No to czas na mnie. Chciałbym podzielić się z Wami moimi wrażeniami z wypadu do Czech. A więc na początku był wielki
?, jeszcze w piątek wieczorem wspólnie z Qną zastanawialiśmy sie czy tak czy nie, bowiem prognozy na najbliższe dwa dni były nienajlepsze, ale... cóż to znaczyło wobec przemożnej chęci zobaczenia i posłuchania stalowych ptaków

, oraz odczarowania jeśli moge to tak nazwać smutnych wspomnień po Radomiu, tak żeby na zime mieć co miłego wspominać. Właściwie więc to nie było sie nad czym zastanawiać

.
Wyruszyliśmy okolo 4 rano z Krakowa, i spragnieni lotniczych wrażeń skierowaliśmy się ku poludniowej granicy... nic nie zapowiadało kłopotów. W czasie kiedy w Brnie siadał B-1B, my zmienialiśmy koło w wozie Qny po spotkaniu z paskudną dziurą, niedaleko progu pasa w Balicach, i musze przyznać że pierwszy raz coś takiego widziałem, żeby w ciągu 5 minut 4 samochody złapaly kapcia w tym samym miejscu. Szczęśliwie dało sie to w miare szybko naprawić, tak że odetchnęliśmy ale wyjazd się nieco opóźnił.
Do Brna dotarliśmy już po południu, gdzieś po 13. Już sam widok na miejsce pokazów wywoływał uśmiech i sprawiał przyspieszenie kroku w strone bramy. Na początku przywitał nas miły dźwięk - (bo samolotu przez tłum ludzi nie było jeszcze widać, ale kupe czarnego dymu owszem

) kołujący na start MiG-29 - słowacki jak sie później okazało. To był dla nas pierwszy akcent tej zaplanowanj na dwa dni uczty lotniczej (nie licząc svedskego potvora w barwach czech kręcącego na 9, a wypatrzonego jeszcze z wozu). Słowak dał najlepszy pokaz 29tki jaki w swoim życiu widziałem, bardzo prezyzyjnie, dynamicznie, z dopracowanym w najmniejszym stopniu każdym elementem pokazu, świetne to było

! Węgier który latał w niedziele, nie wywarł już na mnie takiego wrażenia, odpalał flary, np. już po wejściu w chmury i wogóle cały jego pokaz był i krótki i sprawial wrażenie chaotycznego. Oczywiście wrażenia dźwiękowe są zawsze bezcenne, ale wizualnie to jak dla mnie Słowak niekwestionowany nr1 wśród MiGów oczywiście

.
Później zwiedzilśmy statyk, o ile Radom do niedawna można było określić mianem 'zlot F-16', o tyle do Brna w tym roku najbardziej pasowałby 'zlot Tornad' - było ich pięć, wszystkie RAFu, dwa w wersji F3 i trzy uderzeniowe GR4 (F3 moim zdaniem bardziej pikne

), poza tym dwa Mirage F1, nasz Jastrząb 4048 - ten sam co w Radomiu z tą samą załogą, słowacki i węgierski MiG-29, dwa F-15 E, niemiecki F-4, czeska Alca i Svedsky potvor (Gripen). Wcześniej stał jeszcze AWACS, a wraz z nim niemalże skrzydlo w skrzydło nasz łaciaty An-26. 'Radar' w bardzo fajnym barwnym malowaniu nato z flagami państw należącymi do programu NAPMO (NATO AEW&C Programme Management Agency). Po drugiej stronie stał malowniczo Lancer czyli B1B z fajnym rysunkiem na boku kadłuba 'destruction'

, kto miał szczęście być w sobote rano ten widział lądowanie, kto został do poniedziałku ten mogł podziwiać start. Na pas wykołowało już 6 niebiesko-żóltych L-39 zespołu Breitling - dali bardzo fajny pokaz, niestety z powodu niskiej podstawy chmur wariant niski, ale i to miało swoje uroki. Następny w powietrzu prezentował sie C-17, co ten samolot wyprawiał to głowa mała... i jeszcze to kołowanie do tyłu

! Po przyzemieniu i krótkim dobiegu a potem cofnięciu z reversem Globemaster podkołowal tu gdzie go wcześniej nie było... na droge kołowania i tam spoczął do następnego dnia. Następnie 4x L-13 Blanik czyli Ocovski Bacovia - pięknie, majestatycznie i z gracją, po prostu niepowtarzalnie ! W końcu przyszła pora na demo belgijskiej szesnastki, troche sie obawiałem, że po świetnym pokazie słowackiego MiGa pokaz Vipera może wypaść słabiej... ale jak już zauważył Suter... no właśnie, ja też o mało a nie utrzymałbym moczu z wrażenia

Po prostu wymiata

! choc pokaz MiGa oceniam, również wysoko. Żeby zrozumieć o czym mówie trzeba to było zobaczyć, a raczej zobaczyć, uslyszeć i poczuć !, bo nie da sie tego opowiedzieć słowami. Nieco póżniej zaprezentował sie Serbski Orao - jak to określił jeden z polskich techników "nie wiadomo co":lol:. Największe zainteresowanie tubylców wzbudził nasz Jastrzębik, tym bardziej że przemiła polska załoga zorganizowała sesje zdjęciową, tzn. wpuszczali po jednej osobie i można było sobie strzelić fotke na drabince. Zajęcie miejsca
w kokpicie zarezerwowane było jedynie dla vipów i co zrozumiałe ładnych dziewczyn

. Ale widać zawarte tydzień wcześniej znajomości i wyższe umiejętności negocjacji sprawiły że... *

. W międzyczasie spotkaliśmy także wielu ludzi z Polski, tu pragne pozdrowić obwieszonego sprzętem Mariusza M. z forum spotter.pl i innych których udało sie spotkać.
Nocleg wobec braku miejsc wszędzie i zarezerwowaniu wszystkich miejsc w czterogwiazdkowych hotelach zorganizowaliśmy sobie na malowniczej polanie, skąd roztaczał sie piękny widok na cale miasto i lotnisko. Spanie w wozie ma i plusy, nie trzeba sie ubierać dnai następnego...

nie wspominając ile koron przy okazji się oszczędza, tak że w sumie nie wyszło źle.
Mały dylemat nastał rano, co zrobić, czy kierować sie pod płot czy na lotnisko ? Zapadla decyzja, że wchodzimy. Odrazu wzięliśmy na cel AWACSA - po około pólgodziny stania kolejce zwiedziliśmy sobie ten ubertajny samolot

. W środku można było poczuć taki specyficzny zimnowojenny klimat. Później koło południa przelot śmigłowców Mi-8, W-3, Mi-24, przelot pary L-159, które chwile później dały pokaz szturmu na cel ze zsynchronizowanymi explozjami na ziemi oraz trzy Svedske Potvory z bazy w Caslaviu. Był też czeski Tu-154 w dość niskim i efektownym przelocie i cała masa startujących i lądujących cywilnych pasażerów. Czas mijał bardzo miło. W kolejności startowały F-16 BAF, Svedsky Potvor CAF, MiG-29 HunAF, 4x Super Galeb - miło, majestatycznie i spokojnie, oprócz nich także francuzi z Breitlinga, którzy tego dnia kręcili wariant wysoki. Był też Peter Besenyei - takiego lądowania to w jeszcze nie widziałem

a także czaski Sokół-SAR w nowym malowaniu. Był (i tu prosze o pomoc tych którzy tam byli) też stary ruski myśliwiec/bombowiec z czerwoną gwiazdą, z II wojny, ale reg miał czeski, bardzo fajny pokaz, szczególnie high speed pass i wyjście świecą, no i oczywiście warkot silnika - ktoś wie może co to za maszyna była

Tylko Spartanowi chyba coś sie stało, bo wg planu miał być pokaz a on stał sobie tylko w vip sektorze i nic

.
Kołowanie C-17 z CPPSu, a raczej fragmentu drogi kołowania do pokazu i póżniej caly pokaz - coś jedynego w swoim rodzaju

!
CIAF 2007 to były moje pierwsze pokazy poza Polską. Ogólne wrażenia ? Co do części air: nr 1 - belgijski Viper, nr 2 C-17 i demo słowaka, nr 3 Ocovski Bacovia i Peter Besenyei + pojawiające sie tu i ówdzie airlinery, a wszystko bardzo sprawnie i bez większych przestojów. Co do części ground, powiem tyle, ułożenie statyku nie prostopadle a pod pewnym kątem daje większe możliwości na dobre zdjęcie z fotografowanym obiektem w kadrze i niczym poza tym

. Dalej, ma sie wrażenie, że wszystko jest jakby bliżej, np odległość do samolotów czy pasa startowego. Wiele tych 'rozwiązań' możnaby przeszczepić na polski grunt wkońcu ! I może przydałoby sie postawić Potvora zaraz koło Jastrzębia żeby miejscowi mogli porównać i zobaczyć co starcili...

.
No i jeszcze nagłośnienie bym poprawił, bo tu nasze pokazy (radom) wypada lepiej. A z wymiaru ludzkiego, ludzie są jacyś milsi, życzliwsi i jakby spokojniejsi, na pytania odpowiadają grzecznie i z uśmiechem na ustach, a nie w stylu "coś pan chciał", drogi są bardziej równe a na ulicach jest czysto - nie to co u nas

.
Podsumowując to były nieziemskie dwa dni, wrażeń było mnustwo i naprawde opowiedzieć tego nie sposób, przynajmniej brak mi takich zdolności, ale chyba najbardziej dumny będe z tego (wszak Qna powiedział zanim jeszcze znaleźliśmy sie na lotnisku cytuje "kurde coś mi sie wydaje, że dzisiaj sobie klapniemy za sterami" - to były prorocze słowa)
*
Ladder climbing achhh to sie naprawde dzieje
I już siedzimy... bardzo tam wygodnie !!!
Prawa ręka na joy'a, Lewa na przepustnice, nogi na orczyki - czujesz ten power !
Lot zapoznawczy przebiega bez problemów...
Jeszcze tylko sprawdzić 6
Krótki wykład z technikiem
i instrukcje co do wysiadania
potem pozostaje już tylko radość
Wielkie podzękowania dla Qny i Joe'a Doe za uwiecznienie tej historycznej dla mnie chwili.
p.s. Do zobaczenia wszystkim za rok w Brnie

.