Czy poza myciem i malowaniem pokusimy się o przegrabienie tych kamyczków i powybieranie trawy spod suczki? Ogólnie dookoła niej zdało by się porobić.
A inna sprawa. Ostatnio, będąc na Cytadeli, przyglądałem się An-2. Jakoś krzywo stoi. wydawało mi się, czy poszło coś w "podwoziu" ze starości.
Panowie, powoli.
Zanim zrobimy wielkie plany działań na Cytadeli pójdźmy tam i rozpocznijmy prace przy czyszczeniu Su-20, tuym bardziej, że jak widać na zdjęciach pracy będze dużo.
Pokażmy, że można nas poważnie traktować i wystarczy nam entuzjazmu do podjęcia dalszych poważnych zobowiązań i (mam nadzieję) stalej współpracy.
nie no spoko. tak tylko pytam, 1 osoba może wygrabić i wyrwać zielsko a reszta może myc. jak każdy chce myc to można się zmieniać Dla chcącego nic trudnego
A o ANtka pytam z ciekawości a nie, że chcę go naprawić
Rozumiem.
Na spotkaniu z kierownikiem muzeum ustalimy zakres prac na pierwszy termin - 29 marca oraz perspektywy dalszych działań.
Sprawę ułatwi wiedza na temat ilości osób wybierających się w tym dniu na Cytadelę. Dlatego prosze o informację kto i z jakim prawdopodobieństwem się pojawi.
Zawczasu proszę o zapytanie Panów w muzeum o pozwolenie otwarcia kabiny.
Będzie do tego potrzebny jakiś łom, no i podpora do podtrzymania kabiny w położeniu otwartym. Taką podporę muzeum powinno dostać razem z samolotem. Niestety brak powietrza w instalacji samolotu uniemożliwia automatyczne podniesienie owiewki, dlatego bedzie to trzeba zrobić ręcznie. Ale zapewniam, że jest to możliwe, czasem stosowano to na lotnisku. Takiego otwarcia można dokonać w dwie osoby (wiem z pewnego źródła). Byłaby okazja do posiedzenia na...taborecie.
Przy okazji zobaczyłbym czy wogóle w kabinie coś zostało. W razie czego możnaby na pamiątkę zabrać zegary z tablicy(jeśli jeszcze tam są).
Wykręcenie zegarów, choć możliwe, że w kabinie już nic nie ma, niepowinno przeszkodzić naszym dalszym pracom.
Kto z odwiedzających Cytadelę ma mozliwość obejrzenia samolotu od góry?
hmmm z jednej strony masz racje, bo po co ma zabrać ktoś, kto je opchnie na Alledrogo, lepiej żeby "swoi". Z drugiej jednak strony hmmm.... może doczekamy czasów, że ktoś zdejmie ją ze stanu muzeum i podda gruntownej renowacji w kolekcji lotniczej? Z trzeciej strony, wykręcanie zegarów, to jak wyrywanie złotych plomb nieboszczykom bo im się już nie przydadzą. Widziałem wiele wybebeszonych "pomników" , nawet w kilku się bawiłem jako dzieciak. Wtedy to było fajne, teraz żałuję że przyczyniłem się do ich "dewastacji" mimo że tylko do nich wchodziłem, a zabawa np w Mi-4Me była super. Po wiązce kabli wchodziło się z kabiny hmmm transportowej do kabiny pilotów.
A zresztą, każdy ma swoją filozofię. Najważniejsze żeby suczka wypiękniała.