Katastrofa prezydenckiego Tupolewa

Zapraszam do podzielenia się swoimi informacjami o wydarzeniach / zdarzeniach lotniczych.

Moderatorzy: Sawicz, Xlem, Drzemi

Xlem
Prawie moderator!
Prawie moderator!
Posty: 3411
Rejestracja: 30 sie 2005, 17:34
gadu: 0
Lokalizacja: Poznań

Re: Katastrofa prezydenckiego Tupolewa

Post autor: Xlem »

Stenogramy rozmów z czarnych skrzynk zostały opublikowane.
http://d.wiadomosci24.pl/g2/pdf/977_32a ... 20f6a4.pdf
Mistrzu-PL
Wyróżniony!
Wyróżniony!
Posty: 1412
Rejestracja: 29 sty 2008, 15:29
Lokalizacja: EPKS

Re: Katastrofa prezydenckiego Tupolewa

Post autor: Mistrzu-PL »

Osty ten scenogram .... Ale troszeczkę wyjaśnia .
Awatar użytkownika
czachus
Wyróżniony!
Wyróżniony!
Posty: 1455
Rejestracja: 24 cze 2004, 11:28
gadu: 1666152
Lokalizacja: EPRA, EPRP,EPWA,EPMM

Re: Katastrofa prezydenckiego Tupolewa

Post autor: czachus »

Trochę pull upów mieli...ehhhh :cry:
"...Nie wiem na co będzie trzecia wojna światowa, ale czwarta będzie na pewno na maczugi." - Albert Einstein
*wielebny*
Mało aktywny
Mało aktywny
Posty: 37
Rejestracja: 16 wrz 2009, 15:18
gadu: 0

Re: Katastrofa prezydenckiego Tupolewa

Post autor: *wielebny* »

no i co z tego że mieli, jak chcieli na siłę wylądować, pisze wyraźnie jak się tłumaczyli
"panie dyrektorze wyszła mgła"
"w tej chwili, w tych warunkach ,które są obecnie , nie damy rady usiąść"
"spróbujemy podejść zrobimy jedno zejście,ale prawdopodobnie nic z tego nie będzie"
.....
" no to mamy problem" dyr. Kazana
po chwili pewnie Kazana wraca od prezydenta
"na razie nie ma decyzji prezydenta co dalej robić"


dalej, po jakimś czasie ktoś się pyta stewardessy(?)
"no i"
i dalej
" co z nami Basiu ? " ,
piloci (?) pytają się (?) piloci czekają na decyzję (?),a Basia nie ma nic do powiedzenia bo prezydent (?) chce wylądować (?) (albo ma co mówić tylko że nic nie słychać ),

i dalej
"i wykonujemy czwarty, polski 101"
"101, wykonujecie czwarty"
....
"wkurzy się ,jeśli jeszcze ...."

(wkurzy się prezydent jeśli jeszcze polatają, zmiast lądować ?)

i teraz jest kwestia, albo chcieli się podlizać prezydentowi, albo już w Warszawie był prikaz że trzeba lądować bo i tak już jesteśmy spóźnieni ,pojawiła się mgła, Kazana zapewne informuje prezydenta a ten nic nie mówi, więc .. trzeba lądować, czy coś im tam piszczało czy nie szukali ziemi bo chcieli wylądować, byli świadomi że są nisko i do tego sygnały ostrzegawcze im nie były potrzebne,po prostu ,zbieg okoliczności-prezydent -który musiał lądować,żeby ta cała wycieczka z taką świtą miała sens, mgła,potem pojawił się jar, który nagle zaczoł się podnosić i pojawiły się drzewa .... i tragedia gotowa..... tak ja to widzę .. między innymi po Tibilisi, wszyscy w telewizji pytają się dlaczego tak nisko schodzili ,schodzili bo chcieli na siłę wylądować,wbrew logice, ale zgodnie z poleceniem (??) prezydenta, ale prezydent przecież telefonował do tego komu meldował wykonanie zadania, jakiś czas temu ...
na wawelu leży ten kto był pośrednim(bezpośrednim ?) sprawcą tej tragedi (?) :evil:

ps. w którym miejscu w czasie leszek dzwonił do brata
Ostatnio zmieniony 02 cze 2010, 08:37 przez *wielebny*, łącznie zmieniany 9 razy.
Mistrzu-PL
Wyróżniony!
Wyróżniony!
Posty: 1412
Rejestracja: 29 sty 2008, 15:29
Lokalizacja: EPKS

Re: Katastrofa prezydenckiego Tupolewa

Post autor: Mistrzu-PL »

i te dramatyczne krzyki "Odchodzimy!" i słowa " Kurw*************a!......... "
Porusza :(
Awatar użytkownika
czachus
Wyróżniony!
Wyróżniony!
Posty: 1455
Rejestracja: 24 cze 2004, 11:28
gadu: 1666152
Lokalizacja: EPRA, EPRP,EPWA,EPMM

Re: Katastrofa prezydenckiego Tupolewa

Post autor: czachus »

Trochę w temacie, trochę poza nim....
Jakoś nie przepadam za gościem

http://www.altair.com.pl/start-4638
"...Nie wiem na co będzie trzecia wojna światowa, ale czwarta będzie na pewno na maczugi." - Albert Einstein
martin
Admin forum.krzesiny.org.pl
Posty: 1940
Rejestracja: 25 cze 2004, 10:41
gadu: 0
Lokalizacja: Komorniki

Re: Katastrofa prezydenckiego Tupolewa

Post autor: martin »

czachus pisze:Trochę w temacie, trochę poza nim....
Jakoś nie przepadam za gościem

http://www.altair.com.pl/start-4638
Za którym, za Fiszerem czy za Hypkim ?
Jak rozumiem praca w 1997 roku dla legalnej szłyżby wywiad/kontrwywiadu RP jest ujmą na Honorze ? To tylko w Polsce jest możliwe.
Awatar użytkownika
czachus
Wyróżniony!
Wyróżniony!
Posty: 1455
Rejestracja: 24 cze 2004, 11:28
gadu: 1666152
Lokalizacja: EPRA, EPRP,EPWA,EPMM

Re: Katastrofa prezydenckiego Tupolewa

Post autor: czachus »

Ani za jednym ani za drugim.
Praca nie hańbi. Wstyd to kraść i z d... spaść. Pytanie tylko jakie skutki za sobą niosła ta praca-i o to mi chodzi.
Ale to nie ten temat.
"...Nie wiem na co będzie trzecia wojna światowa, ale czwarta będzie na pewno na maczugi." - Albert Einstein
Spoterek
Prawie moderator!
Prawie moderator!
Posty: 2358
Rejestracja: 04 maja 2007, 13:33
gadu: 0
Lokalizacja: EGLL - LHR HEATHROW AIRPORT

Re: Katastrofa prezydenckiego Tupolewa

Post autor: Spoterek »

20:33, 12.10.2010 /TVN24
"Kabina tupolewa była jak sala konferencyjna"
"ZAŁOGA NIE MOGŁA PODEJMOWAĆ RACJONALNYCH DECYZJI"

- Nagle w tej kabinie zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Ta kabina zamienia się w salę konferencyjną - stwierdził w programie "Kropka na i" były szef szkolenia Sił Powietrznych, płk rezerwy Piotr Łukaszewicz. W jego ocenie, załoga nie miała warunków do prawidłowego przeprowadzenia podejścia do lądowania i podejmowania racjonalnych decyzji.
- Uważam, że krytycznym momentem całego lotu, przy oczywiście całej sferze tych niedociągnięć, które zostały stwierdzone w trakcie przygotowania do lotu (…), to mimo wszystko główną przyczyną było to, co miało miejsce w samolocie, w kabinie pilotów - stwierdził Łukaszewicz.

Jak podkreślał, przede wszystkim piloci powinni zrezygnować z lądowania na wysokości decyzji - czyli 120 m, ale kluczowe znaczenie ma też proces podejmowania decyzji o lądowaniu oraz to, czy piloci mieli w kabinie odpowiednie warunki do wykonania podejścia do lądowania. - Trzeba znaleźć odpowiedź na pytanie, co takiego zaszło, w jakich warunkach pracowała załoga, iż czterech niewątpliwie kompetentnych ludzi, odpowiednio wyszkolonych ludzi, posiadających uprawnienie do wykonywania lotów, do przewożenia najważniejszych osób w państwie podjęło decyzję wbrew przepisom. Która była chyba nawet wbrew sztuce lotniczej, wbrew zdrowemu rozsądkowi - dodał.

"To była sala konferencyjna"

- Powinniśmy wrócić do tego, co działo się w momencie, kiedy załoga podjęła pierwsza informację o tym, że warunki atmosferyczne na lotnisku w Smoleńsku drastycznie się zmieniły - podkreślał. W jego ocenie sytuacja wyglądała tak, że w trakcie lotu załoga otrzymała informacje o tym, że warunki atmosferyczne gwałtownie się pogorszyły. Już wtedy wiedzieli, że wszystko, co będzie się dalej działo będzie pracą w krytycznych warunkach. Będzie wymagało nadzwyczajnego skupienia, uwagi, współdziałania i zgrania załogi.

- I w tym momencie zamiast skupić się na wykonywaniu swoich obowiązków, zamiast skupić się na analizie tego, co się dzieje - rozważyć wszystkie możliwe opcje i podjąć decyzje zgodnie z kompetencjami - nagle w tej kabinie zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Ta kabina zamienia się w salę konferencyjną - mówił Łukaszewicz. Jak wymieniał, najpierw przyszedł ktoś, kto mówi, że mamy problem. Dowódca załogi mówi: "Jak nie wyląduję, to mnie zabiją".

Potem ktoś przychodzi i mówi, że pan prezydent nie podjął jeszcze decyzji. - W domyśle jakiej decyzji? Decyzje odnośnie lotu podejmuje pilot-dowódca załogi - zastanawiał się Łukaszewicz.

Następnie w momencie, kiedy załoga wykonywała czynności podejścia do lądowania, tę listę czytał nawigator, a nie jak powinien drugi pilot. - Nagle gdzieś w tle pojawia się głos jakiegoś kustosza muzeum, który wyjaśnia trzeciej osobie, do czego służy mechanizacja skrzydła - wymieniał Łukaszewicz - Załoga wie, do czego służy mechanizacja skrzydła.

W jego ocenie w kokpicie "zostały stworzone warunki, które uniemożliwiły załodze pracę i podejmowanie racjonalnych decyzji".

Czy Błasik pomagał?

Pytany o obecność w kabinie Tu-154M dowódcy Sił Powietrznych gen. Andrzej Błasika Łukaszewicz podkreślał, że miał on prawo w niej przebywać. Jego zdaniem, trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie, dlaczego się tam pojawił. - Pierwsza rzecz, najważniejsza, to że musiał wejść wezwany do tej kabiny - nie przez kapitana, ale przez dysponenta samolotu (...), być może przez dyrektora Kazanę – podkreślał.

Zdaniem Łukaszewicza, gen. Błasik "pojawił się tam w momencie, kiedy było wiadomo, że są kłopoty". - Tylko po co? Może chciał pomóc? - zastanawiał się, ale w jego ocenie trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie, czy jego obecność w kabinie pilotów była dla załogi pomocą.

http://www.tvn24.pl/-1,1677555,0,1,kabi ... omosc.html
Obrazek
Awatar użytkownika
eNwings
Prawie moderator!
Prawie moderator!
Posty: 5285
Rejestracja: 27 sie 2007, 14:51
gadu: 11935913
skype: skysweeper52
Lokalizacja: ACES II

Re: Katastrofa prezydenckiego Tupolewa

Post autor: eNwings »

Oglądałem przed chwilą reportaż 'superwizjera tvn' o katastrofie CASY. Wiele wskazuje na to, że wiele niewygodnych dla armii faktów zamieciono pod dywan.. Poza informacjami o złej jakości paliwie, cokolwiek to faktycznie znaczy, pojawiła się także informacja o resecie elektryki na pokładzie (tzw. blackout) tu wyłączeniu m.in. wyświetlaczy z kluczowymi danymi lotu, prawdopodobne, że takie coś mogło mieć miejsce tego dnia w krytycznym momencie. Wcześniej miały już miejsce takie zdarzenia, m.in. w trakcie lotów dostawczych z Hiszpanii m.in. na rozbitej Kasi. Hipoteze tą wzmacnia fakt, że na kilkanaście sekund przed zetknięciem z ziemią przestała pracować "czarna skrzynka" - co raczej ewidentnie wskazywało by na ogólną awarie awioniki. Dalsza kwestia. Zmiany w ogólnie pojętym systemie szkolenia, rzekomo wprowadzone po katastrofie 019 zostały na papierze bo ich wdrożenie w realnym świecie to fikcja, "przełożonym się nie chce.." ponieważ oznaczało by to negacje od lat obowiązującego archaicznego systemu i zbudowanie nowego od podstaw. Niesłychane tym samym ile pewni ludzie są w stanie zrobić i jak bardzo się starają, żeby zdjąć odpowiedzialność ze swoich generalskich i ministerialnych tyłków. Polska dziwny kraj, trudna język.. :? Ręce opadają.. także czytając treść powyższego postu. Mam nadzieję, głęboką nadzieję, że w tym przypadku jednak nikt sprawie łba nie ukręci, ani nawet nie będzie próbował i dowiemy się prawdy od A do Ż.
ObrazekObrazek
Yeah, all you f@ckers wish you flew the Viper ** More than just a job! It's a state of being.......
Xlem
Prawie moderator!
Prawie moderator!
Posty: 3411
Rejestracja: 30 sie 2005, 17:34
gadu: 0
Lokalizacja: Poznań

Re: Katastrofa prezydenckiego Tupolewa

Post autor: Xlem »

Polecam artykuł "Lot ku śmierci" p. Margańskiego w październikowym numerze Skrzydlatej Polski.
Jeden z nielicznych w miarę wyważonych (w tej sprawie w pełni obiektywny nie jest nikt), choć bardzo krytyczny ale wobec tego co się stało innym być nie może.
Awatar użytkownika
szturmowik
Aktywny!
Aktywny!
Posty: 233
Rejestracja: 04 cze 2009, 14:24
Lokalizacja: EPLL

Re: Katastrofa prezydenckiego Tupolewa

Post autor: szturmowik »

Xlem pisze:Polecam artykuł "Lot ku śmierci" p. Margańskiego w październikowym numerze Skrzydlatej Polski.
Artykuł ten jest też dostępny na stronie Altair .

http://www.altair.com.pl/start-5115
A fighter pilot is noted for intelligence, independence, integrity, courage, and patriotism. "Fighter Pilot" is a state of mind, not a job title.
ODPOWIEDZ