Ja tam zawsze mam z JWSawicz pisze:Ja mogę doradzić jedynie, żeby nie kupować PZ w kioskach, szkoda pieniędzy.Tańszą alternatywą są numery elektroniczne na stronie gazety. No chyba, że ktoś lubi mieć papier w domu.
"Polska Zbrojna" (tygodnik)
Moderatorzy: Sawicz, Xlem, Drzemi
-
Mistrzu-PL
- Wyróżniony!

- Posty: 1412
- Rejestracja: 29 sty 2008, 15:29
- Lokalizacja: EPKS
Re: "Polska Zbrojna" (tygodnik)
-
Mistrzu-PL
- Wyróżniony!

- Posty: 1412
- Rejestracja: 29 sty 2008, 15:29
- Lokalizacja: EPKS
Re: "Polska Zbrojna" (tygodnik)
Zdecydowanie 
- eNwings
- Prawie moderator!

- Posty: 5285
- Rejestracja: 27 sie 2007, 14:51
- gadu: 11935913
- skype: skysweeper52
- Lokalizacja: ACES II
Re: "Polska Zbrojna" (tygodnik)
Polecam aktualny numer 'PZ'.

Artykuł autorstwa Jerzego Gotowały (były szef WLiOP, autor publokacj lotniczych) o przyszłości, wizji naszych Sił Powietrznych.

Artykuł autorstwa Jerzego Gotowały (były szef WLiOP, autor publokacj lotniczych) o przyszłości, wizji naszych Sił Powietrznych.
Re: "Polska Zbrojna" (tygodnik)
No cóz w piątkowy wieczór skojarzenie jak najbardziej na miejscu.eNwings pisze:...autor publokacj lotniczych ...
- eNwings
- Prawie moderator!

- Posty: 5285
- Rejestracja: 27 sie 2007, 14:51
- gadu: 11935913
- skype: skysweeper52
- Lokalizacja: ACES II
Re: "Polska Zbrojna" (tygodnik)
Aaaaaa hahahaaaaaa! Toś mnie zastrzelił. Zaiste 
- eNwings
- Prawie moderator!

- Posty: 5285
- Rejestracja: 27 sie 2007, 14:51
- gadu: 11935913
- skype: skysweeper52
- Lokalizacja: ACES II
Re: "Polska Zbrojna" (tygodnik)
W tym temacie polecam wszystkim lekturę najnowszego numeru..
- eNwings
- Prawie moderator!

- Posty: 5285
- Rejestracja: 27 sie 2007, 14:51
- gadu: 11935913
- skype: skysweeper52
- Lokalizacja: ACES II
Re: "Polska Zbrojna" (tygodnik)
Najnowszy numer bardzo atrakcyjny z lotniczego punktu widzenia, m.in. bardzo ciekawy artykuł o 10elt i pełnionych przez nią dyżurach OP. Polecam!
W rolach głównych Palm oraz Alamo..
W rolach głównych Palm oraz Alamo..
Dziennikarz „Polski Zbrojnej” Krzysztof Kowalczyk obserwował w bazie w Łasku dyżur bojowy naszych F-16. W najnowszym 25. numerze przeczytacie na ten temat w tekście „Biegiem na start”.
Dyżur zaczyna się o 7.30. O tej godzinie przed domkiem pilota odbywa się zaprzysiężenie wszystkich, którzy w nim uczestniczą. „Zbiera się tam cała służba, trzydzieści osób”, opowiada Wojewoda. „Wszyscy stajemy na baczność i wtedy ja, jako dowódca dyżuru, wypowiadam formułkę: «Służba na straży granic powietrznych Rzeczypospolitej Polskiej». To daje nam wszystkim poczucie odpowiedzialności”.
Właśnie kontroler lotniska pełni funkcję dowódcy grupy bojowej. Sprawdza obecność, przekazuje ustalenia, pyta, czy wszyscy dobrze się czują. Piloci są już wtedy po obowiązkowych badaniach lekarskich dopuszczających ich do dyżuru: „Nigdy mi się nie zdarzyło, żeby ktoś powiedział, że jest niedysponowany, bo na przykład boli go brzuch. Ale pytamy o to za każdym razem. Gdyby coś takiego się zdarzyło, trzeba by szybko zastąpić go kimś innym”.
Najczęściej lot bojowy trwa około dwóch godzin. W tym czasie F-16 mogą dolecieć w dowolne miejsce nad naszym krajem i wrócić do bazy. W warunkach pokoju ich głównym zadaniem, oprócz sprawdzania procedur, jest pomoc statkom powietrznym, które utraciły łączność i zabłądziły nad Polską - takim samolotom trzeba wskazać drogę. Gdyby to były maszyny, które wtargnęły do naszej przestrzeni powietrznej, zostałyby przechwycone i zmuszone do lądowania. Ale nie tylko. „Latamy z uzbrojeniem i wiemy, jak go użyć, choć dotychczas nie było takiej potrzeby”, zapewnia pułkownik Malinowski.
Loty bojowe nie są szczególnie wymagające dla pilotów, bo znacznie trudniejsze zadania wykonują oni w trakcie rutynowych ćwiczeń. Ale to realne misje wymagają od nich największej odpowiedzialności – za bezpieczeństwo państwa. „Przechwycenie dużej maszyny w powietrzu nie jest dla nas problemem, nawet jak podlatujemy do niej bardzo blisko, na kilka metrów, tak by zajrzeć do samolotu i zobaczyć pilotów przez szybę”, dodaje podpułkownik Ireneusz Nowak. „Latamy jednak z prawdziwym uzbrojeniem. A z tym się trzeba oswoić i robić to dużym z respektem”.
Re: "Polska Zbrojna" (tygodnik)
Kto chce skany tego pełnego artykułu oraz inne lotnicze z tego nr.
- fly_jabko
- Prawie moderator!

- Posty: 5593
- Rejestracja: 10 paź 2003, 11:06
- gadu: 4204020
- Lokalizacja: kamieniec (EPPO,EPKS)
Re: "Polska Zbrojna" (tygodnik)
Jak Ci się chce to daj je tu, poczytamy 
Re: "Polska Zbrojna" (tygodnik)
Dawajcie, kto chętny Wasze maile na PW 
Re: "Polska Zbrojna" (tygodnik)
W najnowszej PZ nr 48 sporo artykułów związanych z lotnictwem m.in.:
-"Remont kapitalny" -o 36 SPLT
-"Hawk w Dęblinie?"
-"Zaplecze techniczne"- o propozycji Koreańczyków ( T-50)
-"O tym, jak ratowano Irydę"- ( przez techników z Łasku)
-"Pięciu wspaniałych" - o technikach z Łasku tworzących bibliotekę celów ( chwała im za to )
-"Remont kapitalny" -o 36 SPLT
-"Hawk w Dęblinie?"
-"Zaplecze techniczne"- o propozycji Koreańczyków ( T-50)
-"O tym, jak ratowano Irydę"- ( przez techników z Łasku)
-"Pięciu wspaniałych" - o technikach z Łasku tworzących bibliotekę celów ( chwała im za to )
- Grzes
- Prawie moderator!

- Posty: 3724
- Rejestracja: 05 gru 2005, 11:46
- gadu: 0
- Lokalizacja: Siedlce / Biała Podlaska
Re: "Polska Zbrojna" (tygodnik)
Muzeum szachownicy (PZ 24/2011)
Najnowsze muzeum wojskowe otworzy się dla zwiedzających w Święto Lotnictwa Polskiego, ale w pełni rozwinie dopiero za dwa−trzy lata.
Skoro pancerniacy mają ekspozycję czołgów w Poznaniu, artylerzyści zbierają działa i wyrzutnie w Toruniu, a marynarze gromadzą zabytki w Gdyni, dla pamiątek po lotnikach musiało znaleźć się miejsce w Dęblinie. Pomysł generała Andrzeja Błasika – utworzenie nowej wojskowej placówki kultury – został zrealizowany 1 marca 2011 roku, gdy minister obrony powołał komandora rezerwy doktora Waldemara Wójcika na pierwszego dyrektora Muzeum Sił Powietrznych. Formalnie placówka zaczęła działalność 1 kwietnia.
Bilet zamiast przepustki
W ciągu miesiąca komandor, mieszkaniec Dęblina, a poprzednio dyrektor Centralnego Archiwum Wojskowego, zarejestrował nowy podmiot gospodarczy (państwową instytucję kultury) w urzędach i założył dlań rachunek bankowy, na który otrzyma w przyszłości dotację podmiotową z MON. W tym czasie na wydzielonej na potrzeby placówki działce saperzy z 16 Batalionu Remontu Lotnisk w Jarocinie – w trybie szkolenia nakazanego przez dowódcę Sił Powietrznych – szykowali już miejsce pod ekspozycję statków powietrznych.
Pod koniec kwietnia zaczął się remont dawnej sali tradycji Wyższej Szkoły Oficerskiej Sił Powietrznych. Budynek z 1972 roku przeistoczy się przed Świętem Lotnictwa Polskiego w pawilon wystawienniczo-dydaktyczny oraz Dziś pracownicy MSP czasowo urzędują w pokojach użyczonych przez dowódcę 4 Skrzydła Lotnictwa Szkolnego, zajmowanych dotychczas przez Szkołę Podoficerską SP. „Organizowanie muzeum potrwa do 28 sierpnia 2011 roku, znacznie dłużej jego rozbudowa”, zapowiada komandor Wójcik. W kolejnych etapach ma powstać nowy pawilon ekspozycyjny (budowa powinna zacząć się wiosną 2012 roku) i hangar typu lekkiego, w którym staną wybrane statki powietrzne.
Najbardziej widoczna w tej inwestycji będzie nowa aranżacja wjazdu do jednostek wojskowych znajdujących się przy lotnisku. Biuro przepustek zostanie przeniesione 50 metrów w głąb parceli „Szkoły Orląt”, a muzeum przejmie jego dotychczasowe lokum. Raz w tygodniu placówkę będzie można zwiedzać za darmo.
Łowy na eksponaty
Czterohektarowa działka wydzielona z gruntów garnizonu Dęblin pomieści około 60 samolotów i śmigłowców. Z wojska (między innymi z Wojskowego Oddziału Gospodarczego numer 5) trafią one do muzeum, a nie do Agencji Mienia Wojskowego. Placówka przejmie też te, które stoją koło pomnika Bohaterskim Lotnikom Dęblińskiej „Szkoły Orląt”. Marynarze zapowiedzieli przekazanie śmigłowca ratowniczego Mi-14PS, lądowcy sprezentują Mi-8 i W-3 Sokół.
Komandor Wójcik liczy także na statki powietrzne użyczone przez wojsko kolekcjonerowi, nieżyjącemu już Jerzemu Lewandowskiemu z Łodzi. Zakłada, że uda się zdobyć też szkolnego Orlika (PZL-130) z 42 Bazy Lotnictwa Szkolnego w Radomiu, a z czasem z dęblińskiego Centrum Szkolenia Inżynieryjno-Lotniczego MiG-29 i Su-22. Do museum trafi również jeden samolot nieużywany przez nasze siły powietrzne – Mirage V, podarowany podchorążówce przez lotnictwo wojskowe Królestwa Belgii.
Wraz ze statkami powietrznymi na ekspozycji plenerowej będą prezentowane przeciwlotnicze zestawy rakietowe – Wołchow, Newa i Krug. Wyrzutnia S-75 czeka na transport na lotnisku przed hangarami 41 Bazy Lotnictwa Szkolnego, a zestawy S-125 Newa i Krug mają trafić do Dęblina z rozwiązywanego 61 Pułku Rakietowego Obrony Powietrznej. Znajdą się tu też wycofane z eksploatacji stacje radiolokacyjne i inny sprzęt zabezpieczenia lotów – cysterny, warsztaty czy stacje akumulatorowe.
Dyrektor zapowiada: „Przygotujemy jedną stojankę, z małym obwałowaniem, by pokazać, jak wygląda odtwarzanie gotowości bojowej samolotu. W odrzutowcu zostaną zamontowane belki z podwieszonymi atrapami rakiet lub bomb. Zainteresowani z przygotowanych podestów będą mogli obejrzeć wnętrza kabin wybranych samolotów i sprzętu zabezpieczającego oraz sfotografować się przy nich”.
Walor edukacyjny
Muzeum ma być przyjazne dla zwiedzających. Tylko drobne eksponaty, o charakterze pamiątek osobistych, będą leżały w gablotach w pawilonie dydaktycznym. Dostępu do zgromadzonego uzbrojenia, silników czy elementów awioniki nikt gościom nie zabroni. Dotykanie przedmiotów będzie nawet wskazane, skoro personel placówki ma prowadzić zajęcia z uczniami. Na prośbę szkół muzealnicy z Dęblina będą przygotowywać tematy lotnicze, planowane są też wystawy obwoźne. Być może pierwsze takie przedsięwzięcie uda się zrealizować już w 2012 roku.
„Chcemy być centrum edukacji historyczno-lotniczej”, mówi komandor Wójcik i pokazuje wstępną makietę aranżacji pomieszczeń ekspozycji wewnętrznej w pierwszym pawilonie. Ma on być, zgodnie z najnowszymi trendami, multimedialny. Na kilkunastu monitorach w czterech salach dokumentujących kolejne etapy rozwoju lotnictwa wojskowego w Polsce będą wyświetlane archiwalne filmy, także z międzywojnia − z bombowcami Łoś i myśliwcami P-11. Chętni przymierzą hełm lotniczy, dotkną i sfotografują się na tle makiety największej bomby (4000 funtów) zrzucanej przez polskie załogi bombowców RAF w II wojnie światowej. Być może znajdzie się tu miejsce dla prostego kabinowego symulatora lotniczego i powstanie sala do wyświetlania prezentacji dla całych wycieczek.
Dyrektorowi marzy się, by pod sufitem zawisła makieta Fokkera D VIII, na którym porucznik Stefan Stec w 1918 roku po raz pierwszy namalował znak rozpoznawczy naszych Sił Powietrznych, biało-czerwone szachownice. Model wielkości trzech czwartych oryginalnego samolotu mają wykonać modelarze z Wyższej Szkoły Oficerskiej SP i Ogólnokształcącego Liceum Lotniczego, którymi opiekuje się podpułkownik Adam Wetoszka.
Związki ze szkołą
W nowej hali wystawienniczej eksponowane będą najciekawsze statki powietrzne, ich elementy oraz pozbawiona cech bojowych amunicja lotnicza. Znajdzie się tu zapewne kabina TS-11 Iskra, w której będzie można usiąść i zobaczyć, jak działają przyrządy.
Perełką tej części kolekcji ma być samolot szkolny TS-9 Junak 3, właśnie rekonstruowany w czynie społecznym przez pracowników dęblińskiej filii Wojskowych Zakładów Lotniczych numer 1. Prace nadzoruje inżynier Roman Poświata, kierownik wydziału remontów płatowca, dumny z tego, co udało się już zrobić. Samolot, który w 2009 roku trafił do hangaru ówczesnych WZL numer 3, był wrakiem. „30 procent elementów ma oryginalnych, resztę części odtworzyliśmy od zera. Dysponowaliśmy 150 rysunkami konstrukcyjnymi sprowadzonymi z Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie. Choć lepiej czujemy się w obróbce duraluminium, odbudowaliśmy z drewna centropłat, lotki skrzydeł i śmigło, do podwozia dobraliśmy koła z MiG-21. Silnik był skorodowaną kupą złomu. Teraz wygląda jak zespół napędowy”, wylicza Poświata. Są pomysły, aby kabinę Junaka wyposażyć w przyrządy pilotażowe oraz osłonić przezroczystą owiewką. „Gdy przykryjemy płatowiec płótnem, wtedy będzie cackiem”, marzy inżynier. Junakami 3 latali w latach 1954–1961 podchorążowie „Szkoły Orląt”.
Dyrektor Wójcik zapewnia, że choć jego placówka anektowała lokum po sali tradycji WSOSP, muzeum nie zamierza zrywać więzów z uczelnią. Będzie udostępniało pomieszczenia WSOSP i 4 Skrzydłu Lotnictwa Szkolnego na przysięgi, promocje, pożegnania ze służbą, wyróżnienia, oraz miastu, gdy trzeba będzie zorganizować rozstrzygnięcie konkursów historyczno-patriotycznych. „Chcemy zaspokajać głód wiedzy historycznej, ale wiemy, że Dęblin przyciąga młodzież z powodu współczesnej aktywności lotniczej. Dlatego z budynku muzeum nie zdejmiemy napisu «Wyższa Szkoła Oficerska Sił Powietrznych». Będziemy podkreślali związki lotnictwa z uczelnią”.
Wkrótce ruszy oficjalna witryna internetowa muzeum i tam będzie można znaleźć informacje o tym, jak przekazać placówce rodzinne pamiątki lotnicze. Pierwsi indywidualni darczyńcy już się zgłaszają do komandora Wójcika.
Najnowsze muzeum wojskowe otworzy się dla zwiedzających w Święto Lotnictwa Polskiego, ale w pełni rozwinie dopiero za dwa−trzy lata.
Skoro pancerniacy mają ekspozycję czołgów w Poznaniu, artylerzyści zbierają działa i wyrzutnie w Toruniu, a marynarze gromadzą zabytki w Gdyni, dla pamiątek po lotnikach musiało znaleźć się miejsce w Dęblinie. Pomysł generała Andrzeja Błasika – utworzenie nowej wojskowej placówki kultury – został zrealizowany 1 marca 2011 roku, gdy minister obrony powołał komandora rezerwy doktora Waldemara Wójcika na pierwszego dyrektora Muzeum Sił Powietrznych. Formalnie placówka zaczęła działalność 1 kwietnia.
Bilet zamiast przepustki
W ciągu miesiąca komandor, mieszkaniec Dęblina, a poprzednio dyrektor Centralnego Archiwum Wojskowego, zarejestrował nowy podmiot gospodarczy (państwową instytucję kultury) w urzędach i założył dlań rachunek bankowy, na który otrzyma w przyszłości dotację podmiotową z MON. W tym czasie na wydzielonej na potrzeby placówki działce saperzy z 16 Batalionu Remontu Lotnisk w Jarocinie – w trybie szkolenia nakazanego przez dowódcę Sił Powietrznych – szykowali już miejsce pod ekspozycję statków powietrznych.
Pod koniec kwietnia zaczął się remont dawnej sali tradycji Wyższej Szkoły Oficerskiej Sił Powietrznych. Budynek z 1972 roku przeistoczy się przed Świętem Lotnictwa Polskiego w pawilon wystawienniczo-dydaktyczny oraz Dziś pracownicy MSP czasowo urzędują w pokojach użyczonych przez dowódcę 4 Skrzydła Lotnictwa Szkolnego, zajmowanych dotychczas przez Szkołę Podoficerską SP. „Organizowanie muzeum potrwa do 28 sierpnia 2011 roku, znacznie dłużej jego rozbudowa”, zapowiada komandor Wójcik. W kolejnych etapach ma powstać nowy pawilon ekspozycyjny (budowa powinna zacząć się wiosną 2012 roku) i hangar typu lekkiego, w którym staną wybrane statki powietrzne.
Najbardziej widoczna w tej inwestycji będzie nowa aranżacja wjazdu do jednostek wojskowych znajdujących się przy lotnisku. Biuro przepustek zostanie przeniesione 50 metrów w głąb parceli „Szkoły Orląt”, a muzeum przejmie jego dotychczasowe lokum. Raz w tygodniu placówkę będzie można zwiedzać za darmo.
Łowy na eksponaty
Czterohektarowa działka wydzielona z gruntów garnizonu Dęblin pomieści około 60 samolotów i śmigłowców. Z wojska (między innymi z Wojskowego Oddziału Gospodarczego numer 5) trafią one do muzeum, a nie do Agencji Mienia Wojskowego. Placówka przejmie też te, które stoją koło pomnika Bohaterskim Lotnikom Dęblińskiej „Szkoły Orląt”. Marynarze zapowiedzieli przekazanie śmigłowca ratowniczego Mi-14PS, lądowcy sprezentują Mi-8 i W-3 Sokół.
Komandor Wójcik liczy także na statki powietrzne użyczone przez wojsko kolekcjonerowi, nieżyjącemu już Jerzemu Lewandowskiemu z Łodzi. Zakłada, że uda się zdobyć też szkolnego Orlika (PZL-130) z 42 Bazy Lotnictwa Szkolnego w Radomiu, a z czasem z dęblińskiego Centrum Szkolenia Inżynieryjno-Lotniczego MiG-29 i Su-22. Do museum trafi również jeden samolot nieużywany przez nasze siły powietrzne – Mirage V, podarowany podchorążówce przez lotnictwo wojskowe Królestwa Belgii.
Wraz ze statkami powietrznymi na ekspozycji plenerowej będą prezentowane przeciwlotnicze zestawy rakietowe – Wołchow, Newa i Krug. Wyrzutnia S-75 czeka na transport na lotnisku przed hangarami 41 Bazy Lotnictwa Szkolnego, a zestawy S-125 Newa i Krug mają trafić do Dęblina z rozwiązywanego 61 Pułku Rakietowego Obrony Powietrznej. Znajdą się tu też wycofane z eksploatacji stacje radiolokacyjne i inny sprzęt zabezpieczenia lotów – cysterny, warsztaty czy stacje akumulatorowe.
Dyrektor zapowiada: „Przygotujemy jedną stojankę, z małym obwałowaniem, by pokazać, jak wygląda odtwarzanie gotowości bojowej samolotu. W odrzutowcu zostaną zamontowane belki z podwieszonymi atrapami rakiet lub bomb. Zainteresowani z przygotowanych podestów będą mogli obejrzeć wnętrza kabin wybranych samolotów i sprzętu zabezpieczającego oraz sfotografować się przy nich”.
Walor edukacyjny
Muzeum ma być przyjazne dla zwiedzających. Tylko drobne eksponaty, o charakterze pamiątek osobistych, będą leżały w gablotach w pawilonie dydaktycznym. Dostępu do zgromadzonego uzbrojenia, silników czy elementów awioniki nikt gościom nie zabroni. Dotykanie przedmiotów będzie nawet wskazane, skoro personel placówki ma prowadzić zajęcia z uczniami. Na prośbę szkół muzealnicy z Dęblina będą przygotowywać tematy lotnicze, planowane są też wystawy obwoźne. Być może pierwsze takie przedsięwzięcie uda się zrealizować już w 2012 roku.
„Chcemy być centrum edukacji historyczno-lotniczej”, mówi komandor Wójcik i pokazuje wstępną makietę aranżacji pomieszczeń ekspozycji wewnętrznej w pierwszym pawilonie. Ma on być, zgodnie z najnowszymi trendami, multimedialny. Na kilkunastu monitorach w czterech salach dokumentujących kolejne etapy rozwoju lotnictwa wojskowego w Polsce będą wyświetlane archiwalne filmy, także z międzywojnia − z bombowcami Łoś i myśliwcami P-11. Chętni przymierzą hełm lotniczy, dotkną i sfotografują się na tle makiety największej bomby (4000 funtów) zrzucanej przez polskie załogi bombowców RAF w II wojnie światowej. Być może znajdzie się tu miejsce dla prostego kabinowego symulatora lotniczego i powstanie sala do wyświetlania prezentacji dla całych wycieczek.
Dyrektorowi marzy się, by pod sufitem zawisła makieta Fokkera D VIII, na którym porucznik Stefan Stec w 1918 roku po raz pierwszy namalował znak rozpoznawczy naszych Sił Powietrznych, biało-czerwone szachownice. Model wielkości trzech czwartych oryginalnego samolotu mają wykonać modelarze z Wyższej Szkoły Oficerskiej SP i Ogólnokształcącego Liceum Lotniczego, którymi opiekuje się podpułkownik Adam Wetoszka.
Związki ze szkołą
W nowej hali wystawienniczej eksponowane będą najciekawsze statki powietrzne, ich elementy oraz pozbawiona cech bojowych amunicja lotnicza. Znajdzie się tu zapewne kabina TS-11 Iskra, w której będzie można usiąść i zobaczyć, jak działają przyrządy.
Perełką tej części kolekcji ma być samolot szkolny TS-9 Junak 3, właśnie rekonstruowany w czynie społecznym przez pracowników dęblińskiej filii Wojskowych Zakładów Lotniczych numer 1. Prace nadzoruje inżynier Roman Poświata, kierownik wydziału remontów płatowca, dumny z tego, co udało się już zrobić. Samolot, który w 2009 roku trafił do hangaru ówczesnych WZL numer 3, był wrakiem. „30 procent elementów ma oryginalnych, resztę części odtworzyliśmy od zera. Dysponowaliśmy 150 rysunkami konstrukcyjnymi sprowadzonymi z Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie. Choć lepiej czujemy się w obróbce duraluminium, odbudowaliśmy z drewna centropłat, lotki skrzydeł i śmigło, do podwozia dobraliśmy koła z MiG-21. Silnik był skorodowaną kupą złomu. Teraz wygląda jak zespół napędowy”, wylicza Poświata. Są pomysły, aby kabinę Junaka wyposażyć w przyrządy pilotażowe oraz osłonić przezroczystą owiewką. „Gdy przykryjemy płatowiec płótnem, wtedy będzie cackiem”, marzy inżynier. Junakami 3 latali w latach 1954–1961 podchorążowie „Szkoły Orląt”.
Dyrektor Wójcik zapewnia, że choć jego placówka anektowała lokum po sali tradycji WSOSP, muzeum nie zamierza zrywać więzów z uczelnią. Będzie udostępniało pomieszczenia WSOSP i 4 Skrzydłu Lotnictwa Szkolnego na przysięgi, promocje, pożegnania ze służbą, wyróżnienia, oraz miastu, gdy trzeba będzie zorganizować rozstrzygnięcie konkursów historyczno-patriotycznych. „Chcemy zaspokajać głód wiedzy historycznej, ale wiemy, że Dęblin przyciąga młodzież z powodu współczesnej aktywności lotniczej. Dlatego z budynku muzeum nie zdejmiemy napisu «Wyższa Szkoła Oficerska Sił Powietrznych». Będziemy podkreślali związki lotnictwa z uczelnią”.
Wkrótce ruszy oficjalna witryna internetowa muzeum i tam będzie można znaleźć informacje o tym, jak przekazać placówce rodzinne pamiątki lotnicze. Pierwsi indywidualni darczyńcy już się zgłaszają do komandora Wójcika.
- Załączniki
-
- To o czym wspomniał już Łukasz, niby muzeum szachownicy, a wszystkie namalowane są niepoprawnie do stanu historycznego. Póki co wygląda to bardziej na cyrk pod szachownicą
- szachownica1.jpg (58.46 KiB) Przejrzano 10509 razy

Robi się Su-7U... i 100 innych modeli
Re: "Polska Zbrojna" (tygodnik)
Jaki jest stosunek władz uczelni do historycznych eksponatów wystarczy zobaczyć przed wejściem do WOSP....,a po wejściu serce krwawi jak patrzy się na historyczne samoloty i śmigłowce-pięknie to było widać podczas pikniku w czerwcu 2010 i jest to chyba nie tylko moje spostrzeżenie-ach szkoda słów i kasy.........
- Grzes
- Prawie moderator!

- Posty: 3724
- Rejestracja: 05 gru 2005, 11:46
- gadu: 0
- Lokalizacja: Siedlce / Biała Podlaska
Re: "Polska Zbrojna" (tygodnik)
Dokładnie jak mówisz!!! Sprzęt niby na terenie jednostki, a zdewastowany jakby stał gdzieś przy budce z piwem.bajers pisze:Jaki jest stosunek władz uczelni do historycznych eksponatów wystarczy zobaczyć przed wejściem do WOSP....,a po wejściu serce krwawi jak patrzy się na historyczne samoloty i śmigłowce-pięknie to było widać podczas pikniku w czerwcu 2010 i jest to chyba nie tylko moje spostrzeżenie-ach szkoda słów i kasy.........
Swoim wyglądem urąga godności naszej szachownicy

Robi się Su-7U... i 100 innych modeli



