VN24 dotarło do zdjęcia pokazującego wygląd nowych samolotów, którymi będą latać polskie ważne osobistości. Jeden z dwóch Embraerów 175 czarterowanych od LOT-u otrzymał już rządowe, biało-czerwone malowanie.
Embraer nie ma namalowanej na stateczniku pionowym szachownicy, która oznaczała by przynależność samolotu do lotnictwa wojskowego.
Potwierdza to zapowiedzi, że nowe maszyny dla VIPów będą czarterowane od LOT-u i pozostaną maszynami cywilnymi, obsługiwanymi przez mechaników narodowego przewoźnika. Co najistotniejsze, oznacza to, że za ich sterami zasiądą piloci cywilni, a nie tak jak dotychczas w samolotach rządowych, piloci wojskowi.
Wreszcie nowe maszyny dla władzy
Konieczność odmłodzenia floty samolotów, którym latają polskie ważne osobistości, była znana od wielu lat. Dopiero katastrofa w Smoleńsku nadała tej sprawie rozpędu, ponieważ wszystkie wcześniejsze próby pozyskania nowych maszyn upadały z powodu ograniczonych funduszy i sporów politycznych.
Teraz też dają o sobie znać ograniczenia finansowe, z powodu których samoloty będą tylko czarterowane (wypożyczane) przez MON od LOT-u.
Mniejszy, ale zdecydowanie nowszy
Embraer 175 jest konstrukcją lokującą się pomiędzy małymi a średnimi samolotami pasażerskimi. Mogą przewozić, w zależności od wersji, od 78 do 88 pasażerów na odległość około 3700 kilometrów. Mniejszy od TU-154 zasięg uniemożliwi nieprzerwane loty transatlantyckie.
Projektowanie samolotów rodziny Embraera rozpoczęto pod koniec XX wieku, a do produkcji weszły w 2002 roku. LOT był pierwszym odbiorcą tych samolotów na świecie w 2004 roku. Są to maszyny o wiele nowocześniejsze od dotychczas używanych Tupolewów 154 i Jaków 40. Reprezentują zupełnie inną epokę w konstrukcji samolotów pasażerskich.
Nowy samolot dla polskich VIP-ów, czyli jeden z wyczarterowanych of LOT-u Embraerów 175, już w nowych, rządowych barwach. Maszyna opuściła już hangar i można ją było dostrzec na płycie Okęcia.
Pierwsze zdjęcia samolotu, jeszcze w hangarze TVN24 już prezentowała. Tym razem reporter TVN24 dpstrzegł go na płycie lotniska Okęcie, przy hangarach serwisowych PLL LOT.
SP-LIG (Sierra Papa - Lima India Golf) - takie będą znaki rejestracyjne rządowej maszyny.
Bez szachownicy, czyli w cywilu
Nowe zdjęcia wyraźnie potwierdzają, że Embraer nie ma namalowanej na stateczniku pionowym szachownicy, która oznaczałaby przynależność samolotu do lotnictwa wojskowego. Czarterowane od LOT-u maszyny dla VIP-ów będą więc maszynami cywilnymi, obsługiwanymi przez mechaników narodowego przewoźnika.
Oznacza to też, że za ich sterami zasiądą piloci cywilni, a nie tak jak dotychczas w samolotach rządowych, piloci wojskowi.
Tzw. rządowy Embraer skompromitował się już w pierwszym poważniejszym locie, 20 czerwca do Afganistanu, pokazując swe najgorsze cechy. Planowany oblot samolotu trwał nie godzinę, a półtorej. Z kolei rutynowy przegląd po oblocie zamiast godziny potrwał... aż 5 godzin. Problemy techniczne spowodowały, że planowany rejs z p.o. prezydenta RP Bronisławem Komorowskim został opóźniony o 2 godziny 18 minut (według umowy, samolot powinien być gotowy do lotu w ciągu 2 godzin od zgłoszenia zapotrzebowania, to miała być – zdaniem Idzika – jedna z zalet skorzystania z floty PLL LOT...). Zamiast o 20:00 Embraer 175 SP-LIG wystartował z Warszawy dopiero o 22:18. Po 3 h 20 min. samolot wylądował w Erewaniu w Armenii, skąd po zatankowaniu paliwa, o 2:20 odleciał do Termezu w Uzbekistanie, gdzie wylądował o 5:07. Odległość z Warszawy do Erewania wynosi 2233 km, a z Erewania do Termezu 2012 km. Tylko takie odległości Embraer 175 zdołał pokonać z zaledwie 25 osobami na pokładzie... B. Komorowskiemu towarzyszyli ministrowie Radosław Sikorski i Bogdan Klich, oraz szef BBN Stanisław Koziej, ochrona i dziennikarze.
Dalej, w rejon działań wojennych cywilny, LOT-owski Embraer 175 nie mógł już w ogóle lecieć. Z Termezu do Kabulu delegacja miała dotrzeć niemieckim Transallem, jednak ostatecznie kontynuowała podróż polskim C295M. Do tego samolotu nie zmieścili się wszyscy. Dziennikarze musieli przeprowadzić losowanie. Dwóch pechowców zostało w Termezie... C295M zawiózł wybrańców do Kabulu, skąd do bazy Ghazni członkowie delegacji dotarli amerykańskimi śmigłowcami.
Powrót był jeszcze ciekawszy. Z Ghazni do Kabulu znowu delegacja poleciała amerykańskimi śmigłowcami, stamtąd zaś udostępnionym przez Szwedów Herculesem. Ale tylko do Mazer-e-Shariff, skąd Polaków do Termezu wiózł niemiecki Transall. Dopiero tam delegacja przesiadła się do Embraera 175. Samolot miał wystartować o 16:20, ale z powodu opóźnienia przylotu z Warszawy, dokąd w międzyczasie pusty poleciał, udało się odlecieć do Erewania o 19:30. W stolicy Armenii wylądował dopiero o 22:41. Postój na uzupełnienie paliwa potrwał 42 minuty. Do Warszawy delegacja wróciła późną nocą, o 2:25, po trwającym 3 godziny i 2 min. ostatnim przelocie.
Embraery 175 poza daleką wyprawą, do której zupełnie się nie nadają, latają też na krótszych trasach. W tych lotach zazwyczaj są prawie puste. 18 czerwca ponad 70-miejscowy samolot przewiózł z Warszawy do Krakowa 5 osób, stamtąd do Gdańska 4, a do Warszawy znowu 5. 23 czerwca poleciał z Warszawy do Paryża z 11 pasażerami, a wrócił z 13. Średni stopień zapełnienia w tych lotach – uwzględniając puste przeloty – to kilka procent. Za wożenie powietrza płacą oczywiście podatnicy.