Pijaństwo Naszych Żołnierzy

Tutaj można dyskutowac na różne tematy. Administrator nie odpowiada za treść postów!

Moderatorzy: Sawicz, Xlem, Drzemi

Awatar użytkownika
eNwings
Prawie moderator!
Prawie moderator!
Posty: 5285
Rejestracja: 27 sie 2007, 14:51
gadu: 11935913
skype: skysweeper52
Lokalizacja: ACES II

Re: Pijaństwo Naszych Żołnierzy

Post autor: eNwings »

4061 pisze:Padam ze śmiechu jak Was czytam. Jakby Cię eNwings wysłali na misję piłbyś tak samo jak wszyscy.
Ty już napewno wiesz co ja bym robił a czego nie... :wink: Daruj prosze...
4061 pisze:Nie macie pojęcia co tam się dzieje. Każdy prawdziwy żołnierz wie jak radzić sobie ze stresem - oczywiście, radzi sobie pijąc.
To już jego - albo i raczej nie tylko jego p r o b l e m.
4061 pisze:A co? Może Wy nie pijecie? Stronicie od piwa, nie spotykacie się ze znajomymi na wódce?
Wódki nie znosze. Wino okazyjnie. Piwo jak najbardziej. Jest tylko jeden warunek i magiczne słowo - wyobraźnia. Nikt nie upije sie wiedząc (a przy najmniej ja bym tego nie zrobił) że jutro o 0600 musi sie stawić na służbę i wykonać zadanie czy misje... To jest elementarne, dziecko z przedszkola by to zrozumiało.
4061 pisze:Boże.. Dobrze, chcę Wam jedynie uzmysłowić, że picie zdecydowanie lepiej odstresowuje od gry w kosza.
Jak dla kogo.
4061 pisze:Jest domeną prawdziwych facetów a chyba nie macie wątpliwości, że tacy w Wojsku służą.
Jeśli to jest dla Ciebie domeną bycia prawdziwym facetem... hehe powiedził bym coś ale nie mogę... no comment/
4061 pisze:Picie to nic złego, a pieprzenie o profesjonalnej armii, odpowiedzialnych ludziach, nie ma tu nic do rzeczy. Wojsko nie jest dla słabych...

Oczywiście że nie... każdy sam dysponuje swoim zdrowiem a jeśli już musi "pić" to najlepiej na kanapie przed telewizorem z kumplami może.. nie zaś napewno na sużbie...
ObrazekObrazek
Yeah, all you f@ckers wish you flew the Viper ** More than just a job! It's a state of being.......
Spoterek
Prawie moderator!
Prawie moderator!
Posty: 2358
Rejestracja: 04 maja 2007, 13:33
gadu: 0
Lokalizacja: EGLL - LHR HEATHROW AIRPORT

Re: Pijaństwo Naszych Żołnierzy

Post autor: Spoterek »

Eh. Norbert.
Alkohol motorem zbrodni w amerykańskiej armii

Coraz więcej przestępstw popełnianych przez żołnierzy amerykańskich w Iraku i Afganistanie ma związek z alkoholem, mimo że jego spożywanie w bazach wojskowych jest surowo zabronione.

Zarzuty związane z piciem alkoholu i zażywaniem narkotyków pojawiają się w więcej niż jednej trzeciej wszystkich spraw karnych prowadzonych przeciwko żołnierzom stacjonującym w tych dwóch strefach działań wojennych.

Według danych uzyskanych przez dziennik New York Times w oparciu o Ustawę o wolności informacji, 240 z 665 procesów zakończyło się wyrokiem skazującym. 73 z tych 240 spraw dotyczą najcięższych zbrodni, włączając w to morderstwo, gwałt, rabunek przy użyciu broni i napad. 12 spośród nich to przestępstwa na tle seksualnym. Wśród wspomnianych 240 przypadków, przestępstw związanych z alkoholem i narkotykami było mniej więcej po równo, ale od 2004 roku nastąpił wyraźny wzrost liczby tych pierwszych.

Przestępstwa amerykańskich żołnierzy

W maju 2004 roku kapral Justin J. Lillis upił się czymś, co określił mianem "sok hajji" ["hajji" to arabskie określenie muzułmanina, który odbył pielgrzymkę do Mekki], czyli najczystszym irackim bimbrem przemyconym do bazy amerykańskich wojsk lądowych przez cywilnych pracowników z miejscowości Balad, i zaczął strzelać ze służbowego karabinu M-16.

- Trafił w wypożyczony samochód jednego z pracowników - opowiada Phil Cave, adwokat 24-letniego Lillisa. - Wskoczył do wojskowego Hummera i zaczął jeździć w kółko strzelając jeszcze do paru innych obiektów. Oddał również strzały w kierunku budynków mieszkalnych i żołnierzy pełniących wartę przy wjeździe do bazy.

Pół roku później, w amerykańskiej bazie niedaleko Bagdadu, po całonocnej libacji z wykorzystaniem nielegalnych zapasów whisky i ginu, kapral z 3. Brygady 3. Dywizji Piechoty, Chris Rolan, wyciągnął swój 9-milimetrowy pistolet i zastrzelił innego żołnierza.

Natomiast w marcu 2006 roku doszło do najstraszniejszej chyba zbrodni popełnionej przez żołnierzy amerykańskich w Iraku. Ich grupa służąca w 101. Dywizji Powietrzno-Desantowej, stacjonującej w miejscowości Mahmudiya, zgwałciła 14-letnią dziewczynkę i zamordowała ją wraz z całą rodziną, po ty, jak wypili kilkanaście puszek lokalnej whisky dostarczonej im przez żołnierzy armii irackiej, jak informuje prokuratora wojskowa.

Reakcja na stres bitewny

Jak mówią obrońcy, dowódcy i lekarze leczący problemy emocjonalne żołnierzy, mimo rygorystycznych przepisów wojskowych i surowych zasad islamu zabraniających spożywania alkoholu i zażywania narkotyków, napoje wyskokowe są tanie i łatwo dostępne dla wojskowych amerykańskich, którzy próbują przy ich pomocy odreagować stres bitewny, depresję i frustrację związaną z przedłużoną służbą w strefie walk.

- Jest jasne, że w całej armii mamy dużo poważnych problemów alkoholowych - mówi dr Thomas R. Kosten, psychiatra z centrum medycznego dla weteranów (Veterans Affairs Medical Center) w Houston. Przyczyn sięgania po alkohol i narkotyki upatruje w stresie związanym z pracą na obszarach, na których prowadzone są działania wojenne. - "Kuracja", jaką stosują, jest taka sama jak po wojnie w Wietnamie, czyli alkohol i narkotyki - mówi dr Kosten.

Zdaniem przedstawicieli Pentagonu i ekspertów w dziedzinie zdrowia, spożycie alkoholu i zażywanie narkotyków na obszarze działań wojennych wydaje się odzwierciedlać szerszą tendencję do częstszego i bardziej obfitego picia wśród personelu wojskowego, szczególnie wyraźną w przypadku wojsk lądowych i piechoty morskiej, które to oddziały są najbardziej zaangażowane w walki.

Raport opublikowany w styczniu przez Pentagon wykazuje, na przykład, że poziom pijaństwa w oddziałach naziemnych podskoczył o 30 proc. między 2002 a 2005 rokiem, co "może sygnalizować tendencję wzrostową w zakresie nadmiernego spożycia alkoholu w wojskach lądowych".

Ze raportu Pentagonu wynika, że chociaż średni poziom konsumpcji alkoholu w marynarce wojennej i lotnictwie stale spada od 1980 roku, kiedy zaczęto prowadzić badania zdrowia żołnierzy, to w wojskach lądowych i oddziałach piechoty morskiej wzrósł bardzo znacznie i przekroczył poziom notowany wśród osób cywilnych. Po raz pierwszy od 1985 roku więcej niż jedna czwarta żołnierzy wojsk lądowych biorących udział w ankiecie przyznała, że regularnie nadużywa alkoholu, przez co należy rozumieć wypicie pięciu lub więcej drinków w czasie jednego posiedzenia.

Inne używki w wojsku

W 2005 roku również liczba osób zażywających narkotyki w wojsku amerykańskim wzrosła do około 5 proc., czyli osiągnęła poziom dwukrotnie wyższy niż w 1998 roku. Raport określa to jako "ogromny problem".

Badania prowadzone przez Pentagon wyciągają na światło dzienne także inne zagrożenia dla zdrowia żołnierzy, począwszy od rosnącej popularności żucia tytoniu, aż do 20-procentowego wzrostu liczby żołnierzy z nadwagą.

Lynn Pahland, dyrektor biura do spraw zdrowia w Pentagonie mówi, że rosnący poziom pijaństwa i narkomanii wśród żołnierzy na służbie budzi szczególne zaniepokojenie Departamentu Obrony. - Sprawa jest bardzo poważna - mówi w wywiadzie Pahland - To ogromny problem.

W wojsku szukanie pomocy w razie problemów natury psychologicznej, takich jak alkoholizm i narkomania, to temat tabu, szczególnie wśród oficerów współzawodniczących o awans. W wywiadach przeprowadzonych na potrzeby niniejszego artykułu paru z nich przyznało, że Pentagon robi zbyt mało, by zmazać to wstydliwe piętno.

Rzecznik Pentagonu przyznaje, że mimo, iż jego instytucja wydała miliony dolarów na inicjatywy mające odwrócić groźną tendencję, włączając w to stronę internetową zniechęcającą do picia alkoholu, to z czasem nakłady na walkę z alkoholizmem w wojsku spadły. W roku podatkowym 2005 na programy redukcji alkoholizmu, narkomanii i otyłości w armii wydano 12,6 mln dolarów, podczas gdy poziom finansowania w tym roku podatkowym wyniósł 7,74 mln dolarów, co stanowi 39-procentowy spadek.

Niektórzy lekarze wojskowi i inni eksperci od zdrowia psychicznego uważają, że częstsze wykorzystywanie przepisów pozwalających na wcielanie do armii amerykańskiej osób z kryminalną przeszłością, często skazanych za poważne przestępstwa, również może być czynnikiem wpływającym na rozprzestrzenianie się alkoholizmu i narkomanii w wojsku.

Skąd się bierze alkohol w wojsku?

Alkohol lub narkotyki można zdobyć w Iraku z łatwością. Jak mówią żołnierze, jednym z popularniejszych sposobów na przemycenie do bazy markowego ginu lub czystego rumu jest wysłanie ich przez przyjaciół z domu w butelkach po płynie do płukania ust. Niebieskie lub żółte barwniki spożywcze powodują, że płyn wygląda jak lekarstwo. Oficerowie mówią, że znane są nawet przypadki, gdy medycy wojskowi wypełniali wódką plastikowe torebki do kroplówek.

W samym Iraku alkohol wątpliwej jakości można nabyć od żołnierzy armii irackiej lub cywilnych pracowników zatrudnionych w bazach wojskowych. Żołnierze iraccy sprzedają z niewielką marżą także lokalnie produkowane lekarstwa dostępne tylko na receptę.

Dowódcy nie zawsze uważali nadużywanie alkoholu w armii za problem. - W latach 70. "kultura" wojskowa wręcz zachęcała do wspólnego picia - opowiada emerytowany pułkownik wojsk lądowych. - Szło się razem do knajpy i nikogo nie dziwił widok kolegi obejmującego muszlę klozetową w klubie oficerskim.

Tolerancja dowództwa dla takich zachowań zaczęła spadać w latach 80. i już na początku lat 90. - Jeśli wypiłeś więcej niż dwa drinki w klubie, ludzie zaczynali patrzeć na ciebie dziwnie - opowiada były pułkownik.

Przedstawiciele armii i eksperci do spraw zdrowia psychicznego mówią, że w czasie gdy wojsko jest zaangażowane w dwie poważne wojny na lądzie, groźne konsekwencje nadużywania alkoholu ujawniają się z rosnącą wyrazistością, ponieważ coraz więcej żołnierzy wraca z Iraku i Afganistanu z zespołem stresu pourazowego, depresjami i innymi problemami ze zdrowiem psychicznym.

- Myślę, że tak naprawdę chodzi tu o samobójstwa i stres, a picie jest tylko symptomem - stwierdza Charles P. O'Brien, psychiatra ze Szkoły Medycyny przy Uniwersytecie stanu Pennsylvania, który służył jako lekarz w Marynarce Wojennej podczas wojny w Wietnamie. O'Brien mówi, że zespół stresu pourazowego występuje u wielu weteranów z Iraku i dodaje, że liczba samobójstw wśród żołnierzy służby czynnej jest wysoka.

Według prawników i lekarzy wojskowych, ponad 90 proc. przestępstw na tle seksualnym, w związku z którymi wojsko prowadzi sprawy karne, miało związek z nadużywaniem alkoholu. Adwokat pracujący dla formacji Marines szacuje, że u około połowy spośród żołnierzy piechoty morskiej oskarżonych o popełnienie przestępstw w Iraku wyraźnie widać objawy zespołu stresu pourazowego.

- Sięgają po alkohol i narkotyki, żeby uciec - mówi.

Raport o stanie zdrowia w amerykańskiej armii został przygotowany dla Pentagonu przez RTI International - organizację naukową o charakterze non-profit. Dyrektor projektu Robert M. Bray wyraził zgodę na udzielenie wywiadu, ale cofnął ją po tym, jak rzecznik Departamentu Obrony odmówił komentarza.

Jednak w ciągu dwóch ostatnich lat przedstawiciele najwyższych władz wojskowych zaczęli mówić publicznie o zagrożeniach, jakie niesie nadużywanie alkoholu przez żołnierzy.

Alkohol utrudnia prowadzenie misji wojskowych

W 2005 roku zastępca szefa sztabu wojsk lądowych, generał broni Franklin L. Hagenbeck napisał w artykule redakcyjnym magazynu dowództwa sił lądowych, że rosnący poziom pijaństwa i narkomanii w armii "poważnie upośledza jej zdolność do prowadzenia misji wojskowych".

Generał Hagenbeck będący obecnie kuratorem Akademii Wojskowej Stanów Zjednoczonych w West Point mówi, że ponad połowa żołnierzy wydalonych z armii za złe prowadzenie się była karana w poprzednim roku za nadużywanie alkoholu i branie narkotyków.

- Kiedy jeden żołnierz popełnia wykroczenie związane z alkoholem lub narkotykami, ma to wpływ na całą jednostkę - pisze generał w artykule.

Zdaniem adwokatów pracujących dla wojska, takie właśnie zjawisko ma często miejsce w Iraku. Żołnierze, którzy piją lub biorą narkotyki, popełniają przestępstwa i utrudniają przeprowadzenie misji bojowych i pokojowych zleconych ich jednostkom.

Kapral Lillis, na przykład, został wydalony z armii za złe prowadzenie się i skazany na dziesięć lat pozbawienia wolności za strzelaninę pod wpływem alkoholu. Przebywa w więzieniu wojskowym w Fort Leavenworth w stanie Kansas. Kaprala Rolana, który zeznał, że pił, aby zmniejszyć depresję, w jaką popadł w Iraku, sędzia wojskowy skazał na 33 lata więzienia za zabójstwo kolegi.

Dwaj żołnierze oskarżeni w związku z masakrą w Mahmudii przyznali się do popełnienia morderstwa, a były szeregowy wojsk lądowych Steven D. Green, uznany za prowodyra całego zdarzenia, czeka na proces o gwałt i morderstwo przed federalnym sądem rejonowym.

W zeszłym roku Pentagon wydał 2 mln dolarów na rozpoczęcie kampanii "That Guy", która zachęca żołnierzy do "odrzucenia pijaństwa, ponieważ powoduje ono, że zapominają o tym, co dla nich najważniejsze: o rodzinie, przyjaciołach, randkach, seksie, pieniądzach i reputacji".

Pentagon jest gotowy do uruchomienia latem tego roku kolejnej internetowej kampanii antyalkoholowej.

Kapitan Robert DeMartino, lekarz amerykańskiej służby zdrowia odpowiedzialny za koordynację projektu mówi, że istnieje nadzieja, iż żołnierze powracający ze służby w Afganistanie i Iraku skorzystają z nowej strony internetowej, co pomoże im poradzić sobie z problemami przywiezionymi z wojny, w tym z uzależnieniem od alkoholu.
http://hyperreal.info/alkohol_motorem_z ... kiej_armii
Obrazek
rafels

Re: Pijaństwo Naszych Żołnierzy

Post autor: rafels »

4061 pisze:Padam ze śmiechu jak Was czytam. Jakby Cię eNwings wysłali na misję piłbyś tak samo jak wszyscy. Nie macie pojęcia co tam się dzieje. Każdy prawdziwy żołnierz wie jak radzić sobie ze stresem - oczywiście, radzi sobie pijąc.
Jeszcze dla rozluźnienia atmosfery fragment "Demonów wojny wg Goi" obejrzyjcie od połowy:http://www.youtube.com/watch?v=o8PTLqaswEg
Obrażasz tych ludzi http://www.pamiecipoleglych.mon.gov.pl/ pisząc te brednie...
Jeżeli swoją wiedzę o wojsku opierasz na filmidle pt."Demony wojny..." to gratuluję...
Ostatnio zmieniony 10 lut 2009, 23:15 przez rafels, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
eNwings
Prawie moderator!
Prawie moderator!
Posty: 5285
Rejestracja: 27 sie 2007, 14:51
gadu: 11935913
skype: skysweeper52
Lokalizacja: ACES II

Re: Pijaństwo Naszych Żołnierzy

Post autor: eNwings »

Sugerujesz Krzysztof zatem że to ma być standard? Czy wszyscy pożądni oficerowie (i nie tylko) mają równać do tych pijących... tu i tam? no chyba jednak nie... Bo jeśli tak to ja dziękuje za taką armie. :? Obrazek
ObrazekObrazek
Yeah, all you f@ckers wish you flew the Viper ** More than just a job! It's a state of being.......
Awatar użytkownika
cougar
Super aktywny
Super aktywny
Posty: 567
Rejestracja: 08 wrz 2003, 16:16
gadu: 0
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Re: Pijaństwo Naszych Żołnierzy

Post autor: cougar »

eNwings - zdrowe i odpowiedzialne podejście.

Koledzy Spoterek i 4061, to nie klapki na oczach i hipokryzja, tylko próba zrozumienia problemu.

Nadużywanie alkoholu nie rozwiąże problemów żołnierzy i nie pozwoli im uporać się ze obciążeniem psychicznym na misji. Alkoholizm będzie jedynie kolejnym problemem - ucieczką w kłopoty, którymi żołnierze obarczą również swoich bliskich po powrocie do domu (pomyślał ktoś o tym ?), a wspomnienia strasznych rzeczy, które musieli oglądać na misji oraz lęku, którego nie potrafili opanować, pozostaną. Żeby uświadomić sobie do czego prowadzi nadużywanie alkoholu na służbie potrzeba wyobraźni, choć cytowany przez Spoterka artykuł dobitnie pokazuje jaskrawe przykłady.

Jeżeli już zachodzi absolutna konieczność wysłania żołnierzy na wojnę, powinni im towarzyszyć psychologowie - najlepiej również żołnierze, którzy zostali do takiej pracy dobrze przygotowani i będą potrafili pomóc swoim towarzyszom. Wybierając służbę wojskową człowiek powinien mieć świadomość na co się decyduje, a armia powinna zadbać o to, żeby - oprócz wroga - żołnierz mógł zmierzyć się ze sobą i wrócić bezpiecznie do domu jako zdrowy psychicznie człowiek.
ObrazekObrazek
Spoterek
Prawie moderator!
Prawie moderator!
Posty: 2358
Rejestracja: 04 maja 2007, 13:33
gadu: 0
Lokalizacja: EGLL - LHR HEATHROW AIRPORT

Re: Pijaństwo Naszych Żołnierzy

Post autor: Spoterek »

Norbert, nie mówię że to ma być standard. :wink:
Nie mówię, że wszyscy piją.
Ale jest to bardzo duży problem w armii.
Poborowi piją, ćpają, kradną i biją się na przepustkach. Ale MON znalazł sposób na dyscyplinę w armii.
MON ma gotowy projekt ustawy o dyscyplinie wojskowej. Będzie to broń w walce z plagą pijanych i naćpanych żołnierzy. Przepisy dają m.in. możliwość szybkiego karania żołnierzy, a badanie alkomatem czy alkotestem będzie mógł przeprowadzić nawet dowódca drużyny.

- Nie ma żadnego problemu z dostępem do wódki w jednostce. Pije się w grupach. Starsi stopniem ze sobą, młode wojsko razem. Jak piją starzy, jest to dla nas sygnał, że pić mogą wszyscy. Czasami jest tak, że jak wódki zabraknie, ktoś wychodzi kupić ją w sklepie na mieście. Wartownik nie reaguje - mówi nam anonimowo zawodowy żołnierz z jednostki wojskowej w Łasku.

Przykładów nie brakuje. W Elblągu dwóch pijanych żołnierzy bez powodu podpaliło siedem zaparkowanych na ulicach samochodów. W Lesznie dwóch żołdaków włamało się do lodówki z napojami chłodzącymi pod marketem i to naprzeciw komendy policji. Jeden miał 1,5, a drugi 1,9 promila alkoholu w organizmie.

W ubiegłym miesiącu pijani żołnierze trzy razy dali o sobie znać w Szczecinie. Za pierwszym policjanci zatrzymali pijanego żołnierza, który wywołał awanturę w restauracji, a potem wybił szybę w radiowozie. Za drugim razem w ręce policji wpadło dwóch żołnierzy, którzy w centrum miasta brutalnie pobili mężczyznę.

Jeden z nich miał 1,5 promila alkoholu we krwi, a drugi dwa razy tyle. - Takich przykładów jest więcej. Zdarza się, że żołnierze po pijanemu dokonują rozbojów, włamań, kradzieży - wylicza Marcin Wiącek z Żandarmerii Wojskowej.

O problemie nie chcieli z nami rozmawiać dowódcy jednostek. Wojskowe statystyki jednak nie pozostawiają złudzeń. Jak szacuje MON, sprawca co trzeciego przestępstwa popełnionego przez żołnierzy w ubiegłym roku był pijany.

- Do picia alkoholu i zażywania narkotyków dochodzi najczęściej podczas pobytu na przepustkach. Żołnierze chodzą do pubów, na dyskoteki. Zdarza się jednak, że do picia alkoholu dochodzi również na terenie jednostek wojskowych - przyznaje "Polsce" Mariusz Lewandowski, szef oddziału dyscypliny wojskowej w resorcie obrony.
Z danych MON wynika, że co piąte przestępstwo związane z pełnieniem służby popełnił pijany żołnierz. Jeszcze gorzej sytuacja wygląda w przypadku wykroczeń. 80 proc. z nich popełnionych jest właśnie po kieliszku.

Fatalnie wyglądają statystyki drogowe. Tylko przez dziewięć miesięcy tego roku Żandarmeria Wojskowa złapała 265 żołdaków, którzy po kieliszku wsiedli za kierownicę samochodu. To więcej niż przez cały ubiegły rok. - To dlatego, że kontroli jest zdecydowanie więcej niż w latach poprzednich - ocenia w rozmowie z "Polską" Marcin Wiącek, rzecznik Żandarmerii.

Nie spada też liczba żołnierzy, którzy biorą narkotyki - co roku żandarmi ujawniają około 500 takich przypadków.

Nowe przepisy dają możliwość szybkiego karania żołnierzy. Jeśli ich wina nie będzie budziła wątpliwości, będą sądzeni w tzw. trybie uproszczonym, bez żadnych formalności i biurokracji. Zapis pozwoli sprawniej karać żołnierzy, którzy po pijanemu rozrabiają na przepustkach.

MON także chce, żeby w budżecie państwa znalazło się aż pięć i pół miliona złotych na zakup alkomatów i narkotestów, którymi sprawdzani byliby żołnierze. Badanie będzie mógł przeprowadzić nawet dowódca drużyny. Takie uprawnienia dowódcy utracili kilkanaście lat temu. Teraz mają one być im przywrócone.

- Dowódcy najlepiej znają swoich żołnierzy, są ich pierwszymi w kolejności przełożonymi. Zwiększy się ich autorytet - czytamy w projekcie ustawy, który w grudniu ma trafić do Sejmu.
Nowe przepisy mają wejść w życie w 2010 r.
http://www.polskatimes.pl/stronaglowna/ ... l#material
Obrazek
Awatar użytkownika
eNwings
Prawie moderator!
Prawie moderator!
Posty: 5285
Rejestracja: 27 sie 2007, 14:51
gadu: 11935913
skype: skysweeper52
Lokalizacja: ACES II

Re: Pijaństwo Naszych Żołnierzy

Post autor: eNwings »

Spoterek pisze:Ale jest to bardzo duży problem w armii.
I chyba wszyscy(?) zgodzimy się że problem ten należy niwelować a nie go podsycać... choćby przez dawanie przyzwolenia. Profesjonalna armia nie zaczyna się od F-16, AMV czy PPK Spike... zaczyna się od podejścia pojedynczego żołnierza. :wink:
ObrazekObrazek
Yeah, all you f@ckers wish you flew the Viper ** More than just a job! It's a state of being.......
rafels

Re: Pijaństwo Naszych Żołnierzy

Post autor: rafels »

Spoterek, zauważ, że piszesz o służbie ZASADNICZEJ. Co oni mają z wojskiem wspólnego?
"Z niewolnika nie ma pracownika". Na szczęście "Zetka" jest już na wymarciu. I chwała Bogu za to...
Spoterek
Prawie moderator!
Prawie moderator!
Posty: 2358
Rejestracja: 04 maja 2007, 13:33
gadu: 0
Lokalizacja: EGLL - LHR HEATHROW AIRPORT

Re: Pijaństwo Naszych Żołnierzy

Post autor: Spoterek »

Oczywiście eN, że problem należy niwelować. Przecież pisząc, że tak jest - wcale tego nie pochwalam. Ale cywilne teorie czasu pokoju, mają się nijak do wojennych realiów.
To zawsze będzie walka z wiatrakami.

rafels: cieszę się, że chociaż tego nie negujesz, bo już miałem wrażenie, że nawet zasadnicza w waszych oczach to chodzący moralny wzór :wink:
Dobrze odpuszczę, bo nie ma to sensu i nie będę sypał przykładami absolwentów "poznańskich pancerniaków" :))))), z których wielu do Iraku pojechało.
Obrazek
Awatar użytkownika
eNwings
Prawie moderator!
Prawie moderator!
Posty: 5285
Rejestracja: 27 sie 2007, 14:51
gadu: 11935913
skype: skysweeper52
Lokalizacja: ACES II

Re: Pijaństwo Naszych Żołnierzy

Post autor: eNwings »

Spoterek pisze:Ale cywilne teorie czasu pokoju, mają się nijak do wojennych realiów.
To zawsze będzie walka z wiatrakami.
Wobec tego, zamiast w szkolenia i nowe uzbrojenie powinniśmy inwestować w rozlewnie gorzały... w każdej bazie a jak! Wtedy to by sie dopiero nam zdolności bojowe podniosły! Wszyscy odstresowani.. wyluzowani... A jak wiadomo., zadowolony żołnierz to dobry żołnierz. Żyć nie umierać! Wiecie jakie tłumy by waliły do koszar..... :shock: Bezrobocie by spadło, skoczyło PKB a do strefy Euro weszlibyśmy w przyszłym roku. Jak myślicie? :wink:
ObrazekObrazek
Yeah, all you f@ckers wish you flew the Viper ** More than just a job! It's a state of being.......
rafels

Re: Pijaństwo Naszych Żołnierzy

Post autor: rafels »

Ja proszę tylko o jedno: jeżeli ktoś pisze o jakimś wydarzeniu - niech opisuje wydarzenia wiarygodne i potwierdzone.
Wiele mitów już zostało obalonych, twórcami wielu byli "żołnierze", którzy po 9 miesiącach spędzonych w armii popisywało się przed kolegami, "jacy to oni byli kozacy we wojsku"...
Miałem tez takie przypadki. Nie wiem, czy tacy ludzie są aż tak bardzo niedowartościowani, że tworzą takie legendy, czy mają potrzebę komus zaimponować. Ile to już się nasłuchałem, że "ile to my wódy wypili..., a ile paliwa nakradli..." Sęk w tym, że opowiadały to takie d...py wołowe, które w wojsku zwykle ziemniaki obierały.
Raz nie wytrzymałem: w pociągu do Wawy koleś wciskał kit dziewczynom, że "już lata samolotem". Nadstawiłem ucho, bo to ciekawe było :mrgreen:
W końcu zapytałem biedaczynę kiedy kończył dęblińską szkołę, bo nie kojażę twarzyczki... Niestety czar prysł: jęknął coś, że dopiero co skończył... Nie pytałem dalej, bo twarz niebezpiecznie mu spurpurowiała i bałem się, że eksploduje. Dziwnym trafem przestał już opowiadać laskom, co to nie widać z góry...
Reasumując: uważajcie co piszecie i kogo cytujecie... a wypocinom gazetowym wierzcie na samym końcu, no może na końcu postawiłbym jednak telewizję...
Awatar użytkownika
magda
Super aktywny
Super aktywny
Posty: 886
Rejestracja: 19 lut 2007, 16:53
gadu: 9383492
Lokalizacja: woj. lubuskie

Re: Pijaństwo Naszych Żołnierzy

Post autor: magda »

Dobra ja nie chciałam się wtrącać, niech sobie faceci pogadają :wink: ale jednak czuje, że coś skromnego musze od siebie dodać ( nie będę ukrywać że wolę wierzyc w ten romantyczny < jak to zabawnie określił Spoterek :) > obraz wojska)

ale...

... nie o tym teraz....


Panowie nie stosujcie takich uogólnień i skrajności. Nie oceniajcie wszystkich ludzi jedna miarą...Wiadomo, że ludzie SĄ RÓŻNI... piją, ćpają, są rozwiąźli lecz istnieją też żołnierze pijacy okazjonalnie ( niektórzy w ogóle ), stroniący od wszelkich używek, będący wierni żoną, dziewczyna albo zachowującym czystość do ślubu. W wojsku jak w życiu.

Nie byłam na misji, może kiedyś pojadę, nie wiem czy bym piła, trochę waham ale myślę że bym się oparła ... zawsze jakoś lepiej czy gorzej radziłam sobie z emocjami czy stresami bez jakiś środków...

Fakt jest problem ale nie uogólniajcie, proszę...

4061 wiesz że Cię lubię ;) ale nie podoba mi się to stwierdzenie że upijanie jest domenom prawdziwych facetów, uwierz mi nie ma nic gorszego niż widok ledwo trzymającego się na nogach mężczyzny z błędnym wzrokiem, nie mającego kontroli nad własnym ciałem- to nie jest prawdziwy mężczyzna. Dodam jeszcze że według mnie oznaką mocnego charakteru nie jest sięganie do kieliszka gdy jest źle...

Tyle z mojej strony
Miałam mniej napisać... jakoś tak wyszło ;)

Pozdrawiam Was serdecznie :mrgreen: i życze pogody ducha oraz więcej szacunku dla pozostałych forumowiczów ;)
Ostatnio zmieniony 08 mar 2009, 11:50 przez magda, łącznie zmieniany 1 raz.
Stowarzyszenie Miłośników Lotnictwa Wojskowego „ Krzesiny”
Awatar użytkownika
4061
Super aktywny
Super aktywny
Posty: 462
Rejestracja: 21 paź 2007, 23:21
gadu: 0
Lokalizacja: Poznań

Re: Pijaństwo Naszych Żołnierzy

Post autor: 4061 »

Dzięki Madziu za tak miłe słowa :)
Aż żal będzie odchodzić...
Limit postów przeznaczonych na to forum zbliża się nieuchronnie do końca, ale w sumie chciałbym jeszcze tylko skrobnąć w Lechu Poznań, skutkach ubocznych oraz w lotach dziennych więc akurat starczy ;)
Tak, to co napisałem uznałem za wystarczające w alkoholowej dyskusji jednak skoro moja ulubiona dziewczyna z tego forum zabrała głos jakże jej nie odpisać :D

Wcale nie napisałem, że upijanie się jest domeną prawdziwych facetów. Napisałem że PICIE. Na tej samej zasadzie co służba w wojsku, sporty motorowe czy majsterkowanie. I na dokładnie takiej samej zasadzie domeną kobiet jest gadulstwo, opieka nad dziećmi, praca wymagająca empatii czy taniec z pomponami. W samym piciu nie ma absolutnie nic złego, gdybym potępił teraz "żołnierzy na misjach" była by to czysta hipokryzja ponieważ sam nie stronię od alkoholu. Każdy też zna swoje granice i wie kiedy trwa zabawa a zaczyna się pijaństwo... ale to nie ten temat. Odnośnie upijania się. Gdybyś była Magdo facetem to byś zrozumiała, że raz na jakiś czas (w zależności od okoliczności) taki facet po prostu ma potrzebę się urżnąć. I absolutnie nie mówię teraz o alkoholikach czy żołnierzach z bronią w ręku. Widok ledwo trzymającego się na nogach mężczyzny z błędnym wzrokiem, nie mającego kontroli nad własnym ciałem nie jest przeznaczony dla kobiet, lecz dla jego kolegów, którzy mają niezły ubaw i sami świetnie się bawią. Mam nadzieję, że teraz mnie troszkę lepiej zrozumiałaś. Jeszcze w sprawie uogólnień i skrajności... wcale Nam nie chodzi o to aby generalizować. Spoterek jedynie zwrócił uwagę na problem, (dla mnie to żaden problem) który istnieje w wojsku na sporą skalę i nie ma sensu się go wypierać, ani bronić nogami i rękoma trzeźwości Wojska Polskiego.

pozdrawiam Cię bardzo serdecznie :)
Awatar użytkownika
magda
Super aktywny
Super aktywny
Posty: 886
Rejestracja: 19 lut 2007, 16:53
gadu: 9383492
Lokalizacja: woj. lubuskie

Re: Pijaństwo Naszych Żołnierzy

Post autor: magda »

Tak zrozumieliśmy się :)
Pisałam, gdyż trochę mnie to zaniepokoiło
W pewnym momencie dyskusja dla widza/czytelnika z boku ( przynajmniej dla mnie ;)) sugerowała: w wojsku każdy pije! Lepiej się bójmy bo nasi żołnierze piją na służbie i maja problemy natury psychicznej i jest coraz gorzej. Mam nadzieje ż eto tylko moje mylne spostrzeżenie spowodowane szybkim czytaniem tekstu ;)
Znajomy redemptorysta zaszczepił we nie taką nienawiść... lepsze słowo będzie brak tolerancji i nie akceptacje zwrotów: zawsze, każdy, wszędzie itp. dlatego zawsze tak reaguje :) pyza tym jak pisał rafels to może obrażać ludzi lojalnych, odważnych, gotowych do poświęceń... Nie lubię, bardzo nie lubię gdy niechlubne wyjątki szargają dobre imię osób godnych do naśladowania i podziwiania :roll:. To że po pracy zbierze się grupa kumpli z pracy to wszystko w porządku, wszystko jest dla ludzi ale nie dopuszczam do siebie wiadomości że ktoś może pić na służbie... :roll:

Możecie mnie nazwać głupią :lol: albo naiwną :wink: ale ja i tak wolę wierzyć że na misjach pije mniej osób niż więcej :) to mi daje więcej wiary w człowieka i spokój ducha ^^

Wiadomo praca w takich warunkach jest stresująca, ludzie nie wytrzymują psychicznie ale alkohol nie rozwiązuje problemów... przysparza ich jeszcze więcej... dlatego ja mimo empatii ( jak to ładnie napisałeś ^^ ) nie bardzo toleruje tego typu sytuacje. j.w. w wojsku jak w życiu. Wiadomo co alkohol może robić... wujek mojego kolegi był alkoholikiem... popełnił samobójstwo-powiesił się... znalazł go mój kolega.... był w tedy w gimnazjum, miał z 14 lat... wyobrażacie sobie?! od tego czasu tata mojego kolegi ( notabene były oficer ) jest abstynentem... taki mały off
4061 pisze:Każdy też zna swoje granice i wie kiedy trwa zabawa a zaczyna się pijaństwo... (...)
No tu bym się nie zgodziła...
4061 pisze: (...) ale to nie ten temat.
Zgadza się :)
4061 pisze: I na dokładnie takiej samej zasadzie domeną kobiet jest gadulstwo (...)
no może czasami... :lol:
4061 pisze: (...)czy taniec z pomponami.
nie wiem, nie próbowałam ;)
4061 pisze: (...) jednak skoro moja ulubiona dziewczyna z tego forum zabrała głos jakże jej nie odpisać :D
Prawie jedyna :wink: więc dużego wyboru nie masz :lol:

Pozdrawiam i życze miłego wieczorku ;)
Stowarzyszenie Miłośników Lotnictwa Wojskowego „ Krzesiny”
Awatar użytkownika
eNwings
Prawie moderator!
Prawie moderator!
Posty: 5285
Rejestracja: 27 sie 2007, 14:51
gadu: 11935913
skype: skysweeper52
Lokalizacja: ACES II

Re: Pijaństwo Naszych Żołnierzy

Post autor: eNwings »

Nie wiem czy dobrze robie wykopując ten ponury temat.. ale coś mi się przypomniało. Czemu więc nie..


Mój instruktor od prawa jazdy, miał zwyczaj mawiać... "Samochód w rękach kogoś nieodpowiedzialnego, w nawiasie... (pijanego) jest jak broń - odbezpieczony karabin w rękach szaleńca celującego do tłumu..." miał rację.
Zatem, jeśli tak surowo prewencyjnie karze się za wypicie piwa czy dóch... co zrobić z żołnierzami którzy pozwalają sobie na picie? Moja odpowiedź brzmi: eliminować takich a następnie pomagać im wyjść z tego paskudnego, niszczącego nałogu.. (osobny odrębny obszerny temat) ...Nietylko nie są przydatni na (współczesnym) polu walki ale też stwarzają zagrożenie - realne (nie hipotetyczne) zagrożenie dla otoczenia. Pamiętajmy, w przeciwieństwie do kierowców ci ostatni nie dyponują już "bronią" ale bronią... prawdziwą :wink:. I teraz puście takiego wstawionego/po sprzyciu z kacem... na patrol z ostrą amunicją - to albo sobie zrobi krzywdę albo kogoś niewinnego postrzeli... Były takie przypadki. Nie mówiąc już zupełnie o obsłudze samolotów lub czołgów.. ( :lol: ). Ja sobie tego nie wyobrażam poprostu.. Zatem. "Picia" i profesjonalej armii nie da się ze sobą pogodzić (jak może niektórym by się wydawało.. :x ) bez szkody dla armii (jako całości) a więc i bezpośrednio dla bezpieczeństwa obywateli państwa, które tacy wojacy mieli by chronić. :roll:



To wszystko ode mnie na dany temat.
ObrazekObrazek
Yeah, all you f@ckers wish you flew the Viper ** More than just a job! It's a state of being.......
ODPOWIEDZ