Niebo płacze ...
Prezydent awansował pośmiertnie "elitę polskiej armii"
Lotnicy, którzy ponieśli śmierć 23 stycznia w katastrofie samolotu CASA pod Mirosławcem, zostali awansowani na wyższe stopnie oficerskie oraz odznaczeni; odznaczenia, z rąk szefa MON odebrali członkowie rodzin poległych. Kondolencje rodzinom oficerów przesłał papież Benedykt XVI.
O 17 mianowaniach zdecydował szef MON, o trzech nominacjach generalskich - prezydent.
Gen. bryg. pil. Andrzej Andrzejewski otrzymał awans na stopień generała dywizji; na stopień generała brygady mianowano płk. pil. Dariusza Maciąga i płk. pil. Jerzego Piłata. Pozostali otrzymali nominacje na wyższe stopnie oficerskie.
Zobacz relację w Onet.tv
"Przeżywamy tą tragedię razem z wami"
W ceremonii uczestniczyło ok. 2 tys. osób - oprócz rodzin żołnierzy, ich przyjaciół i miłośników lotnictwa - m.in. prezydent, premier, szef MON i kadra kierownicza wojska.
- Szanowne rodziny oficerów Wojska Polskiego, spotkało nas wszystkich wielkie nieszczęście. Nie ma ich teraz z nami, choć powinni zostać z nami jeszcze na całe lata. To ogromna strata dla polskich sił zbrojnych, ale to wam, członkom rodzin pragnę złożyć moje wyrazy najgłębszego współczucia, najgłębszego szacunku, najgłębszego współodczuwania tego co was spotkało – powiedział prezydent RP Lech Kaczyński, przemawiając do osób składających hołd ofiarom katastrofy samolotu CASA.
- Zginęło 20 oficerów naszej armii, oficerów lotnictwa, członków elity tej armii, kwiat oficerów" - powiedział L. Kaczyński.
Jak podkreślił, zmarli oficerowie byli znakomitymi pilotami i "bywali w okolicznościach niezwykle trudnych". - Wychodzili z sytuacji, z których wydawało się, że nie można wyjść. Tym razem zabrakło żołnierskiego szczęścia - powiedział prezydent.
- Przeżywamy tą tragedię razem z wami – zapewnił prezydent. – Tych faktów już nikt nie odwróci, ale pamięć o tych, którzy odeszli, pozostanie z nami na zawsze. Cześć ich pamięci! – zakończył Lech Kaczyński.
- Zginęli wspaniali żołnierze - powiedział premier RP Donald Tusk, przemawiając zaraz po prezydencie.
- Można powiedzieć śmierć żołnierza, śmierć lotnika to chleb powszedni historii Rzeczpospolitej, ale przecież dla najbliższych śmierć, nawet śmierć oficera polskiego wojska jest nie do przyjęcia - podkreślił premier.
– Chowamy łzy, chowamy nasz twarze w rękach, wiemy co czujecie, żadne słowa nie dodadzą wam otuchy. Ale wiedzcie, że ci którzy tragicznie zginęli ciągle z nami, czuwając na nami i bezpieczeństwem naszego kraju. Kiedyś wszyscy się spotkamy i będziemy mogli im za tą troskę podziękować. Rzeczpospolita będzie zawsze o was pamiętać, część waszej pamięci! - mówił premier.
- 23 stycznia rozegrał się dramat. Nie ma takich słów, którymi można wyrazić ten ból i szok. Byli asami sił powietrznych, znakomitymi żołnierzami i wybitnymi specjalistami; ludźmi oddanymi służbie i swojej pracy; spadkobiercami wielkiej polskiej tradycji - mówił szef MON Bogdan Klich.
- Stawiamy losowi pytania, na które wciąż nie ma odpowiedzi i choć śmierć jest rzeczą żołnierską, nie możemy się z nią pogodzić. Czujemy ból i żal. Mamy poczucie nieodwracalnej straty. Ich życie było jak przerwany lot, ale to czego dokonali zostanie z nami na zawsze. Cześć ich pamięci! – zakończył szef MON.
Kondolencje papieża odczytano podczas mszy
Telegram w imieniu papieża przekazał watykański sekretarz stanu kard. Tarcisio Bertone. Benedykt XVI podkreślił, że śmierć oficerów jest "niepowetowaną stratą dla Polski i polskiego lotnictwa".
Papież zapewnił, iż poleca Bogu w modlitwie "wszystkich, którzy z bolesnym sercem przeżywają śmierć swoich ukochanych mężów, ojców, dowódców, przyjaciół, najbliższych i współpracowników". Zapewnił też, że prosi w modlitwie miłosiernego Boga by zmarli lotnicy mieli udział w chwale zmartwychwstania Chrystusa oraz "o dar męstwa i ukojenia w bólu dla rodzin ofiar tej katastrofy".
Uroczystości ku czci lotników
W Bazie Lotniczej w Świdwinie (zachodniopomorskie) cały czas trwają uroczystości ku czci oficerów. Oprócz rodzin, na uroczystość przybyli m.in. prezydent, premier i szef MON.
W uroczystości udział biorą także szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego gen. Franciszek Gągor i dowódca Sił Powietrznych gen. Andrzej Błasik. Mszę świętą celebruje biskup polowy Wojska Polskiego generał dywizji Tadeusz Płoski.
Podczas uroczystości odprawiona zostanie msza żałobna; odczytany ma być rozkaz o awansach. Przewidziano okolicznościowe przemówienia.
"Jesteśmy pogrążeni w bólu"
- Polskie lotnictwo pogrążyło się w smutku i żałobie. Największy ból i żal dotknął rodziny poległych lotników: żony, dzieci, rodziców i rodzeństwo - powiedział gen. Andrzej Błasik.
- W imieniu całej społeczności w stalowych mundurach chcę przekazać rodzinom wyrazy najszerszych kondolencji i najszczerszego współczucia. Zdaję sobie sprawę, że nie ma nic co mogłoby złagodzić ból i rozpacz po utracie bliskich i kochanych osób - mówił dowódca SP.
Gen. Błasik podkreślił, że "okrutna śmierć porwała lotników wielkiej miary". - Byli oni niekwestionowanymi autorytetami, kolegami i przyjaciółmi. Byli ludźmi wielkiego ducha i serca. (...) Wasze dokonania nigdy nie będą zapomniane. (...) Wasza nieobecność będzie długo odczuwana wśród lotniczej braci - dodał.
O godzinie 8. na miejsce uroczystości przyleciała CASA - czyli taki samolot, jaki rozbił się pod Mirosławcem. Przed hangarem wystawiony jest także samolot Su-22, którym latał między innymi generał Andrzej Andrzejewski. Tego typu maszyny przelecą po ceremonii w kluczu nad lotniskiem. Jedna z maszyn odłączy się i będzie symbolizowała tych, którzy odeszli.
Po ceremonii pogrzebowej trumny ze szczątkami oficerów zostaną przetransportowane do miejsc indywidualnych pochówków. Jeszcze dziś odbędą się trzy pogrzeby - jeden w Połczynie Zdroju i dwa w Świdwinie.
"Otaczamy lotników modlitwą"
- Modlitwą Kościoła w wymiarze ekumenicznym solidarnie otaczamy lotników, którzy zginęli oraz ich najbliższych - powiedział abp Leszek Sławoj Głódź.
"Żegnamy żołnierzy w stalowych mundurach"
- W bólu i cierpieniu, ze ściśniętymi przez ogromny żal sercami, żegnamy żołnierzy w stalowych mundurach - podkreślił biskup polowy Wojska Polskiego Tadeusz Płoski.
- Niełatwo jest pogodzić się z tragiczną śmiercią naszych dwudziestu braci, ale każda śmierć ludzka to katecheza: czegoś uczy i coś uświadamia - mówił biskup.
Jak dodał, etos polskich lotników, oparty jest na doświadczeniach pilotów, którzy walczyli o niepodległą Polskę. - Charakteryzuje go wielka miłość do drugiego człowieka - przyjaciela, kolegi, towarzysza niedoli (...); charakteryzuje wielka przyjaźń we wzajemnych relacjach, a kiedy zachodzi potrzeba - gotowość oddania życia za drugiego - mówił bp Płoski.
- Lotnictwo to braterstwo, bo tylko bratu można zaufać w takim stopniu, w jakim ufają sobie lotnicy. (...) Braterstwo to obowiązek ludzi prawych; to zadanie dla tych, którzy łakną i pragną sprawiedliwości - powiedział bp Płoski.
- Zanieśmy nasze braterstwo z braćmi lotnikami, których dzisiaj żegnamy, do naszych lotniczych, polskich garnizonów, gdziekolwiek one są: w kraju i za granicą. Niech świadczy ono, że ich tragiczna śmierć wzmocniła nas w duchu solidarności ze zmarłymi i ich rodzinami - dodał. - Postanówmy sobie w sercu, że nie zapomnimy, nie pozwolimy, aby oni (bliscy lotników-PAP) pozostali sami w swym bólu - zaapelował.
"Miłość żąda ofiary"
Na każdej z trumien leży biało-czerwona flaga, oficerska czapka i czerwona róża. Przed katafalkami ustawiono fotografie poległych oraz wieniec ułożony w kształt biało-czerwonej szachownicy.
W hangarze są rodziny zmarłych oficerów, mieszkańcy Świdwina i okolic oraz najwyższe władze Polski. Na ścianie hangaru, obok przepasanych kirem flag sił powietrznych, zawieszono godła jednostek i znaki specjalności lotniczych. Wisi tam również wielki napis: "Miłość żąda ofiary".
Na placu przed hangarem, w którym znajdują się trumny z ciałami lotników, mimo chłodu i mżawki, zgromadziło się co najmniej ok. 1,5 tys. osób.
Najpierw odczytywano życiorysy lotników. Przy trumnach ze zwłokami wystawiono posterunki honorowe złożone z członków kadry oficerskiej; kilkunastominutową wartę przy katafalkach pełnili również generałowie.
Salwy honorowe na cześć lotników
Salwy honorowe i "Marsz Lotników" zakończyły w poniedziałek uroczystość żałobną w Świdwinie. Przelot czterech samolotów SU 22 nad konduktem odwołano z powodu złych warunków atmosferycznych.
Trumny, w asyście posterunków honorowych, zostaną przeniesione do samochodów i samolotów. Przewiezione będą do miejsc indywidualnych pochówków lotników. Jeszcze w poniedziałek odbędzie się pogrzeb m.in. gen. Andrzeja Andrzejewskiego.
"To ogromna tragedia"
- Każdy wypadek to przedmiot szerokich analiz, wyciąga się z nich wnioski dla szkolenia i pragmatyki. Skala tego wypadku była jednak zdecydowanie największa – powiedział w TVN 24 były szef MON Jerzy Szmajdziński.