Awaryjne lądowanie polskiego C-130 w Afganistanie
Moderatorzy: Sawicz, Xlem, Drzemi
-
Mistrzu-PL
- Wyróżniony!

- Posty: 1412
- Rejestracja: 29 sty 2008, 15:29
- Lokalizacja: EPKS
Re: Awaryjne lądowanie polskiego C-130 w Afganistanie
Dosłownie , a tak to ... Dali by jednego ale np. Jednego z najnowszych C-130 , i było by gitara. A teraz pan Klich zacznie sie tłumaczyć , znowu usłyszymy jakieś dyrdymały,jeden drugiemu dołoży do pieca i "zabawa" na całego .
Re: Awaryjne lądowanie polskiego C-130 w Afganistanie
A pozniej wybierzemy sie do Tucson w poszukiwaniu "nowego" sprzetu dla naszych Sił Zbrojnych.
-
Mistrzu-PL
- Wyróżniony!

- Posty: 1412
- Rejestracja: 29 sty 2008, 15:29
- Lokalizacja: EPKS
Re: Awaryjne lądowanie polskiego C-130 w Afganistanie
Trochę szpachli i coś sklepią dla nas 
Re: Awaryjne lądowanie polskiego C-130 w Afganistanie
parodia istna parodia
macie chlopaki racje!
- Pawel_2404
- Aktywny!

- Posty: 332
- Rejestracja: 11 mar 2006, 08:57
- gadu: 4916526
- Lokalizacja: Zgorzelec/Warszawa/BRWINÓW
Re: Awaryjne lądowanie polskiego C-130 w Afganistanie
http://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-a ... nId,239478
Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Poznaniu prowadzi postępowanie w związku z awaryjnym lądowaniem polskiego Herculesa w Afganistanie. Do incydentu, który omal nie skończył się katastrofą, doszło 5 lutego. Załoga samolotu wykryła w powietrzu usterkę przyrządów i zdecydowała o awaryjnym lądowaniu w Mazar-i-Sharif. Według informacji dziennikarza RMF FM Marcina Friedricha, uszkodzeniu uległ jeden ze sztucznych horyzontów.
Dowództwo Sił Powietrznych potwierdziło oficjalnie wcześniejsze informacje naszego dziennikarza, że załoga Herculesa wykryła w powietrzu nieprawidłowości w działaniu jednego z podstawowych przyrządów. Wystąpiła różnica we wskazaniach przyrządów, które powinny pokazywać to samo - przyznał podpułkownik Robert Kupracz z dowództwa Sił Powietrznych. Według informacji Marcina Friedricha, chodzi o sztuczne horyzonty, które pokazują, w jakiej pozycji w przestrzeni znajduje się samolot. Są one niezbędne do pracy autopilota, a przede wszystkim - do bezpiecznego pilotowania maszyny na przykład w chmurach, bez widoczności ziemi.
W takich właśnie warunkach leciał Hercules w dniu awarii. Możliwe więc, że schodząc do lądowania samolot zmienił niebezpiecznie położenie względem ziemi, a piloci pozbawieni wiarygodnego wskazania przyrządów odkryli to po wyjściu z chmur, już bardzo blisko powierzchni. Następnie wykonali gwałtowny manewr, przekroczyli dopuszczalne przeciążenia i maszyna zaczęła się w powietrzu rozpadać. Twarde lądowanie zaś mogło spowodować dodatkowe zniszczenia.
