"Stalowy honor" - wersja baaardzo robocza :)

Tutaj można dyskutowac na różne tematy. Administrator nie odpowiada za treść postów!

Moderatorzy: Sawicz, Xlem, Drzemi

Awatar użytkownika
marcin1323
Wyróżniony!
Wyróżniony!
Posty: 1321
Rejestracja: 15 sie 2003, 15:21
gadu: 0
Lokalizacja: gostynin

Post autor: marcin1323 »

właśnie pisze kolejen stroniczki... wy myślcie jakby tu spielberga wkręcić w temat :P
Obrazek
Awatar użytkownika
fly_jabko
Prawie moderator!
Prawie moderator!
Posty: 5593
Rejestracja: 10 paź 2003, 11:06
gadu: 4204020
Lokalizacja: kamieniec (EPPO,EPKS)

Post autor: fly_jabko »

z takim scenariuszim, to nawet ja (nie wiem nie c o kreceniu) nakrecil bym cos niezlego...
Nostromo
Super aktywny
Super aktywny
Posty: 660
Rejestracja: 12 gru 2003, 20:14
gadu: 3479650
Lokalizacja: POZ

Post autor: Nostromo »

Na jakiś konkurs najlepiej wysłać scenariusz 8)

Spielberg był już nawet w tym roku we Wrocławiu, coś tam ogladał do filmu... ciekawe za co tym razem Polska by robiła - za Czeczenię już było (jak Biedrusko w "Dowodzie życia").

Lepiej chyba sponsora poszukać :lol: i samemu się za to zabrać (jak to się mówi: jeśli chcesz żeby coś było zrobione dobrze, zrób to sam ;))

A tak by the way, niedawno oglądałam program pt: Hollywood i Pentagon, był o tym jak Amerykanie kręcą filmy i wojsko pożycza im róoooożne fajne rzeczy :P :twisted:
i przy okazji robi pewne korekty w scenariuszu...
Nawet specjalne biuro mają do tego, gdzie siedzi sobie jakiś gościu i czyta te wszystkie scenariusze i kolejne wersje przerabia... ciekawy program. Ciekawe zajęcie ;)
Obrazek
Awatar użytkownika
marcin1323
Wyróżniony!
Wyróżniony!
Posty: 1321
Rejestracja: 15 sie 2003, 15:21
gadu: 0
Lokalizacja: gostynin

Post autor: marcin1323 »

czesc wam ponownie :) ten fragment to tak na spóxnione mikołajki.
miłej lektury, reszta pisze się cały czas .....
...........................................................................................................- No widzisz. Lecę z tobą ,ale jakby coś, to nikt nic nie wie.
- Powiedz mi co tam właściwie się działo. Każdy mówi,tyle ile wie, czyli niedużo.
- Dostaliśmy rozkaz przechwycenia naruszyciela, po zlokalizowaniu nie mogliśmy ich zidentyfikować. Dwa Hindy, bez numerów bocznych.
Na informacje o braku oznaczenia brwi suchającego znacząco sie podniosły:
- Nie było nic?? – zapytał zaaferowany, odkładajac na biurko „lekturę” – a co z tower? Musieli od kogoś dostac zgode na start, przelot, jakiś plan lotu...?
- Nie Heniu, nic! Rozumiesz?! Nic [cEnZuRa] mać o nich nikt nie wiedział !!! Skąd..., po co..., gdzie...? NIC !!! – płk. Usiadł na krześle, po tej wymainie zdań, widocznie nerwy trochę „puściły” go – po rozpoczęciu przechwytywania „Wilczek” pzreszedł ich, do akcji miałem wejśc ja, gdy zestrzelili go... ktos to zrobił z ziemi, widziałem smuge rakiety, widziałem ją! A stary wciska mi kit, że „nie potwierdzono, czy na dole ktos wogóle był” !!! przecież nie strącił go wirus ptasiej grypy do jasnej cholery!!!
- Jurek, radze ci jak bratu , odpuść sobie teraz to wszystko – łagodnym tonem zasugerował ppłk Henryk Kniaź, rozmówca borkiewicza – dziś daj już spokój, Sławek naprawdę zrobi co w swojej mocy, żeby znaleźć chłopaka...
- ...tuż po zestrzeleniu nie widać było czaszy spadochronu, – mówił jakby tylko do siebie Borkiewicz - ale to nie przesądza o tym , że Wilczek nie żyje..., po drugie dlaczego nic nie wiedzą o tych na ziemi ?!, coś ktoś musiał odnotować do ciężkiej cholery! Facet ze stingerem na ramieniu to w końcu nie szara codzienność... bynajmniej jak na razie... – krzywo uśmiechnął się do siebie. - Jednego jestem pewien – powiedział – „Wilczek” nie zleciał na łeb z powodu zbyt silnego wiatru...
Zza szyby dochodziły miarowe uderzenia łopat śmigłowca. Na płycie lotniska lądował własnie grupa ratunkowa. Obaj oficerowie wyskoczyli na zewnątrz jak oparzeni. Sokół przyziemił, lecz silniki nadal wparwiały w ruch głowicę wirnika. Tumany kurzu i piasku biły srogo po twarzy. Borkiewicz odruchowo zaczął biec do śmigłowca pod kątem prostym. To była podstawowa metoda na ocalenie własnej głowy przy tej maszynie. Jakiekolwiek próby podejścia z innej strony mogły skończyć sie, hmmm... amputacją głowy, najdelikatniej rzecz ujmując. Pilot maszyny, mjr. Sławek Lelosz (węgier z urodzenia, polak z wyboru – jak sam o sobie zwykł mawiać) zobaczył biegnąca, nieco skuloną postać. Nawet nie musiał pzrebijac sie wzrokiem, przez wirujący w powietrzu piasek, żeby domyślec się komu tak spieszno. Sam znał i cenił zaginionego pilota i dlatego również dla niego ta akcja była moze trudniejsza niż pozostałe w jego karierze, nawet od powodzi. Miał cały czas opuszczony hełm, szara szyba odbijała promienie słońca. Borkiewicz nadspodziewanie szybko dobiegł do otwartej kabiny, chwytajac pilota za ramię.
- Masz coś?! – starał sie przekrzyczeć samolot – cos masz?!
Major w odpowiedzi pokręcił pzrecząco głowa, patrząc sie przy tym głęboko w oczy przyjaciela. Jego oczy mówiły wszystko... W trakcie „rozmowy” żołnierze opuścili część transportową. Lelosz jednym ruchem ręki wyłączył silniki, nie odrywając oczu od Borkiewicza. Wysaidł z kabiny i oparty o kadłub wpatrywał się smutno w wirujące powyżej końcówki łopat wirnika. Te obracały się coraz wolniej aż stanęły na dobre.
ROZDZIAŁ II

Światła sygnalizatora ulicznego oblane były soczystą czerwienią. Skrzyżowanie wymarło na dobre kilka godzin wczesniej, tuż po zmroku. W okolicach północy, ta część miasta była wyłączona z życia. Pomarańczowe refleksy świateł miejskich odbijały się w karoserii zbliżającego sie samochodu. W ułamku sekundy przemknął przez skrzyżowanie wzbijając w powietrze kawałki lisci i niedopałki leżące w rynsztoku. Kierwoca był tak skupiony na jeżdzie, że nie zauważył we wstecznym lusterku swojego opla sytauacji, którą spowodował. Na środku skrzyżowania stał wpoprzek drogi policyjny ford focus. Srebrna frontiera opuściła już granice miasta. Po obu drogach przesuwały sie rzędy drzew. Dopiero teraz generał Koszycki dostrzegł w lusterku jadący za nim radiowóz. Czerwono – niebieskie błyski rozświetlały nocna scenerię. Koszycki nieiwele zastanawiając się zjechał ostro w pierwszy prawy dukt lesny. Zmiane nawierzchni odczuł od razu. Terenówkę prowadzało po całej drodze. Przekraczając setkę, trudno jest utrzymać dwie tony w posłuszeństwie na śliskich korzeniach i lepkim błocie. Koszycki włączył pzrekładnię terenową, ale nie pomogło to za dużo. Wielkie koła srebrengo samochodu tańczyły na śliskim. Teraz policja wydawała się być nieco bliżej niż na szosie. Snopy świateł radiowozu omiatały już tylny zderzak opla. „Cholerne krawęzniki” – pomyślał z wściekłością generał – „Nie mogli siedizec z dupami na miejscu?! Tylko ich jeszcze potrzebowałem!”. Tymczasem lepkie błoto coraz skuteczniej zalepiało bieżniki opon obu samochodów. W pewnym momencie srebrna frontiera straciła przyczepność i siłą bezwładności wpadła na dwa drzewa rosnące tuż przy dukcie. Snopy iskier z reflektorów i fontanna pary z chłodnicy wskazywały miejsce feralnego w skutkach wypadku. Ułamki sekund później w tył frontiery wbił się policyjny radiowóz kasując przód aż po linię rozpoczęcia dachu. Syrena umilkła jak zaklęta a koguty odfrunęły kilkanaście metrów dalej, pewnie po raz pierwszy w ich policyjnym życiu. Funkcjonariusz kierujący focusem odniósł drobne obrażenia. Partner również nie wyglądał najgorzej.
- Dobrze, że zadziałały – kierowca wskazał na opadłe już poduszki powietrzne. Obaj wygramolili sie z resztek radiowozu i z odbezpieczoną bronią doskoczyli do srebrnej bryły metalu, która kiedyś była oplem frontierą. Przestrzeń po zbitej szybie od strony kierowcy ujawniała makabryczny widok wnętrza kabiny. Koło kierownicy wraz z deską rozdzielczą i częścią konsolety przedniej zalana była krwią. Ekskluzywna skóra z obicia siedzenia również miała brunatnoszarą barwę. Ne siedzeniu lezało bezwładne ciało. Pokiereszowane licznymi odłamkami szkła i metalu.
- O [cEnZuRa]... – wyrwało się z ust policjanta, po tym jak dostrzegł generalskie gwiazdki na pagonach nieboszczyka i uzi na sąsiednim siedzeniu.
Obrazek
Anonymous

Ale numer heh!!

Post autor: Anonymous »

No Marcin niedocenilem cie myslalem ze skonczy sie na poprzednich wersjach no ale jak widze sie przeliczylem.
Wiec jak bedzie publikujemy to na szerszą skalę. Amoze jakąs telenowele napiszesz. Moja opinia jest zdecydowanie pozytywna.
Awatar użytkownika
marcin1323
Wyróżniony!
Wyróżniony!
Posty: 1321
Rejestracja: 15 sie 2003, 15:21
gadu: 0
Lokalizacja: gostynin

Re: Ale numer heh!!

Post autor: marcin1323 »

z tobą to ja w żadne ukłądy nie wejdę .... za dobrze cie znam :twisted:
Obrazek
Awatar użytkownika
Płetwa
Super aktywny
Super aktywny
Posty: 666
Rejestracja: 02 lut 2004, 19:13

Post autor: Płetwa »

More, more :!: :!:


Teraz to już nie popuszczę :twisted: Szybciej i więcej. Zaczyna być arcyciekawie, co dalej :?: :?: Kiedy dalsza część :?: :?:
Awatar użytkownika
Drzemi
Prawie moderator!
Prawie moderator!
Posty: 3777
Rejestracja: 26 mar 2004, 17:17
Lokalizacja: EPGD / EPMM
Kontakt:

Post autor: Drzemi »

Marcin chowaj się, uciekaj, bo Płetwa Cie dopadnie, jak zaraz czegoś więcej nie wrzucisz. :lol:

No no ciekawe bardzo to jest. :D Oby tak dalej. :)
Per Aspera Ad Astra
Awatar użytkownika
marcin1323
Wyróżniony!
Wyróżniony!
Posty: 1321
Rejestracja: 15 sie 2003, 15:21
gadu: 0
Lokalizacja: gostynin

Post autor: marcin1323 »

do świąt postaram się z dziesięć stronniczek wrzucić, resztę jak zdażę... wkońcu może bym zaczął pisac pracę dyplomową...? :lol: :lol: :lol:
Obrazek
Awatar użytkownika
fly_jabko
Prawie moderator!
Prawie moderator!
Posty: 5593
Rejestracja: 10 paź 2003, 11:06
gadu: 4204020
Lokalizacja: kamieniec (EPPO,EPKS)

Post autor: fly_jabko »

Płetwa pisze:More, more :!: :!:
... tez tak mysle...
lkmiec

Post autor: lkmiec »

Do Płetwy - ta książka, o którą pytałeś to "Kocioł" Larry'ego Bond'a

A co do opowiadania Marcina - mam nadzieje że nie zostanę za to zlinczowany, ale nadmiar słodyczy też szkodzi - podoba mi się średnio, a właściwie nie bardzo. Po pierwsze duużo jeszcze wody w Wiśle upłynie zanim otrzaskasz się ze słowem pisanym i tekst nie będzie momentami tak potwornie sztywny.., po drugie nie sil się na opisy przyrody/romantyczne wstawki za wszelka cenę!!! tego na prawdę nie musi być w każdej książce, zdanie o Wiśle, która "o tej porze roku cośtam swym pięknem wszystkich wrażliwych na piękno" jest koszmarne (sorry, ale taka jest moim zdaniem prawda), po trzecie wreszcie mierzi mnie jak pasjonat lotnictwa pisze głupoty w sprawach technicznych (np. rakieta AA2 typu SIDEWINDER pod skrzydłem Miga21)

podsumowując - pomysł pierwsza klasa (ogólnie na pisanie i na temat opowiadania) gratuluję też odwagi (mi jak coś się zdarzy to raczej do szuflady) z wykonaniem niestety gorzej, ale do wszystkiego trzeba czasu i praktyki (co do entuzjastycznych komentarzy - sugeruje dystans, gdybym był w ogólniaku byłbym zachwycony, a że jestem pare dobrych lat i paredziesiąt przeczytanych książek po studniach, to jest jak jest)

to tyle
i prosze, nie odbierajcie tego jako docinków itp - to po prostu moje własne zdanie, którym chciałem się podzielić
Ghost

Post autor: Ghost »

No cóż nie każdemu musi się podobać. Mi się podoba i już się nie moge doczekać ciągu dalszego 8)
Awatar użytkownika
marcin1323
Wyróżniony!
Wyróżniony!
Posty: 1321
Rejestracja: 15 sie 2003, 15:21
gadu: 0
Lokalizacja: gostynin

Post autor: marcin1323 »

moze to sie wam wydac głupie co teraz napisze, ale o taka reakcje mi chodziło, chce wiedziec co i jak skopałem i w którym momencie, Ikmiec-wydaje mi sie, ze na tego typu uwagi nikt cie nie zlinczuje, a bardzo mi one pomoga przy ewentualnym dalszym pisaniu. faktycznie Higgins nie jestem :lol: ale co tam.... fantazjowac mozna :) reasumujac: chodzi mi wlasnie o wasze krytyczne spojrzenie na sprawe .
p.s, Ikmiec - jeden blad: nie napisałem ze na "21" były sidewindery tylko atole - wschodnie "kopie sidewinderów", ale to tylko w kwestii usprawiedliwienia sie :wink:
Obrazek
Awatar użytkownika
fly_jabko
Prawie moderator!
Prawie moderator!
Posty: 5593
Rejestracja: 10 paź 2003, 11:06
gadu: 4204020
Lokalizacja: kamieniec (EPPO,EPKS)

Post autor: fly_jabko »

no mi to sie nieziemsko podoba, ale moze niech ikmiec tez wrzuci cos swojego tu zamiast do szowladdy... poczytamy, pogadamy, fakt ja iestem teraz w ogolniaku, ale jeszcze nic pisanego mnie tak nie wciaglo do czytania i oczekiwania na wiecej... pozdro
narX
oka
Aktywny!
Aktywny!
Posty: 89
Rejestracja: 10 paź 2004, 21:37
gadu: 0
Lokalizacja: Poznań

Post autor: oka »

Dopiero teraz mi sie przypomnialo ze mam jeszcze do przeczytania zalegly kawalek "stalowego honoru" i...... to byl błąd. Znaczy sie nie to ze przeczytalam, tylko to ze akurat dzisiaj.
Rozchodzi sie o to ze dzis mialam male traumatyczne przezycia w pracy bo sie naogladalamdokumentacji fotograficznej z miejsca wypadku jakiegos srebrnego samochodu (marka juz nie bardzo była do rozpoznania) w ktorym zginal dwudziestoletni chlopak (pasazer). Nie bede tu opowiadac szczegolow bo to nie na to forum, raczej do rotten by sie nadawalo. Zacytuje tyko fragment z protokolu sekcji zwlok "...wraz ze zwłokami dostarczono torebkę foliową z fragmentem muzgu...", reszty sie domyślcie. Nie powiem do konca pracy nie mogla sie juz na niczym skupic. Przyszlam do domq, troche sie uspokoilam i wyluzowana siadlam na kompa... i znoof srebrny samochod ktory "zatrzymal sie" na drzewie... i juz nie jestem wyluzowana...
ODPOWIEDZ