Rozbiła się CASA!!!
Moderatorzy: Sawicz, Xlem, Drzemi
-
Pikus
- Wyróżniony!

- Posty: 1210
- Rejestracja: 27 paź 2007, 21:36
- gadu: 0
- Lokalizacja: POZnan*, Swarzędz
Oj Pingwinie.. Tobie musi być szczególnie ciężko. Widziałeś to, czego żaden z nas (mam nadzieję) nie chciałby zobaczyć. Znałeś tych ludzi, miałeś z Nimi kontakt na codzień.Pewnie już nigdy relacje z EPMI nie będą takie same, choć bardzo bym chciał, żeby były!!pingwin pisze:Witam Panowie. Siedzę tutaj już ładnych paredziesiąt minut i myślę co mam Wam powiedzieć?
Zastanawia mnie pewna rzecz. Dlaczego ludzie aż dyszą z chęci zeby zobaczyć zwłoki ? Bo wydaje mi się, że telewizja i prasa tylko czeka na możliwość zrobienia zdjęć tego, czego wg mnie żaden zdrowy , normalny człowiek nie chciałby oglądać. Tego,o czym ks. Matyśniak mówił, że "Widok był straszny" i tego o czym Ty piszesz...
Co do mediów to masz absolutną rację, zupełny brak taktu, jakiegoś wyczucia sytuacji.. Nie mówiąć o podstawach wiedzy o tym, o czym chce się mówić oraz doboru "ekspertów". Bo skoro pan T.H. mówi że właściwie to śmierć tych ludzi nie wpłynie jakoś znacząco na działanie Sił Powietrznych, to co o tym myśleć ? Chyba właśnie w takich sytuacjach mozna ocenić rzetelność mediów.
BTW.ciągle mam przed oczami zdjęcie ś.p. "Marchela" wypadającego z kabiny.. dzięki jednemu z brukowców. Zobaczyłem przypadkiem w kiosku... a wcale nie chciałem tego zobaczyć..
Trzymajmy się i Cześć Ich Pamięci !!
"Wyżej, ponad chmurę..."
Stowarzyszenie Miłośników Lotnictwa Wojskowego "Krzesiny"
Stowarzyszenie Miłośników Lotnictwa Wojskowego "Krzesiny"
-
karolka252
- Mało aktywny

- Posty: 13
- Rejestracja: 15 gru 2007, 22:37
- gadu: 0
nic nie szkodzi. tylko tak zawsze piszecie, ze musiałam już poprawić.
jestem Ci wdzięczna za to, ze nam to opisałeś. przynajmniej wiemy jak było naprawdę, bo te hieny co tam piszą w necie, czy opowiadają w tv, mówią to, co chcą aby było powiedziane.
P.S słyszałam gdzieś, ze podobno rakiete wystrzelono do CASy
Ze ostatnie pilota słowa to były: widzę dokładnie lotnisko, wszystko okej.,.. i zniknąl z radaru. Boże zeby to nie była prawda?
[*]
jestem Ci wdzięczna za to, ze nam to opisałeś. przynajmniej wiemy jak było naprawdę, bo te hieny co tam piszą w necie, czy opowiadają w tv, mówią to, co chcą aby było powiedziane.
P.S słyszałam gdzieś, ze podobno rakiete wystrzelono do CASy
Ze ostatnie pilota słowa to były: widzę dokładnie lotnisko, wszystko okej.,.. i zniknąl z radaru. Boże zeby to nie była prawda?
[*]
[*] C-295M 23 stycznia 2008r
-
Robert i Adam
- Super aktywny

- Posty: 664
- Rejestracja: 06 lis 2007, 20:52
- gadu: 0
- Lokalizacja: Poznań
casa
Pingwin pięknie napisał... bardzo pięknie ! A co do reportaży telewizyjnych i zachowania się niektórych dziennikarzy jak najbardziej zgadzam się z Tobą Pingwinie .Nie miejsce i czas robić jakieś porównania
ale Twoje piękne jak gdyby post scriptum przypomina historię opowiedzianą w książeczce Mieczysława Pawlikowskiego '' Siedmiu z Halifaxa ''J'' '' jest tam min. o nagłej śmierci przyjaciół lotników i o pustce następującej po niej ...
Nie mogę pogodzić się z naganną postawą Polaków o której mowa była już wcześniej na forum . sam też się z tym spotkałem .Niektórzy Polacy nie doceniają tego, że nasi lotnicy Byli i Są tarczą obronną dla wszystkich Polaków , należy Im się za to wielki szacunek !!!
Jeszcze raz Cześć pamięci poległych !
ale Twoje piękne jak gdyby post scriptum przypomina historię opowiedzianą w książeczce Mieczysława Pawlikowskiego '' Siedmiu z Halifaxa ''J'' '' jest tam min. o nagłej śmierci przyjaciół lotników i o pustce następującej po niej ...
Nie mogę pogodzić się z naganną postawą Polaków o której mowa była już wcześniej na forum . sam też się z tym spotkałem .Niektórzy Polacy nie doceniają tego, że nasi lotnicy Byli i Są tarczą obronną dla wszystkich Polaków , należy Im się za to wielki szacunek !!!
Jeszcze raz Cześć pamięci poległych !
- marcin1323
- Wyróżniony!

- Posty: 1321
- Rejestracja: 15 sie 2003, 15:21
- gadu: 0
- Lokalizacja: gostynin
Re: casa
pingwin, współczuje i szacunek za wszystko co robiłes dla nas tutaj, tak samo za ostanią relację...
- Ber
- Super aktywny

- Posty: 505
- Rejestracja: 27 lip 2005, 19:08
- gadu: 0
- Lokalizacja: Puszczykowo k/Poznania [EPKS] SMLW "Krzesiny"
Oto, co znalazłem na stronie Gazety Wyborczej
http://miasta.gazeta.pl/poznan/1,36001,4871829.html
"Poznaniak zginął w katastrofie CASY
Lech Bojarski 2008-01-25, ostatnia aktualizacja 2008-01-25 21:21
Porucznik Michał Smyczyński, drugi pilot podczas feralnego lotu samolotu CASA, był poznaniakiem z Grunwaldu. Absolwent "Marcinka" uczył się latać w Aeroklubie Poznańskim. Miał 32 lata, zostawił żonę Olę i pięcioletnią córkę Basię.
Smyczyński był absolwentem "Marcinka", uczył się latać w Aeroklubie Poznańskim. Miał 32 lata, zostawił żonę Olę i pięcioletnią córkę Basię.
Na portalu nasza-klasa.pl na stronie Michała wpisy:
"Michale, brak Ciebie to dla nas ogromna strata. W naszej pamięci zostaniesz na zawsze, bo o wspaniałych ludziach nigdy się nie zapomina".
"Niech dane będzie Ci latać z aniołami...".
"KOLEGO ze szkolnej ławy, na zawsze będziesz w moich myślach i wspomnieniach... Już jako dzieciak chciałeś latać i spełniło się Twoje marzenie. A teraz trudno uwierzyć w to, co się stało".
"Smyku, za wcześnie od nas odszedłeś".
W środę 23 stycznia Michał leciał jako drugi pilot samolotem wojskowym CASA, który rozbił się przed lotniskiem w Mirosławcu. Na trasie z Warszawy do Krakowa przez Powidz, Krzesiny, Mirosławiec i Świdwin leciało 40 uczestników konferencji poświęconej bezpieczeństwu w lotnictwie. Ocaleli tylko ci, którzy wysiedli w Powidzu i Krzesinach. Zginęło 16 pasażerów i 4 członków załogi.
- Ciągle nie mogę w to uwierzyć - mówi Andrzej Smyczyński, brat Michała. - Najbardziej boli to, że Michał latał w różne rejony świata i bezpiecznie lądował w różnych niebezpiecznych miejscach, a tu...
Michał musiał być pilotem. Od dziecka nie marzył o niczym innym. - Mieszkałem z nim 19 lat w jednym pokoju. Ciągle było klejenie modeli samolotów, należał zresztą do kółka modelarskiego działającego w Zamku - opowiada pan Andrzej.
Zanim na serio zaczął realizować swoje marzenia, chodził do klasy o profilu biologiczno-chemicznym w I LO im. Karola Marcinkowskiego. Jaki był w szkole? Liliana Kłobuchowska, wychowawca: - Nie mówił za dużo, tyle ile było potrzeba. Był bardzo precyzyjny w swoich wypowiedziach, konkretny. Ale nie był ponury, wręcz przeciwnie - miał duże poczucie humoru, był dowcipny, lubiany, niekonfliktowy, otwarty, szanowany. Po prostu: był dobrym kolegą, dobrym człowiekiem.
W "Marcinku" w gablotach powieszono wczoraj symboliczne nekrologi.
W 1994 r. Michał zaczął latać szybowcami w Aeroklubie Poznańskim. - Dobry uczeń. W ubiegłym roku spotkałem go w Zakopanem. Ja go nawet nie rozpoznałem, bo już tyle twarzy się przewinęło przez lata szkolenia. Ale on sam do mnie podszedł porozmawiać - wspomina Hieronim Kowalski, instruktor Michała.
O wymarzoną Wyższą Szkołę Oficerską Sił Powietrznych w Dęblinie "Smyku" musiał jednak powalczyć. Pierwsze podejście nie wypaliło, nie przeszedł testów zdrowotnych. Ale nie poddał się i choć zaczął studiować fizykę na UAM, to po roku spróbował drugi raz i się udało.
Po promocji w 2000 r. trafił do 7. Eskadry Lotnictwa Taktycznego w Powidzu. Latał samolotami Su-22. Początek 2004 r., rozkaz przenosin - Kraków, 13. Eskadra Lotnictwa Transportowego. I przesiadka za stery samolotu CASA, zaliczanego do najbezpieczniejszych maszyn...
Latał w różne części świata. Ostatnio głównie do Iraku i Afganistanu. Na www.nasza-klasa.pl 19 stycznia wrzucił nowe fotki z ostatniego lotu do Afganistanu (publikujemy je za zgodą rodziny).
Spokojny - tak najczęściej wspominają Michała znajomi. - Małomówny. Niesamowicie odpowiedzialny. Człowiek, któremu można zaufać i którego po prostu się pamięta - mówił przedwczoraj "Gazecie" kolega por. Smyczyńskiego, Mieszko Czarnecki. - Bardzo koleżeński, nigdy nie odmawiał nikomu pomocy - wspomina brata Andrzej Smyczyński.
Michał mieszkał z żoną i córką w Krakowie. W środę wieczorem rodzina tam, i tu w Poznaniu wiedziała, że stało się coś niedobrego, że zginęli piloci. - Mieliśmy kontakt telefoniczny. Wszyscy oglądaliśmy TVN24 - opowiada Andrzej Smyczyński. Wszelkie nadzieje i wątpliwości rozwiały się około północy, gdy do drzwi mieszkania w Krakowie zapukali wojskowi...
Rodzina nie zdecydowała jeszcze, gdzie i kiedy odbędzie się pogrzeb porucznika pilota Michała Smyczyńskiego."
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Ta osoba jest dla mnie w jakiś sposób bliska, nie tylko dlatego, że jest Poznaniakiem... Ojciec Michała - prof. dr hab. Tadeusz Smyczyński - jest pracownikiem naukowym Instytutu Nauk Prawnych PAN oraz Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Pamiętam go doskonale, bo miałem zaszczyt mieć z Nim zajęcia, które wspominam bardzo dobrze. Wielka wiedza, którą w profesjonalny i kulturalny sposób umiał przekazać swoim studentom.
Wyrazy głębokiego żalu i współczucia Panie Profesorze!
Bernard Gust
http://miasta.gazeta.pl/poznan/1,36001,4871829.html
"Poznaniak zginął w katastrofie CASY
Lech Bojarski 2008-01-25, ostatnia aktualizacja 2008-01-25 21:21
Porucznik Michał Smyczyński, drugi pilot podczas feralnego lotu samolotu CASA, był poznaniakiem z Grunwaldu. Absolwent "Marcinka" uczył się latać w Aeroklubie Poznańskim. Miał 32 lata, zostawił żonę Olę i pięcioletnią córkę Basię.
Smyczyński był absolwentem "Marcinka", uczył się latać w Aeroklubie Poznańskim. Miał 32 lata, zostawił żonę Olę i pięcioletnią córkę Basię.
Na portalu nasza-klasa.pl na stronie Michała wpisy:
"Michale, brak Ciebie to dla nas ogromna strata. W naszej pamięci zostaniesz na zawsze, bo o wspaniałych ludziach nigdy się nie zapomina".
"Niech dane będzie Ci latać z aniołami...".
"KOLEGO ze szkolnej ławy, na zawsze będziesz w moich myślach i wspomnieniach... Już jako dzieciak chciałeś latać i spełniło się Twoje marzenie. A teraz trudno uwierzyć w to, co się stało".
"Smyku, za wcześnie od nas odszedłeś".
W środę 23 stycznia Michał leciał jako drugi pilot samolotem wojskowym CASA, który rozbił się przed lotniskiem w Mirosławcu. Na trasie z Warszawy do Krakowa przez Powidz, Krzesiny, Mirosławiec i Świdwin leciało 40 uczestników konferencji poświęconej bezpieczeństwu w lotnictwie. Ocaleli tylko ci, którzy wysiedli w Powidzu i Krzesinach. Zginęło 16 pasażerów i 4 członków załogi.
- Ciągle nie mogę w to uwierzyć - mówi Andrzej Smyczyński, brat Michała. - Najbardziej boli to, że Michał latał w różne rejony świata i bezpiecznie lądował w różnych niebezpiecznych miejscach, a tu...
Michał musiał być pilotem. Od dziecka nie marzył o niczym innym. - Mieszkałem z nim 19 lat w jednym pokoju. Ciągle było klejenie modeli samolotów, należał zresztą do kółka modelarskiego działającego w Zamku - opowiada pan Andrzej.
Zanim na serio zaczął realizować swoje marzenia, chodził do klasy o profilu biologiczno-chemicznym w I LO im. Karola Marcinkowskiego. Jaki był w szkole? Liliana Kłobuchowska, wychowawca: - Nie mówił za dużo, tyle ile było potrzeba. Był bardzo precyzyjny w swoich wypowiedziach, konkretny. Ale nie był ponury, wręcz przeciwnie - miał duże poczucie humoru, był dowcipny, lubiany, niekonfliktowy, otwarty, szanowany. Po prostu: był dobrym kolegą, dobrym człowiekiem.
W "Marcinku" w gablotach powieszono wczoraj symboliczne nekrologi.
W 1994 r. Michał zaczął latać szybowcami w Aeroklubie Poznańskim. - Dobry uczeń. W ubiegłym roku spotkałem go w Zakopanem. Ja go nawet nie rozpoznałem, bo już tyle twarzy się przewinęło przez lata szkolenia. Ale on sam do mnie podszedł porozmawiać - wspomina Hieronim Kowalski, instruktor Michała.
O wymarzoną Wyższą Szkołę Oficerską Sił Powietrznych w Dęblinie "Smyku" musiał jednak powalczyć. Pierwsze podejście nie wypaliło, nie przeszedł testów zdrowotnych. Ale nie poddał się i choć zaczął studiować fizykę na UAM, to po roku spróbował drugi raz i się udało.
Po promocji w 2000 r. trafił do 7. Eskadry Lotnictwa Taktycznego w Powidzu. Latał samolotami Su-22. Początek 2004 r., rozkaz przenosin - Kraków, 13. Eskadra Lotnictwa Transportowego. I przesiadka za stery samolotu CASA, zaliczanego do najbezpieczniejszych maszyn...
Latał w różne części świata. Ostatnio głównie do Iraku i Afganistanu. Na www.nasza-klasa.pl 19 stycznia wrzucił nowe fotki z ostatniego lotu do Afganistanu (publikujemy je za zgodą rodziny).
Spokojny - tak najczęściej wspominają Michała znajomi. - Małomówny. Niesamowicie odpowiedzialny. Człowiek, któremu można zaufać i którego po prostu się pamięta - mówił przedwczoraj "Gazecie" kolega por. Smyczyńskiego, Mieszko Czarnecki. - Bardzo koleżeński, nigdy nie odmawiał nikomu pomocy - wspomina brata Andrzej Smyczyński.
Michał mieszkał z żoną i córką w Krakowie. W środę wieczorem rodzina tam, i tu w Poznaniu wiedziała, że stało się coś niedobrego, że zginęli piloci. - Mieliśmy kontakt telefoniczny. Wszyscy oglądaliśmy TVN24 - opowiada Andrzej Smyczyński. Wszelkie nadzieje i wątpliwości rozwiały się około północy, gdy do drzwi mieszkania w Krakowie zapukali wojskowi...
Rodzina nie zdecydowała jeszcze, gdzie i kiedy odbędzie się pogrzeb porucznika pilota Michała Smyczyńskiego."
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Ta osoba jest dla mnie w jakiś sposób bliska, nie tylko dlatego, że jest Poznaniakiem... Ojciec Michała - prof. dr hab. Tadeusz Smyczyński - jest pracownikiem naukowym Instytutu Nauk Prawnych PAN oraz Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Pamiętam go doskonale, bo miałem zaszczyt mieć z Nim zajęcia, które wspominam bardzo dobrze. Wielka wiedza, którą w profesjonalny i kulturalny sposób umiał przekazać swoim studentom.
Wyrazy głębokiego żalu i współczucia Panie Profesorze!
Bernard Gust
Ostatnio zmieniony 26 sty 2008, 00:12 przez Ber, łącznie zmieniany 2 razy.
Stowarzyszenie Miłośników Lotnictwa Wojskowego "Krzesiny"
- marcin1323
- Wyróżniony!

- Posty: 1321
- Rejestracja: 15 sie 2003, 15:21
- gadu: 0
- Lokalizacja: gostynin
jesli pozwolice to w naszym imeiniu jutro zapale znicz pod pomnikiem lotnika. poza tym moze starczy mi zcasu na odwiedziny belwederu i wpis do ksiegi. tego jednak nei obeicuje. jesli jednak, to czy mam pozwolenie aby zrobic to w imieniu naszych forumowiczów?4061 pisze:Gdzie w Poznaniu można zapalić znicz?Drzemi pisze:Właśnie wróciłem spod pomnika 1PLM, 3 flagi z 5 opuszczone do połowy masztu, 20 zniczy pod kamieniem, jeszcze kilka z przodu.
- marcin1323
- Wyróżniony!

- Posty: 1321
- Rejestracja: 15 sie 2003, 15:21
- gadu: 0
- Lokalizacja: gostynin
- pingwin
- Wyróżniony!

- Posty: 1449
- Rejestracja: 27 mar 2005, 11:49
- gadu: 0
- Lokalizacja: (EPMI)
- Kontakt:
Re: casa
Dzięki, jeszcze parę dni tu posiedzę...marcin1323 pisze:pingwin, współczuje i szacunek za wszystko co robiłes dla nas tutaj, tak samo za ostanią relację...
Jeszcze tak w kwestii głupoty dziennikarskiej to przypomnę przypadek dwóch naszych krajowych gazet ( nie pamiętam już których ) w których wczoraj pod podpisem poległego w samolocie Zdzisława Cieślika dodano zdjęcia Piotra Tuszy który wogóle nie leciał tym samolotem...
Chyba sugerowali się tym że obaj byli dowódcami Mirosławieckiej eskadry... Nie wiem, ale wyobraźcie sobie co czuł p. Tusza gdy zobaczył swoje zdjęcie w gazecie która poszła z taką gafą w Polskę... ?
Poniżej wrzuciłem fotkę "Kaśki 019" startującej po jednej z wielu w Mirosławcu...
http://www.airfoto.pl/?module=Photos&ac ... 008&size=2
Pozdrawiam



