Tak wiele zostało tu napisane, że nie wiem od czego zacząć i do czego się ustosunkować. Teraz niemal z roli obserwatora widzę wyraźnie obie strony. Zgadzam się z kolegą Marcinem w bardzo wielu kwestiach, widzimy te sprawy podobnie.
Masz racje bziku – sprawa przysięgi to niezbity dowód. Ślubował komu innemu, służył komu innemu. Ale to tylko takie adwokackie kontry – szukanie luk, jakby tu obejść prawo. Trzeba jednak pamiętać, że zanim nawiązał współpracę z CIA, odsłużył 26 lat w Ludowym Wojsku Polskim. Stary 26 lat służby !!! W tym sensie, na jego czyn można patrzeć z dwóch stron, i w każdej z nich będzie trochę racji.
Rozumiem Kuklińskiego. Przejrzał na oczy, zebrało się mu na sentymenty. Zobaczył, że służy zbrodniczemu systemowi, wkurzył się – nadarzyła się pierwsza lepsza okazja – nawiązał współpracę. Jasne i proste jak drut. Podobnie cytowany przeze mnie Suworow. System nadepnął mu na odcisk, a on nie z tych co z falbankami(trumny mają przyozdobione). Też zdradził. Czyny obu tych Panów, jak i innych agentów, bezdyskusyjnie pomogły „dobrej stronie mocy”. Przecież tego nie neguję.
Prosty trywialny przykład. Powiedzmy należę do gangu, którego członkowie zamiast wcześniejszej umowy, obok gwałtów i kradzieży, również zaczynają mordować. Mi się to przestaje podobać. Gram podwójną rolę – nawiązuję kontakt z policją. W końcu uciekam. Oczywiście, że w oczach ludzi prawych, postronnych jestem bohaterem. W oczach mojego gangu i wszystkich jego zwolenników – zdrajcą. Normalne.
Wszystko zależy od punktu patrzenia na ówczesną Polskę.
Dla jednych byliśmy 17.republiką, dla innych przymusowym sprzymierzeńcem ZSRR – oddającym „dobrowolnie” daninę, a jeszcze dla innych po prostu Polską(niech będzie Ludową), z codziennymi problemami, rozterkami, jakie przeżywa każdego dnia, każdy mieszkaniec tego globu.
Myślę, że najbardziej skrajni w swych ocenach są właśnie Ci, których coś bezpośrednio dotyczyło, którzy byli zaangażowani politycznie, ideologicznie itd.
Jak dziś patrzę na polską gospodarkę, amerykanizację wielu sfer życia, mam wrażenie, że dokonuje się kolejny – enty już rozbiór, tylko na bardziej pokojowych - podstępnych zasadach. Mógłbym też się burzyć i protestować. Jednak po kolejnych wyborach(a raczej braku wyboru) i swoistej sinusoidzie nastrojów społecznych odpuściłem sobie tą tematykę.
Zacytowana przez Marcina wypowiedź pana Tuska:
„Polskość to nienormalność” mówi wszystko.
NIKT NIE JEST BEZ WINY
Wiem, że nie lubisz
bziku tych porównań, ale znowu posłużę się przykładem nieszczęsnych "czerwonych"...Indian.
Jankesi - cywilizowani ex-Europejczycy, mogli się stać dobrzy dopiero po tym, jak skończyli być źli. Dopiero po tym kiedy zdobyli sobie przestrzeń do życia. Najpierw jednak przeprowadzili pokojową pacyfikację - pod egidą ewangelizacji, zwał jak zwał - terenów obecnie sobie podległych...To jest obłudne i ślepe.
Ty powiesz - to były tylko barbarzyńskie dzikusy, ale jak niewiele od tego krzywdzącego porównania do odebrania im godności bycia człowiekiem. Byli innymi ludźmi, mieli swoją tradycję, wierzenia i zwyczaje, a zostali potraktowani tak, jak człowiek traktuje zwierzęta.
I tak właśnie na podobnej zasadzie funkcjonują wszelkie totalitaryzmy tego świata, sprowadzały ludzi, całe narody do kategorii podludzi, do kategorii mięsa, do kategorii liczb, statystyk.
Dla mnie jedna z różnic między wszystkimi krajami kolonialnymi, a carską - bolszewicką Rosją jest taka, że ci pierwsi podbijali Afrykę, Azję i Amerykę...a ci drudzy tylko Europę i przy okazji wyrżnęli połowę swojego narodu. To rzeczywiście kompletny kretynizm. Zgadzam się z tym bez dwóch zdań.
Różnica polega też na innej skali zjawiska - jej parametrów. Ale czy morderca, który zabił 100 osób jest bardziej ludzki od tego który zabił ich 10000 ? Ten drugi okazał się po prostu bardziej głupi i nie wiedział kiedy przestać. To go zgubiło. Stracił rozum w swojej paranoicznej furii zniszczenia.