Mówiąc "takie jak przy kołowaniu" chciałem tylko obrazowo zaznaczyć zakres ciągu jaki używany jest na podejściu. To wszystko oczywiście zależeć będzie od warunków i stanu lotu. Bo np przy lądowaniu grawitacyjnym (z dużej wysokości i przy stromym schodzeniu, co nasi myśle też będą trenować) silnik praktycznie jest wyłączony, pracuje na 'ciagu jałowym', a w razie kłopotów (czy koneczności przejścia na drugi krąg) prędkość jest dość duża, więc znikome jest ryzyko przeciągnięcia, a i sam silnik (P&W 229) akceleruje sie z niskich obrotów do full w 3-4 sekundy. Z kolei przy standardowym podejściu, przy dużej masie całkowitej manetka gazu jest 'troch bardziej do przodu' żeby pedkość nie spadła do krytycznej i żeby usiąść na nakazanych parametrach. Spektrum zakresu może tu byc więc bardzo różne. Tak czy inaczej w fazie final approach ciąg (manetka) jest tak mnie sie przynajmniej wydaje, w stałym położeniu (albo powinna), a dopiero przed samym dotknięciem bywa delikatnie zwiększany do wytrzymania (flare). No ale bywa też tak, że pilot dokunuje delikatnych korekt ciągu na podejściu co niesie za sobą zmiane położenia dyszy i powoduje taki dżwięk.Loma pisze:Wcale nie. W F-16 ustawienie przepustnicy nie jest wcale 'takie jak przy kołowaniu'. F-16 ląduje z wysuniętym hamulcem aerodynamicznym ponieważ ma tylko jeden silnik i w razie potrzeby 'go around' przyspiesza to proces wejścia na obroty (spool-up).Patriot pisze: Stąd sie wzięło to wrażenie 'dodawania i odpuszczania gazu'.
Piloci będac już w końcowej fazie podejścia (final approach) gdy weszli na ścieżke schodzenia, zmniejszają ciąg do wartości mniej więcej jak podczas kołowania (to jeszcze dokładnie zależy od masy samolotu).
To wszystko razem daje taki właśnie efekt, jak na filmie Spitfire'a można było widzieć. uuuuuuuuuussssshshshshshshshshszszszszbbbbbbbbb ()
![]()
!
A to dzieki Loma, o różnicy w sposobie regulacji dyszy przez CENC w P&W i GE nie wiedziałemLoma pisze:W silnikach Pratt & Whitney F-100, a w zasadzie w całej rodzinie tych silników - używanych w F-16C (począwszy od Blk 32 i dalej 42 i 52) a także w F-15C i w F-15E (-220 i -229), dyszą wylotową steruje CENC (Convergent Exhaust Nozzle Control) stosuje on powietrze do zamykania i otwierania dyszy i właśnie to powietrze powoduje ten dźwięk.
W silnikach General Electric CENC porusza dyszą hydraulicznie, dlatego nie usłyszysz tego dźwięku w F-16C Blk. 40 czy 50
Oczywiście, że sie nie naśmiewam! Napisałem to śmiertelnie poważnie próbójąc roszszyfrować tę zagadkeSpitfire pisze:Ty się tam Pat naśmiewaj jak chcesz... A ja i tak swoje wiem! ( )Patriot pisze:Hmm...
Te "poświstywania" na 2:34 i 2:37 to mi zabrzmiało jakby ktoś gwizdnął... po prostu gwizdnął tam na ziemi pod płotem , albo jakiś inny dżwięk wydał. A może jakieś zwierzątko polne ?? W każdym razie według mojej najlepszej wiedzy (percepcji) te dźwięki nie były pochodzenia pozaziemskiego, ale ziemskiego (podpłotowego).
Ale dzięki Lomie to chyba (napewno) się już wyjaśniło...
A i owszem, jest coś takiegoBer pisze:[..]Co do dźwięków wydawanych przez F-16 przy podchodzeniu do lądowania, to - może się mylę, ale wg mnie jest to system ostrzegania pilota o niebezpiecznie zmniejszającj się wysokości (samolotu nad ziemą).
p.s. W MiGu tez jest coś takiego np. Borys ??
Dzięki za te porady. Tak naprawde to ja jestem jeszcze w sprawach cyfrówek troche zielonyDraken pisze:odpusc sobie olympusa !!! mialem podobny 745 (10x zoom) wolny jak slimakzanim wyostrzyl samolot juz byl na pasie
Zanim sie na coś zdecyduje, to będzie długa analiza wszystkich za i przeciw, równierz w relacji koszt - efekt. Ten Olympus i tak byłby beyond my range

