego finansowania.
Dlatego też prawdopodobnie coraz więcej „białych ogonów” będzie zmierzać w kierunku pustyń. Pytanie czy wystarczy miejsca do ich przechowania.
Chyba rumuńskie Fishbedy polatają sobie dłużej niż się powszechnie sądzi... http://www.f-16.net/news_article3301.html" onclick="window.open(this.href);return false;
Xlem pisze:Materiał do przemyśleń dla osób wątpiących w krysys.
Tak, jest bardzo nieciekawie. Widać to szczególnie na LHR, gdzie ląduje coraz więcej małych samolotów. Odstawia się i tak już małe A319, czy 320 i zastępuje jakimiś "fakerami" czy "bombardierami".
Lotowskie "siedem trójki", nie są wypełnione nawet w 30%
LOT wpadł w turbulencje
2009-03-19 10:15 /tvn24.pl/ dziennik.pl/tur-info.pl/
Ministerstwo Skarbu szuka ratunku dla LOT-u na Bliskim Wschodzie. W środę 18 bm., p.o. prezesa spółki Sebastian Mikosz rozmawiał z szejkiem Ahmedem Bin Saeedem Al Maktoum, prezesem The Emirates Group - donosi "Wall Street Journal Polska".
Jak informuje dziennik, do spotkania doszło przy okazji wizyty ministra skarbu Aleksandra Grada w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.
Nasz narodowy przewoźnik jest w katastrofalnej sytuacji finansowej. Spółka nie wywiązuje się bowiem ze zobowiązań finansowych, nie tylko w krajowych, ale także i w zagranicznych portach lotniczych. Wszystkie linie lotnicze muszą płacić za możliwość korzystania z danego lotniska. Taka opłata jest podstawowym źródłem dochodu każdego portu lotniczego, a Polskie Linie Lotnicze LOT od kilku miesięcy nie regulują opłat lotniskowych.
Ponadto na samych transakcjach zabezpieczających na paliwo spółka miała stracić w zeszłym roku 300 milionów złotych. W połowie 2008 roku linia lotnicza, chcąc zabezpieczyć się przed prognozowanymi wzrostami cen ropy, zawarła umowę na dostawy paliwa na dwa lata do przodu. Według ubiegłorocznych prognoz cena ropy miała wzrosnąć nawet do 200 dolarów za baryłkę, niestety stało się zupełnie odwrotnie. Kiedy PLL LOT "rezerwował" dostawy ropa kosztowała 140 dolarów za baryłkę. Obecnie ceny są ponad trzykrotnie niższe, ale nasz narodowy przewoźnik, według umowy, musi płacić ustaloną w 2008 roku cenę.
W związku ze złą kondycją przewoźnika, Skarb Państwa, który ma 68 % udziałów w spółce LOT, oczekuje zdecydowanych działań i szuka ratunku dla spółki. Pozostałe udziały należą do syndyka byłego inwestora, firmy Swissair, i pracowników.
Rekordowa strata British Airways
(PAP, dd/22.05.2009, godz. 11:24)
Flagowe brytyjskie linie lotnicze British Airways (BA) poinformowały w piątek, że w zakończonym 31 marca roku finansowym 2008/09 poniosły rekordową stratę operacyjną 220 mln funtów, a ich zadłużenie wzrosło do 2,4 mld funtów.
W roku finansowym 2007/08 towarzystwo BA wypracowało zysk operacyjny 875 mln funtów przy poziomie długu 1,3 mld funtów.
Zmniejszony popyt na przewozy pasażerskie i towarowe oraz wysokie ceny paliwa ubiegłego lata przyczyniły się do naszej straty operacyjnej 220 mln funtów w sytuacji, gdy nasze łączne wydatki na paliwo osiągnęły niemal 3 mld funtów" - oświadczył dyrektor wykonawczy BA Willie Walsh.
Zapowiedział jednocześnie, że w najbliższym sezonie zimowym liczba lotów zostanie zmniejszona o 4 procent, co spowoduje wycofanie z ruchu do 16 samolotów.
Prezes BA Martin Broughton powiedział, że w świetle ubiegłorocznych wyników finansowych spółki rada nadzorcza nie ma podstaw do zarekomendowania dywidendy.
Osiągnięte w roku 2008/09 łączne przychody w wysokości blisko 9 mld funtów dają BA pozycję trzeciego największego europejskiego towarzystwa lotniczego