Ptaku
Ale jak pilot z pierwszej kabiny mógł pomyśleć, że instruktor się katapultował, jak on siedział na du&%.))
Obawiam się że On w tym momencie bardzo krótko myślał.Przepraszam , nie mamy dostępu do korespondencji ewentualnej między pilotami , nie wiem[ - y] czy wogóle była próba porozumienia się. Usłyszał huk , dudnienie , bo rozumiem ze owiewka musiała walic po płątowcu , brak łaczności ,hałas niesamowity , Instruktor nie odpowiada [ zakładam że próbował wywołać , nawet szybko i w panice ] i już dłużej nie czekał .Pociągnął za uszy i do góry .I nie sądze że nawet przez moment myślał w tym momencie ,jak to się stało że Instruktor wyskoczył bez jakiegokolwiek powiadamiania czy podania przyczyny.I nie sądze też że mógł cokolwiek zobaczyc oglądając się do tyłu. Oczywiście , ewentualnie kątem oka coś co przypominało resztki osłony kabiny walące w płatowiec w rejonie kabiny i skojarzenie dla Niego było jasne .Brak łączności , osłony nie ma , Instruktor wyskoczył. Bo siedząc w I kabinie w pasach naprawdę nic nie widać i to nawet nie ze względu na dzielące obydwie kabiny "przeszkody " ale tak są przecież skonstruowane pasy i fotel na 21. No chyba że ćwiczył yogę i potrafiłby obrócić szyję o 180 stopni .Ale po dociągnięciu pasów , to mógł już tylko nadsłuchiwać niepokojących odgłosów dochodzących zza pleców i za wiele się nie zastanawiać .
I oczywiście nie myślal nawet o tym że i w takiej chwili On też powinien "zaraz " poleciec automatycznie w górę.A może myślał, czekał chwilę na zadziałanie systemu , a póżniej sam pociągnął za uchwyt. Naprawdę nie dziwię się temu Pilotowi, młody , niedoświadczony , szkolony na 21, taka sytuacja, pragnienie Życia jest bardzo silne .
Zresztą proszę sobie Panowie przypomnieć tragedię z Babich Dołów- lata 80 ,D-ca z Z-cą, też na 21UM.Do końca za bardzo nie wyjaśnione dlaczego się nie katapultowali , a mogli , może jeden z Nich zostałby wystrzelony nieprzytomny , może uratowali by się obydwaj .I tak żle i tak niedobrze .
Ps .Nie wiem co ustaliła Komisja , ale dochodzi jeszcze kwestia awaryjnego zrzucenia owiewki.I tak mi się coś wydaje że to katapultownie było albo bardzo szybko , bo inaczej :
-Instruktor próbowałby powiadomic Pilota z I k-ny co się stało i ew. próbowac zrzucić osłonę [ resztki osłony ]awaryjnie i wtedy "strzelaliby "sie w prawidłowej kolejności bez nieszczęśliwych następstw
-albo Instruktor stracił świadomość
-albo próbował zrzucić osłonę awaryjnie , ale ta na skutek pogięcia zamków spowodowanych otworzeniem w locie nie "zeszła "
I na skutek szybkiego katapultowania Ucznia nie miał już czasu na nic .Niestety .