To "odwracanie" po ataku wykonuje się w celu jak najszybszego powrotu do lotu koszącego, obrona przed AAA lub manpads itp.. Wcześniej wykonuje się manewr przeciwodłamkowy, a mianowicie ciągnie samolot do góry z przeciążeniem 4 i więcej, nadając je nie później niż w drugiej sekundzie od zrzutu lub strzelania.
Według programu szkolenia na Su-22 manewr ten (odwrócenia na plecy lub prawie 110stopni przechylenia) dopuszcza się wykonywać przy ataku z tak zwanego zwrotu bojowego lub jak kto woli pop-up'a. Powód odwrócenia jest prozaiczny. Nikt nie chciałby schodzić pod horyzont z ujemnym przeciążeniem. Poza tym bajerancko to wygląda i powoduje nie wejście w chmury przy ich niskich podstawach. Ważne jest aby zacząć obrót na przeciążeniu nie większym niż 1 ponieważ grozić to może przeciągnięciem jednego skrzydła (przypadek Su-7).
Co do gościa z Zegrza, który zginął na ołówku w Nadarzycach to stało się to nie przy wyprowadzeniu a przy wprowadzeniu do ataku. Powodem był spadek prędkości do prawie minimalnej (chyba miał złe wskazania, nie zostało to do końca ustalone), wprowadzał przez tzw. plecy i w czasie obrotu przeciągnął samolot (skrzydło idące w dół ma większe kąty natarcia, co doprowadziło do zerwania strug i przeciągnięcia niesymetrycznego, w rezultacie utrate kontroli nad samolotem. Samolot uderzył w ziemię z kątem powyżej 80 stopni. Pilot katapultował się (praktycznie nad wierzchołkami drzew), jednak zbyt nisko i ze zbyt dużym zniżaniem - nie miał praktycznie szans. Samolot wbił się w bagno i chyba nigdy go w całości nie wydobyto. Spadochron zdążył wyskoczyć z fotela jednak nie napełnił się i pilot wraz z fotelem uderzył w ziemię w pozycji pionowej i tak został znaleziony. Siła uderzenia była tak duża, że urwało mu głowę i kończyny, które leżały obok fotela. Widok był makabryczny, ale jemu już było wszystko jedno, ponieważ był właśnie w niebie dla pilotów i wybierał sobie model na jakim chce tam latać.
Pozdrawiam
PS
Istnienie nieba dla pilotów jest bezdyskusyjne!!!
