Pilot: Wciąż nie wiem, czemu CASA spadła
Mikołaj Chrzan: Zna pan raport o przyczynach wypadku z 23 stycznia?
Pilot wojskowy, wciąż w służbie, przeleciał powyżej 3000 godzin: To obowiązkowa lektura. Przeczytałem kilka razy.
I jakie błędy popełnili piloci CAS-y?
- Ileś tam błędów po drodze popełnili. W raporcie jest to precyzyjnie wyliczone. Ale żaden z nich nie tłumaczy, dlaczego do tej katastrofy w ogóle doszło.
W raporcie czytamy: "Bezpośrednią przyczyną katastrofy było nieświadome doprowadzenie przez załogę do nadmiernego przechylenia samolotu, w wyniku nieprawidłowego rozłożenia uwagi w kabinie".
- Przez ostatnie 12 sekund lotu samolot zwiększał przechylenie na lewe skrzydło. Komisja sugeruje, że piloci zajęci byli wypatrywaniem świateł i nie kontrolowali wskazań sztucznego horyzontu. To się nie mieści w głowie! 12 sekund to dla pilotów wieczność, a w kabinie - razem z technikiem - było ich trzech. To nie byli amatorzy. I żaden choć kątem oka nie obserwował przyrządów? A jak wynika z zapisu w czarnej skrzynce, nie było nawet próby wyprowadzenia samolotu z przechylenia. Tymczasem każdy pilot musi dostrzec takie przechylenie, a wiedząc, że jest blisko ziemi, zareaguje prawidłowo i będzie próbował je zmniejszyć.
Inne hipotezy?
- Cały czas zastanawiam się nad sprawnością tej maszyny. Czy ten wątek nie został wykluczony zbyt szybko? Słyszałem, że podczas lotów CAS-y do Iraku dwukrotnie zdarzały się awarie wszystkich elektronicznych urządzeń w kabinie. Po prostu wszystkie ekrany gasły. Wtedy, dzięki swoim umiejętnościom, piloci sobie doskonale poradzili.
Załoga przed startem nie uruchomiła systemu EPWGS, który w krytycznej chwili ostrzegł by ich o przechyleniu i bliskości ziemi.
- Zgoda, ale to też jakaś dodatkowa okoliczność, a nie wytłumaczenie katastrofy. W wielu innych samolotach, choćby na pozostałych Casach tego systemu nie ma, a i tak w jeszcze trudniejszych warunkach piloci bezpiecznie lądują.
Drugi pilot był mało doświadczony.
- Dziwny argument. Zgodnie z przepisami uprawnienia do lądowania w nocy, w trudnych warunkach musiał mieć dowódca i to było dotrzymane.
Nie bronię tych, których uznano za współwinnych. Ale boli mnie, że w raporcie najpierw często pojawia się słowo "prawdopodobnie", a potem przyczyny określone są bardzo precyzyjnie. Najbardziej winni są według raportu piloci, a ci nie mogą w żaden sposób się bronić. Czasem jest tak, że jeśli danych jest zbyt mało, komisja kończy swoją pracę, podając, że przyczyna jest "niewyjaśniona". A prawdę odkrywa się czasami dopiero po latach.
Z raportu komisji można wnioskować, że lotnictwo wojskowe wymaga poważnych reform.
- Bo nie jest dobrze. Samoloty CASA wykonują mnóstwo zadań, latają po Polsce, do Iraku, Afganistanu, a my nie mamy nawet symulatora, na którym piloci mogliby się szkolić. Znamienny jest także przykład ILS w Mirosławcu - jego brak także nie tłumaczy tej katastrofy, ale to, że system od 7 lat nie działa tam prawidłowo pokazuje, że nie wszystko w armii jest idealne.
Rozbiła się CASA!!!
Moderatorzy: Sawicz, Xlem, Drzemi
Gazeta:
- marcin1323
- Wyróżniony!

- Posty: 1321
- Rejestracja: 15 sie 2003, 15:21
- gadu: 0
- Lokalizacja: gostynin
no własnie ja jestem zwolennikiem teorii ze gjdyby ils działał to unieknelibysmy tego, powniewaz:Spitfire pisze:Myślę że są dwa powody:Xlem pisze:Nie rozumiem, dlaczego tak wiele osób przyczepiło sie do sprawy ILS.
1) spektakularność z jaką ta jedna sprawa pokazuje skalę zaniedbań w SP RP;
2) wiara, że gdyby ILS działał nie doszło by do tragedii.
Tyle, że punkt drugi to już snucie domysłów...
- pilot, nawet bez znajmosci tej wersji samolotu ils-a by umiał odczytac,
- nie musiałby miec właczonego głosowego powiadamiania o zblizaniu sie do ziemi
- brak reakcji kontrolera na wejscie nad sciezke nie miałoby praktycznie zasnego znaczenia gdyz i tak system by o tym poinformował załogę
-
Mistrzu-PL
- Wyróżniony!

- Posty: 1412
- Rejestracja: 29 sty 2008, 15:29
- Lokalizacja: EPKS
Brat pilota CASY do MON: ujawnijcie ostatnie słowa!
PAP 12:10
List z prośbą o ujawnienie rozmów załogi samolotu CASA, napisany przez brata jednego z pilotów, dotarł do ministerstwa obrony - poinformował rzecznik resortu Robert Rochowicz.
Katastrofa samolotu wojskowego Casa
top
Jak powiedział rzecznik, MON otrzymało faks od Andrzeja Smyczyńskiego, brata kpt. Michała Smyczyńskiego, który w tragicznym locie był drugim pilotem. Przed południem minister, uczestniczący w posiedzeniu rządu, jeszcze nie zapoznał się z listem.
W ubiegły piątek Klich odtajniając całą zbiorczą części raportu, uzasadniał utrzymanie w tajemnicy rozmów załogi szacunkiem dla rodzin. Na słowa dziennikarza, że rodziny chcą ujawnienia rozmów, Klich i towarzyszący mu szef komisji badającej katastrofę płk Zbigniew Drozdowski odparli, że konieczna jest zgoda na piśmie. W poniedziałek późnym wieczorem Andrzej Smyczyński potwierdził wolę ujawnienia rozmów załogi i zapowiedział wysłanie zgody.
Wojskowy samolot transportowy CASA C-295M rozbił się 23 stycznia w Mirosławcu. Zginęło 20 osób - czteroosobowa załoga i 16 oficerów wracających z Warszawy z konferencji na temat bezpieczeństwa lotów w wojsku. Według komisji badającej wypadek, zarówno załoga, jak i służby naziemne dopuściły się uchybień proceduralnych. (bart)
Z pewnością popełnili błedy, jednak raczej nie masz stosownej wiedzy żeby oceniać fachowo pracę tych służb (bez urazy) i pisać o ewidentnej winie kontrolerów. Dodatkowo, to co upubliczniono a także działanie MON w stosunku do pieciu oficerów jest typowym zagraniem dla gawiedziSpitfire pisze:Ale oprócz nieuzasadnionej twym zdaniem winy krl coś jeszcze?marcin1323 pisze:Dla mnie on nadal ma duuużo naciąganych historii.
A jednak kontroler był winny. Jeśli dobrze rozumiem raport, było tak:marcin1323 pisze:- ostateczną decyzję i odpowiedzialność za nią bierze na siebie dowódca statku powietrznego. kontroler winny jest tylko wtedy gdy poda niezgodne ze stanem faktycznym informacje, ewentualnie popełni błędy proceduralne. dla mnie prośba o potwierdzenie kontaktu wzrokowego z drogą startową nie było takim błędem.
– kontroler nie korygował w ogóle wysokości statku, który znajdował się bardzo wysoko nad ścieżką schodzenia (tak za pierwszym jak i drugim podejściem);
– co gorsze podawał błędną informację, że znajdują się na właściwej wysokości: "na ślizgu dobrze";
– nie skorygował też właściwej wartości ciśnienia (znów wprowadzając załogę w błąd co do faktycznej wysokości statku);
– w kluczowym momencie nie tylko znów nie skorygował wysokości statku, ale odwrócił uwagę załogi od przyrządów pokładowych pytając o widzialność oświetlenia pasa (niezgodnie z zasadami podejścia IFR jak rozumiem);
– załoga będąc zbyt wysoko nad pasem (niedopilnowanie kontrolera) prawdopodobnie tym bardziej nie mogła dostrzec świateł DS; zwrócenie więc ich uwagi na to było ich pogrążeniem – ten punkt to już mój domysł;
– kontroler nie uwzględnił poprawki na wiatr i co chwila korygował kurs podchodzącego statku zwracając na to uwagę załogi; sama katastrofa była zaś jak pamiętasz zpowodowana pochyleniem związanym ze zbyt mocnym korygowaniem kursu statku, być może także w połączeniu z momentem wywołanym wyłączeniem autopilota.
Pominąłem jeszcze inne okoliczności związane z różnymi miarami wysokości, złymi danymi meteo (aktualna podstawa chmur) czy sposobem nawigacji statku (minima lotniska).
Jak z powyższego wynika wina kontrolera jest ewidentna. Jest ona nawet, można myślę rzec, kluczowa.
Co nie zmienia smutnego faktu, że załoga jest także bardzo poważnie obciążona licznymi błędami i to ona bezpośrednio doprowadziła do katastrofy.
i mydleniem oczu opinii publicznej, gdyż winny jest cały system, który przyczynił się do tego wypadku. Poczekajcie koledzy cierpliwie
i obserwujcie ruchy kadrowe na wyższych stanowiskach w SP.
Re: Rozbiła się CASA!!!
http://www.tvnwarszawa.pl/-1,1582605,0, ... omosc.html" onclick="window.open(this.href);return false;
Katastrofa CASY: wojsko nie ujawniło wszystkiego, co ustaliło
21:20 22.01.2009 / TVN Warszawa
Kontrolerzy lotów działali bezbłędnie, za to urządzenia aż dziewięciokrotnie sygnalizowały awarię - to co zawierają podraporty dotyczące ostatniego, tragicznego lotu CASY w ogóle nie zgadza się z oficjalnie ogłoszonym przez MON raportem. Według niego zawiniła załoga i właśnie kontrolerzy, a samolot był sprawny. Czy wojsko przyjęło po prostu wygodną dla siebie wersję? W rocznicę tragedii spod Mierosławca dziennikarze "Kawalerii" TVN Warszawa ujawniają treść ukrywanych dotąd dokumentów.
Katastrofa samolotu wojskowego CASA kryje wiele niewyjaśnionych lub skrzętnie ukrywanych tajemnic.
Nie mieliśmy 100-procentowych wiarogodnych dowodów
płk Zbigniew Drozdowski, szef komisji badającej wypadek CASY
Niepełny raport
Przez ponad dwa miesiące pracowała specjalna komisja badająca przyczyny katastrofy. Podzielona była na kilka podkomisji, z których każda miała do sporządzenia podraport dotyczący np. pogody, stanu technicznego, akcji ratowniczej itd. W sumie to kilkaset stron analiz, wniosków i ekspertyz. Raport końcowy liczył nieco ponad 30 stron. Nie znalazły się w nim wszystkie informacje zawarte w podraportach.
- Wszystkie okoliczności zostaną wyjaśnione. Mówię to z pełną odpowiedzialnością - zapewniał przed rokiem Minister Obrony Narodowej Bogdan Klich. Jaki był efekt?
Komisja uznała, że winni byli ludzie, czyli załoga i kontrolerzy lotów. Piloci, napisano w raporcie, zamiast kontrolować wskaźniki, wzrokiem poszukiwali lądowiska. Nie wspomina się słowem, że awarii mogła ulec CASA. Według raportu nie było komunikatu, że dzieje się coś złego z maszyną. - Nie mieliśmy 100-procentowych wiarogodnych dowodów - płk Zbigniew Drozdowski, szef komisji badającej wypadek CASY.
O RAPORCIE WS. KATASTROFY CASY CZYTAJ NA PORTALU TVN24.PL
Z podraportów, do których dotarła "Kawaleria" wynika jednak m.in., że praca kontrolerów w Mierosławcu, jak i pogoda w dniu wypadku nie przyczyniły się do wypadku. Mimo tych sprzeczności, raport końcowy został odtajniony. Podraporty nie zostały ujawnione. -To roboczy materiał pracy komisji - przekonuje płk Drozdowski.
Raport jest absurdalny
Wojskowi eksperci jednak podważają wiarogodność raportu. - Bzdurą jest założenie, że poprzez pytanie kontrolera nastąpiło odwrócenie uwagi i przeniesienie jej na zewnątrz kabiny samolotu, skutkujące utratą orientacji - zeznał w wojskowej prokuraturze okręgowej w Poznaniu płk Krzysztof S., jeden z ekspertów komisji.
Dlaczego wojsko nie ujawniło wszystkiego? Z rozmów dziennikarzy wynika, że raport mógł zostać napisany tak, by zwalić winę błąd człowieka (pilotów i Cechą tego raportu jest to, że był robiony pod presją. W związku z tym ma wiele błędów
Krzysztof Krawcewicz, "Przegląd Lotniczy"
kontrolerów), a nie na zawodność sprzętu.Cechą tego raportu jest to, że był robiony pod presją. W związku z tym ma wiele błędów
Krzysztof Krawcewicz, "Przegląd Lotniczy"
Załoga była bez zarzutu
Prof. Jerzy Maryniak z Politechniki Warszawskiej jest innego zdania o katastrofie niż komisja. - Załoga działała prawidłowo. Usiłowała robić to, co każda dobrze wyszkolona załoga robić powinna. Co mogło być zatem przyczyną katastrofy?
Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Poznaniu nadal prowadzi śledztwo w sprawie katastrofy. Nie wiadomo, kiedy zostanie zakończone. Jak dotąd zarzuty usłyszał jedynie podpułkownik Leszek L., były dowódca 13. Eskadry Transportowej z Krakowa, gdzie na co dzień stacjonowała CASA. Zdaniem wojskowych śledczych podpułkownik L. jest odpowiedzialny za zły dobór załogi samolotu, co w konsekwencji miało być przyczyną katastrofy CASY.
To samo uznała komisja badająca wypadek - niewłaściwy dobór załogi do lotu wymieniła na pierwszym miejscu wśród trzynastu czynników mających wpływ na wypadek.
"Czytałem raport z niesmakiem" - zobacz wywiad z Andrzejem Smyczyńskim przeprowadzony przez dziennikarzy "Teraz My"
Kim byli piloci?
Piloci byli jednak bardzo doświadczeni. Kpt Robert Kuźma spędził w powietrzu 2,5 tysiąca godzin, kpt Smyczyński ponad 750. Interpretacja komisji jest taka, że kpt Smyczyński mógl nie posiadać wystarczających uprawnień. Michał Smyczyński jednak posiadał wszystkie uprawnienia jako II pilot samolotu typu AN-26 - dostaje się je raz.
Groźba
Andrzej Smyczyński jest bratem drugiego pilota CASY kpt Michała Smyczyńskiego. Na własną rękę próbuje dociec prawdy. Nie przestał szukać, choć mu grożono. Już po ujawnieniu raportu na ulicy pod jego domem zaczepiło go dwóch mężczyzn. Podjechali czarnym mercedesem z zasłoniętymi numerami rejestracyjnymi. Kierowca ostrzegł Smyczyńskiego.
- Zostaw, gnoju, sprawę Mirosławca, bo jesteś na to za cienki. Wiemy dokładnie, gdzie mieszkasz, co robisz, z kim pracujesz, z kim się spotykasz. Jest to na razie prośba od wysoko postawionych panów w mundurach - powiedział mężczyzna. Na pożegnanie pokazał Smyczyńskiemu kaburę i wykonał ruch dłonią, jakby do niego wystrzelił.
Presja przyczyną błędów
Krzysztof Krawcewicz, redaktor naczelny "Przeglądu Lotniczego", przypuszcza, że komisja mogła być naciskana przez zwierzchników, m.in. z Ministerstwa Obrony Narodowej - i że to mogło być przyczyną, jak ostatecznie wyglądał raport - Cechą tego raport jest to, że był robiony pod presją. W związku z tym ma wiele błędów - zaznacza.
Co zdarzyło się naprawdę?
Z zapisu korespondencji prowadzonej pomiędzy pilotami a kontrolerami wynika, że załoga nie miała żadnych kłopotów z samolotem. Jakby nic złego się nie działo.
Załoga działała prawidłowo. Usiłowała robić to, co każda dobrze wyszkolona załoga robić powinna
prof. Jerzy Melnik, Politechnika Warszawska
Jednak okazuje się, że w ciągu całego lotu aż dziewięć razy włączała się sygnalizacja awarii instalacji przeciwoblodzeniowej. Komisja uznała to zjawisko normalne. Problemy z instalacją samolot miał już podczas wcześniejszych lotów. Zawodziła także instalacja elektryczna. Wyłączenie jednej z tzw. szyn energetycznych było spowodowane, zdaniem komisji, włączeniem dodatkowych pomp hydraulicznych w samolocie. Komisja uznała to za zjawisko zupełnie normalne. Dlaczego więc doszło do katastrofy samolotu i co było jej przyczyna, inna niż te, które wskazał komisja?
- To są okoliczności, które nadal wyjaśniamy, więc nie chciałbym na ten temat mówić - mówi ppłk Zbigniew Rzepa rzecznik Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Poznaniu, która prowadzi tę sprawę . Dzień przed pierwszą rocznicą wypadku przedłużono śledztwo o kolejne trzy miesiące.
Brat zmarłego tragicznie pilota nie poddaje się. Wysłał do ministra Klicha obszerny list zawierający szereg wątpliwości co do raportu. Minister jednak nie chce mówić nic przed końcem śledztwa.
Największa katastrofa polskiego lotnictwa wojskowego
Do tragedii wojskowego samolotu CASA doszło 23 stycznia 2008 roku. Podczas próby podchodzenia do lądowania maszyna runęła na ziemię. Zginęło 20 żołnierzy, w tym 16 wysokiej rangi oficerów.
myk/bako
- tomdar
- Super aktywny

- Posty: 445
- Rejestracja: 29 sty 2008, 09:54
- gadu: 0
- Lokalizacja: Poznań / Darłowo
Re: Rozbiła się CASA!!!
przeczytajcie kilka pierwszych storn tego tematu. Doskonale oddają to co się wtedy działo. Z kompletnego braku informacji i medialnej papki, wyłania się obraz prawdziwej tragedii. Warto przeczytać, potem usiąść i pomyśleć chwilę.
[']
[']
Re: Rozbiła się CASA!!!
Na dole jest zapis ostatniej rozmowy pilota z TWR, zaniemowilem .
http://www.tvnwarszawa.pl/-1,1582605,0, ... omosc.html" onclick="window.open(this.href);return false;
http://www.tvnwarszawa.pl/-1,1582605,0, ... omosc.html" onclick="window.open(this.href);return false;
- tomdar
- Super aktywny

- Posty: 445
- Rejestracja: 29 sty 2008, 09:54
- gadu: 0
- Lokalizacja: Poznań / Darłowo
Re: Rozbiła się CASA!!!
Czy mi się dobrzy wydaje, czy kiedyś ta wersja podana dla ludzi była skrócona o ostatnie fragmenty słów?
Ja również zaniemówiłem.
Ja również zaniemówiłem.
-
Spoterek
- Prawie moderator!

- Posty: 2358
- Rejestracja: 04 maja 2007, 13:33
- gadu: 0
- Lokalizacja: EGLL - LHR HEATHROW AIRPORT
Re: Rozbiła się CASA!!!
Bardzo dziwne. Przyznam się, że pierwszy raz słyszałem tą rozmowę.
Co to znaczy oś pasa ? CASA spadła kilkadziesiąt metrów od osi przecież.
Nie chcę podważać autentyczności(w przypadku TVN wszystko możliwe). Dziennikarze hieny z tej stacji pokazali "klasę" rok temu. Ale wg mnie ta rozmowa ewidentnie "zwala" winę na wieżę w Mirosławcu.
Co to znaczy oś pasa ? CASA spadła kilkadziesiąt metrów od osi przecież.
Nie chcę podważać autentyczności(w przypadku TVN wszystko możliwe). Dziennikarze hieny z tej stacji pokazali "klasę" rok temu. Ale wg mnie ta rozmowa ewidentnie "zwala" winę na wieżę w Mirosławcu.
Re: Rozbiła się CASA!!!
Witam, mam prośbę, czy ktoś mógłby wyjaśnić poszczególne wartości podane w rozmowie? (20, 050, 304, 290, 8km), z góry dzięki.
- Enio
- Aktywny!

- Posty: 235
- Rejestracja: 20 kwie 2007, 15:01
- gadu: 0
- Lokalizacja: Podborsko [ EPSN , EPMI ]
Re: Rozbiła się CASA!!!
Moim zdaniem to może nie być ostatnia rozmowa...a jeżeli jest to jest ona sporo okrojona.Dziwne jest to ,że przy tak złej pogodzie piloci zdecydowali by się (po pierwszym nieudanym) na podejście z tzw Breaka,a tak to właśnie wyglądało patrząc po miejscu zderzenia samolotu z ziemią.
Re: Rozbiła się CASA!!!
20- odległość od lotniska ?4061 pisze:Witam, mam prośbę, czy ktoś mógłby wyjaśnić poszczególne wartości podane w rozmowie? (20, 050, 304, 290, 8km), z góry dzięki.
050 - callsign CASY
304 - kurs pasa w Miro
290 - aktualny kurs samolotu
8 km - odległość samolotu od lotniska(pasa)
-
Zdun
- Super aktywny

- Posty: 454
- Rejestracja: 29 paź 2007, 21:39
- gadu: 0
- Lokalizacja: Warszawa
- Kontakt:
Re: Rozbiła się CASA!!!
Odległość jest 20 - zapewne chodzi o odległość od progu pasa. 20 mil (km?).4061 pisze:Witam, mam prośbę, czy ktoś mógłby wyjaśnić poszczególne wartości podane w rozmowie? (20, 050, 304, 290, 8km), z góry dzięki.
050 - callsign PLF050, piloci podczas potwierdzania informacji wieżyczce, często skracają callsign i podają tylko numer - i tak wiadomo o który smaolot chodzi (szczególnie jak ruch jest mały).
290,304 - kierunek w którym ma lecieć samolot (w stopniach).
8 km - odległość od progu pasa.
Re: Rozbiła się CASA!!!
Przepraszam, że przerywam, ale takie małe pytanko techniczne:
Czy może mi ktoś podpowiedzieć jak zachować ten filmik za zapisem ostatniej rozmowy na dysk? Albo choćby samą ścieżkę dźwiękową? Może ktoś umie to zrobić, ma do tego jakiś program, mógłby pomóc, lub wręcz po prostu zgrać to (jak sądzę nie tylko dla mnie)? Z góry dzięki!
Czy może mi ktoś podpowiedzieć jak zachować ten filmik za zapisem ostatniej rozmowy na dysk? Albo choćby samą ścieżkę dźwiękową? Może ktoś umie to zrobić, ma do tego jakiś program, mógłby pomóc, lub wręcz po prostu zgrać to (jak sądzę nie tylko dla mnie)? Z góry dzięki!
Forumowy kontroler lotów czyli moderator
Spoterski monitoring MATZ EPKS ...po godzinach
Forumowy kartograf
Kontakt ze mną przez mejla – nie odbieram "pw"!
Spoterski monitoring MATZ EPKS ...po godzinach
Forumowy kartograf
Kontakt ze mną przez mejla – nie odbieram "pw"!






