Kółko miłośników MiG-21

Tematy poświęcone konkretnym statkom powietrznym.

Moderatorzy: Sawicz, Xlem, Drzemi

Ptaku
Aktywny!
Aktywny!
Posty: 203
Rejestracja: 19 sty 2011, 20:36
gadu: 0

Re: Kółko miłośników MiG-21

Post autor: Ptaku »

Wspominacie o samolocie 38 i przypadku Grzesia. Start z Pary Dyżurnej.
Warto wspomnieć, że pilot nabawił się sporych problemów zdrowotnych. Ale to pikuś z tym co stało się z ppłk Iwanowem w Łasku w 1980 roku.
Awatar użytkownika
eNwings
Prawie moderator!
Prawie moderator!
Posty: 5285
Rejestracja: 27 sie 2007, 14:51
gadu: 11935913
skype: skysweeper52
Lokalizacja: ACES II

Re: Kółko miłośników MiG-21

Post autor: eNwings »

Toyo pisze:maska obligatoryjnie jest dociągnięta jeżeli chcesz rozmawiać przez radio.
Proste zdawać by się mogło. Jak widać w świecie post-radzieckiej technologii mentalnej przestrzeganie elementarnych procedur bezpieczeństwa nie jest czymś oczywistym (patrz k/m Su-22). :roll:
Toyo pisze:Jak pisze Sawicz, pilot MiG-29 opuścił filtr ale już po spadnięciu owiewki.
I dobrze zrobił. Jechanie kabrioletem kilka set km/h w zimę przy kilkunastu stopniach na minusie nie może być niczym przyjemnym.
W hełmach pilotów F-16 (HGU-55/P/HMD) oprócz standardowego przeciwsłonecznego wizjera, jest tez możliwość równoległego doczepienia przeźroczystego (do lotów w nocy) lub o pomarańczowym odcieniu (wznmcniającego obraz w lotach w pochmurne dni - pod chmurami, na tej samej zasadzie jak google narciarskie na stoku).
Toyo pisze:Kolejna rzecz, skoro pilotowi zerwało hełm (przypadek MiG-21) to i tak maskę "odeszła" razem z nim, niezależnie od tego czy miał ją dociągniętą czy nie.
Zwróć uwagę, że pilotowi MiGa (29) nie zerwało hełmu.. ( :?: ...dlaczego) Jak wiadomo pilot miał prawidłowo zapiętą maskę. Ha. I nie wiem ale zakładam z dużym prawdopodobieństwem, że również hełm był prawidłowo zapięty pod szyją. Wszystko to złożyło się na to, że sytuacja z Fishbed'a się nie powtórzyła. A przecież mogła.
Nie znam szczegółów konstrukcyjnych tamtego hełmu, ale na logikę.. mając wpiętą maskę z dwóch stron w razie nagłego podmuchu powietrza siłe jak zadziała na hełm próbującą go zedrzeć z głowy pilota będzie powstrzymywana przez zaczepy które mocują maskę dociskając ją do twarzo-czaszki (używając anatomicznych terminów) pilota - tym samym zapobiegając jego zerwaniu. Do tego pasek który blokuje hełm pod szyją - właśnie po to on jest.
Wydaje mi się, że wspominany pilot MiGa-21 po prostu wrzucił sobie hełm na głowe i tyle. Nic zatem dziwnego że mu go wiatr porwał...
ObrazekObrazek
Yeah, all you f@ckers wish you flew the Viper ** More than just a job! It's a state of being.......
Awatar użytkownika
Sawicz
Prawie moderator!
Prawie moderator!
Posty: 5800
Rejestracja: 20 wrz 2007, 17:19
gadu: 0

Re: Kółko miłośników MiG-21

Post autor: Sawicz »

Jak już jesteśmy, po raz kolejny, przy używaniu sprzętu wys-rat to tylko powiem, że nie tylko pilotom "post-radzieckiej technologi mentalnej" (cytat z eN'a) zdarza się latać w niedopiętych hełmach, maskach. Widziałem pilotów na eFach, Talonach z odpiętym paskiem HGU. Tak samo latających z podniesionym filtrem czy z poluzowaną maską.
Obrazek
Toyo
Aktywny!
Aktywny!
Posty: 161
Rejestracja: 21 maja 2005, 20:48

Re: Kółko miłośników MiG-21

Post autor: Toyo »

eNwings pisze: Proste zdawać by się mogło. Jak widać w świecie post-radzieckiej technologii mentalnej przestrzeganie elementarnych procedur bezpieczeństwa nie jest czymś oczywistym (patrz k/m Su-22).
Odpuść sobie te prostacko złośliwe wstawki, kończą mi się pokłady tolerancji dla chamskich odzywek.
eNwings pisze:I dobrze zrobił. Jechanie kabrioletem kilka set km/h w zimę przy kilkunastu stopniach na minusie nie może być niczym przyjemnym.
.
Meritum sprawy dotyczyło kiedy to zrobił, a nie że w ogóle to zrobił.
eNwings pisze:Zwróć uwagę, że pilotowi MiGa (29) nie zerwało hełmu.. ( :?: ...dlaczego) Jak wiadomo pilot miał prawidłowo zapiętą maskę. Ha. I nie wiem ale zakładam z dużym prawdopodobieństwem, że również hełm był prawidłowo zapięty pod szyją. Wszystko to złożyło się na to, że sytuacja z Fishbed'a się nie powtórzyła. A przecież mogła.
Nie znam szczegółów konstrukcyjnych tamtego hełmu, ale na logikę.. mając wpiętą maskę z dwóch stron w razie nagłego podmuchu powietrza siłe jak zadziała na hełm próbującą go zedrzeć z głowy pilota będzie powstrzymywana przez zaczepy które mocują maskę dociskając ją do twarzo-czaszki (używając anatomicznych terminów) pilota - tym samym zapobiegając jego zerwaniu. Do tego pasek który blokuje hełm pod szyją - właśnie po to on jest.
Wydaje mi się, że wspominany pilot MiGa-21 po prostu wrzucił sobie hełm na głowe i tyle. Nic zatem dziwnego że mu go wiatr porwał...
Aby dojść do tak radykalnych wniosków należało by mieć hełm i ocenić czy zaczepy nie są rozgięte, czy pasek nie jest urwany, czy są ślady uderzenia osłony. Zaczepy maski nie stanowią jakiejś większej przeszkody w zdjęciu całego zestawu z głowy, najwyżej można mieć podrapaną twarz, ale da się to zrobić.
Tak czy inaczej mój stan wiedzy nie pozwala mi na wysnuwanie tak radykalnych stwierdzeń, jeżeli chodzi o MiG-21. Co do przypadku z EPMM to mam info z pierwszej ręki i nie muszę niczego zakładać czy się domyślać.
Awatar użytkownika
eNwings
Prawie moderator!
Prawie moderator!
Posty: 5285
Rejestracja: 27 sie 2007, 14:51
gadu: 11935913
skype: skysweeper52
Lokalizacja: ACES II

Re: Kółko miłośników MiG-21

Post autor: eNwings »

Toyo pisze:Meritum sprawy dotyczyło kiedy to zrobił, a nie że w ogóle to zrobił.
Widziałeś kiedyś kogoś chodzącego w okularach przeciwsłonecznych w nocy? Ja też nie. Oczywiście, że zsunął przesłonę w momencie w którym nastąpiło "zerwanie dachu". Chociaż wyobrażam sobie, że doświadczył chyba najbardziej krytycznych chwil w swojej karierze. Trudna decyzja. Z jednej strony trzeba było sobie zagwarantować jak największy komfort jeśli o takim można mówić w ogóle a z drugiej fajnie było by coś widzieć.. Szacun że wylądował. Choć z drugiej strony perspektywa wysiadki w takich warunkach pewnie też nie była ekscytująca.. nawet jeśli do zdarzenia doszło w bezpośrednim obrębie bazy. No i świadomość, że było by się tym pierwszym który stracił 29 ... też bym lądował.
Btw, swoją droga to jest ciekawe że (jak to często lubisz określać) człowiek radziecki nie opracował innych przesłon (przeźroczystych, wzmacniających obraz) w swoich "liocik szliemy". Nie widziałem też podobnego usprawnienia w ZSz-7. Dopiero chyba chińskie kopie - hybrydy zachodnich i rosyjskich hełmów mają wspomniane"bajery" ;).
Toyo pisze:Aby dojść do tak radykalnych wniosków należało by mieć hełm i ocenić czy zaczepy nie są rozgięte, czy pasek nie jest urwany, czy są ślady uderzenia osłony. Zaczepy maski nie stanowią jakiejś większej przeszkody w zdjęciu całego zestawu z głowy, najwyżej można mieć podrapaną twarz, ale da się to zrobić.
Tak czy inaczej mój stan wiedzy nie pozwala mi na wysnuwanie tak radykalnych stwierdzeń, jeżeli chodzi o MiG-21. Co do przypadku z EPMM to mam info z pierwszej ręki i nie muszę niczego zakładać czy się domyślać.
Powiedziałem, że nie znam szczegółów konstrukcyjnych tamtego hełmu.. a chyba raczej nie był to zestaw ZSz-5/KM-34M.. Jednak z dużym prawdopodobieństwem można powiedzieć, że gdyby maska była wpięta z obydwu stron w hełm a pasek byłby zapięty to być może pilot nie stracił by łączności. Zawsze jest to jakieś zabezpieczenie i nie wiem czy wytrzymało by powstałą siłę aerodynamiczną ale choćby mogło by dać pilotowi ułamki sekund na to żeby być może chwycić się za głowe (odruch..) i zapobiec temu co się stało. Natomiast fakt, że doświadczony pilot nie zaryglował i nie zahermetyzował kabiny może dość mocno świadczyć o tym że mógł również w ogóle nie zapiąć hełmu/maski (w psychologii efekt uboczny stresu tzw. mental errors) Stawiam na to że miał tzw. zły dzień. A z jakichś przyczyn musiał lecieć tego dnia. W stresie można robić bardzo proste błędy nie zdając sobie z tego sprawy.. ewentualnie z dużym opóźnieniem. To moja hipoteza.

ps. Jak będziesz miał okazję, spróbuj się rozpędzić na motorze do 200km/h z niezapiętym hełmem... Gwarantuję, spadnie. ;) Teraz sprawdź jaką prędkość miał ten Fishbed.
Sawicz pisze:Widziałem pilotów na eFach, Talonach z odpiętym paskiem HGU. Tak samo latających z podniesionym filtrem czy z poluzowaną maską.
A ja widziałem pilotów jedzących kanapkę i popijających colę w czasie lotu albo poprawiających sobie włosy albo takich latających w gaciach...
I o czym to świadczy... Nie wiem. :P W każdym razie w czasie startu i lądowania to że maska powinna być zapięta, podobnie hełm to chyba taka sama oczywistość jak to że zimą nie jeździ się na letnich oponach.. Nikt nie każe pilotowi siedzieć cały czas w zapiętej masce czy z opuszczonym wizjerem.. jak leci na przelotowej do tego dłuższy czas. Ale w walce (...z dużym g organizm potrzebuje więcej.. dużo więcej tlenu a maska przede wszystkim zaopatruje organizm w tlen) kiedy rzeczy dzieją się szybciej niż w McDonaldzie potrafią zrobić cheeseburgera i przy starcie/lądowaniu kiedy w razie problemów jest małoo czasu na wszystko (deficyt wysokości, prędkości, czasu...) - maska i hełm muszą być zapięte. Nie widziałem pilota F-16 lądującego, startującego lub walczącego bez maski i najczęściej z opuszczonym wizjerem (filtrem)!

http://www.youtube.com/watch?v=yfNX1kpF95Q

What's up?
ObrazekObrazek
Yeah, all you f@ckers wish you flew the Viper ** More than just a job! It's a state of being.......
Toyo
Aktywny!
Aktywny!
Posty: 161
Rejestracja: 21 maja 2005, 20:48

Re: Kółko miłośników MiG-21

Post autor: Toyo »

Pisze eN
eNwings pisze:ps. W MiGu-29 bodaj na EPMB kilka ładnych lat temu odpadła owiewka.. Pilot miał opuszczony wizjer i założoną maskę, i jakoś wylądował + fakt że to chyba była zima + w nocy - chociaż tego nie jestem pewien.
Po czym, kilka postów dalej odpowiada sobie:
eNwings pisze:Widziałeś kiedyś kogoś chodzącego w okularach przeciwsłonecznych w nocy? Ja też nie. Oczywiście, że zsunął przesłonę w momencie w którym nastąpiło "zerwanie dachu".
Smigol?
eNwings pisze:No i świadomość, że było by się tym pierwszym który stracił 29 ... też bym lądował.
Nie wiesz co byś zrobił, ani się nie dowiesz, sorry Winetou
eNwings pisze: (jak to często lubisz określać) człowiek radziecki
Czy lubię? Może i tak.
eNwings pisze:"liocik szliemy"
Co to za dziwoląg?
eNwings pisze:mogło by dać pilotowi ułamki sekund na to żeby być może chwycić się za głowe (odruch..)
Za głowę to się człowiek łapie czytając takie… nawet ciężko to określić co to jest.
eNwings pisze:Natomiast fakt, że doświadczony pilot nie zaryglował i nie zahermetyzował kabiny może dość mocno świadczyć o tym że mógł również w ogóle nie zapiąć hełmu/maski (w psychologii efekt uboczny stresu tzw. mental errors)
A sprawy techniczne? Co byś powiedział o pęknięciu węża uszczelniającego lub o uszkodzeniu zamków osłony? Czy cokolwiek innego.
Ale z psychologią to brzmi bardzo przekonywująco. Super. Bez tego byłoby takie jakieś nieprofesjonalne, mental errors – to brzmi dumnie.
eNwings pisze:Powiedziałem, że nie znam szczegółów konstrukcyjnych tamtego hełmu.. a chyba raczej nie był to zestaw ZSz-5/KM-34M.. Jednak z dużym prawdopodobieństwem można powiedzieć, że gdyby maska była wpięta z obydwu stron w hełm a pasek byłby zapięty to być może pilot nie stracił by łączności.
Nie zrozumiałeś o czym napisałem. Nie o szczegóły konstrukcyjne chodzi, ale o fakt, czy oberwał w hełm osłoną, czy nie, bo jeżeli tak, o czym pisał Ptaku na podstawie tego co mu powiedział lekarz, a Ty nie miałeś już pytań (o naiwni co uwierzyli) w postaci stwierdzeń (takie nowe zagadnienie z psychologii „Paradoks eN’a” – zadawanie pytań poprzez stwierdzenia, bądź też poszukiwanie wiedzy poprzez szerzenie swoich „prawd”), to dyskusja staje się bezprzedmiotowa. Jeżeli zaś hełm mu spadł od strumienia wpadającego powietrza, to dlaczego? Nie dowiemy się, a stwierdzenie „z dużym prawdopodobieństwem” trąci maciarewiczowszczyzną , on być może też ma rację.
eNwings pisze:ps. Jak będziesz miał okazję, spróbuj się rozpędzić na motorze do 200km/h z niezapiętym hełmem... Gwarantuję, spadnie. Teraz sprawdź jaką prędkość miał ten Fishbed.
Ale po co mam sprawdzać i jedno i drugie?
eNwings pisze:Nie widziałem pilota F-16 lądującego, startującego lub walczącego bez maski i najczęściej z opuszczonym wizjerem (filtrem)!
A ile okazji miałeś ku temu, szczególnie chodzi mi o walkę.

Ci cholerni Blue Angels, jacyż oni nieprofesjonalni.
beaviso
Aktywny!
Aktywny!
Posty: 58
Rejestracja: 28 cze 2008, 01:10
gadu: 0

Re: Kółko miłośników MiG-21

Post autor: beaviso »

Myślę, że gdyby delikwent eN został "przewieziony" na zaliczanym do rdzennie radzieckiej (sowieckiej!) technologii mentalnej "21" przez panów na fotce poniżej (których wizerunki zdecydowanie odstają od ideału pilota F-16 rodem z Holywood), to przez długi czas nie zebrałby sił i myśli na wypisywanie swoich elaboratów...
Obrazek
Awatar użytkownika
lakoni
Aktywny!
Aktywny!
Posty: 229
Rejestracja: 29 cze 2005, 12:13
gadu: 0

Re: Kółko miłośników MiG-21

Post autor: lakoni »

Co to za lotnisko na fotce powyżej?
Ptaku
Aktywny!
Aktywny!
Posty: 203
Rejestracja: 19 sty 2011, 20:36
gadu: 0

Re: Kółko miłośników MiG-21

Post autor: Ptaku »

Macie Panowie rację - dzisiejszy piloci naszych F-16 "jak z amerykańskich komiksów" mają sie nijak do tych czy innych Panów ze zdjęcia z lat 70-80tych, kiedy to uważam (subiektywne odczucie) ale mieliśmy najlepszych pilotów, którzy cuda robili na właśnie radzieckim sprzęcie.
Dziś kowboje z Krzesin i łasku są tylko operatorami nowoczesnych rumaków...
Zanika powoli ten przysłowiowy "pzaur" u tych pilotów. No bo po co on ma się męczyć jak widzi cele (okiem E-3) na 300 kilometrów i swojej stacji ponad 100 na czołowo więc jest jak w grze F-22 Raptor, gdzie samoloty niszczy się nawet ich nie widząc gdyby nie klawisz - pokaż cel...

Widziałem na własne oczy jak piloci jeszcze początkiem lat 90tych pokazywali swoje umiejętności na walkach powietrznych wyciskając ze sprzętu Mikojana soki.
Na potwierdzenie mogę napisać co widziałem w 1992 roku w Mierzęcicach jak po starcie na MiGu-21MF - (silnik R-11F300) jak ówczesny kpt. Wójcik postawił do pionu samolot i ciągnął go do 4000 m na tzw świece poczym przerwał wznoszenie położył samolot na skrzydło i opadając w dół wyrównał samolot jakieś 1500-2000 km od lotniska na około 100 metarch i zaczął powrót nad CPPS na którym położył wszystkich techników oraz mnie i poleciał. Po 40 minutach wrócił z zadania, wysiadł, zameldował że 21szy sprawny i podszedł do nas tak jakby przed chwilą skończył pić herbatkę (no było kilka minut po 17...:-)))

Drugą podobną rzecz widziałem siedząc na wierzy w Łasku w 1996 roku. Wspaniały pilot Zdzichu Górny po starcie zrobił to samo lecz zapytał jeszcze KLa "czy mam jeszcze ciągnąć..." miał już prawie 5000 m.
A potem jego słynny numer na łaskim lotniksu jak robił kosiaka kursem 105 stojąc nieopodal DILa niknął za charakterystyczną "górką" w połowie lotniska po czym widać było dopalanie i jak świecą idzie do ponownie góry.
Przy jednym z takich numerów 4 lata wcześniej podczas wizyty "warszawki z MONu" nA SARPie miał 0,0 m...

Dziś za taki numer kolesiowi z eFa podziękowaliby za służbę jeszcze w powietrzu. Jakby się wcześniej nie rozpieprzył...

Za przelot Szparki z łasku w 2010 roku nad lotniskiem w Pyrzowicach nad drogą kołowania jednego z dzisiejszych dowódców z młodym pilotem zanim wylądował w Łasku ( z Pyrzowic 11 minut lotu ) już go opier....lili a przeleciał na 30 metrach !!!! nie na 3 !
babcia131
Aktywny!
Aktywny!
Posty: 167
Rejestracja: 04 sie 2011, 12:29
gadu: 0
Lokalizacja: EPMB

Re: Kółko miłośników MiG-21

Post autor: babcia131 »

lakoni pisze:Co to za lotnisko na fotce powyżej?
Piloci z Babich Dołów [ Stara Dobra Ekipa :D ]
Jeśli Ktoś szuka fotek tego typu , dla zainteresowanych polecam, naprawdę warto
http://gdynia-babie-doly.mojeosiedle.pl ... hp?t=26294
To juz 10 seria fotek z Babich Dołów .Jest co oglądac .To tak dla przypomnienia i wskazania miejsc w sieci dla Tych Miłośników 21 co tam jescze nie trafili.
sfw
Aktywny!
Aktywny!
Posty: 172
Rejestracja: 18 gru 2011, 20:49
gadu: 0

Re: Kółko miłośników MiG-21

Post autor: sfw »

Ptaku pisze:Macie Panowie rację - dzisiejszy piloci naszych F-16 "jak z amerykańskich komiksów" mają sie nijak do tych czy innych Panów ze zdjęcia z lat 70-80tych, kiedy to uważam (subiektywne odczucie) ale mieliśmy najlepszych pilotów, którzy cuda robili na właśnie radzieckim sprzęcie.
Dziś kowboje z Krzesin i łasku są tylko operatorami nowoczesnych rumaków...
Zanika powoli ten przysłowiowy "pzaur" u tych pilotów. No bo po co on ma się męczyć jak widzi cele (okiem E-3) na 300 kilometrów i swojej stacji ponad 100 na czołowo więc jest jak w grze F-22 Raptor, gdzie samoloty niszczy się nawet ich nie widząc gdyby nie klawisz - pokaż cel...

Widziałem na własne oczy jak piloci jeszcze początkiem lat 90tych pokazywali swoje umiejętności na walkach powietrznych wyciskając ze sprzętu Mikojana soki.
Na potwierdzenie mogę napisać co widziałem w 1992 roku w Mierzęcicach jak po starcie na MiGu-21MF - (silnik R-11F300) jak ówczesny kpt. Wójcik postawił do pionu samolot i ciągnął go do 4000 m na tzw świece poczym przerwał wznoszenie położył samolot na skrzydło i opadając w dół wyrównał samolot jakieś 1500-2000 km od lotniska na około 100 metarch i zaczął powrót nad CPPS na którym położył wszystkich techników oraz mnie i poleciał. Po 40 minutach wrócił z zadania, wysiadł, zameldował że 21szy sprawny i podszedł do nas tak jakby przed chwilą skończył pić herbatkę (no było kilka minut po 17...:-)))

Drugą podobną rzecz widziałem siedząc na wierzy w Łasku w 1996 roku. Wspaniały pilot Zdzichu Górny po starcie zrobił to samo lecz zapytał jeszcze KLa "czy mam jeszcze ciągnąć..." miał już prawie 5000 m.
A potem jego słynny numer na łaskim lotniksu jak robił kosiaka kursem 105 stojąc nieopodal DILa niknął za charakterystyczną "górką" w połowie lotniska po czym widać było dopalanie i jak świecą idzie do ponownie góry.
Przy jednym z takich numerów 4 lata wcześniej podczas wizyty "warszawki z MONu" nA SARPie miał 0,0 m...

Dziś za taki numer kolesiowi z eFa podziękowaliby za służbę jeszcze w powietrzu. Jakby się wcześniej nie rozpieprzył...

Za przelot Szparki z łasku w 2010 roku nad lotniskiem w Pyrzowicach nad drogą kołowania jednego z dzisiejszych dowódców z młodym pilotem zanim wylądował w Łasku ( z Pyrzowic 11 minut lotu ) już go opier....lili a przeleciał na 30 metrach !!!! nie na 3 !
No ładne historie ale o czym one świadczą? Gdzie tutaj ta wyższość tych starych nad tymi młodymi? Akurat miałem okazje latać w latach o których piszesz i nie wpełni podzielam Twoje zdanie. Trzeba być obiektywnym i pod uwagę wziąć wiele czynników. Aktualne w tamtym okresie przepisy wyk. lotów, podział przestrzeni i wiele innych. Czy Twoim zdaniem używanie Falcona jak Fishbeda ma jakiś sens? Jeśli sprzęt ma duże możliwości to trzeba je wykorzystywać, daje to przewagę (czasami) nad przeciwnikiem. latanie nowoczesnym sprzętem to nie tylko naciskanie guzików, współpraca z E3 i inne wspomagacze. BTW SARP błąd pomairu wysokości przy dużych prędkościach na małej H móg mieć nawet do 200m, więc jakby miał -200 to byłoby WOW a tak to ...
Żeby nie było z offtopem ...

Obrazek

Obrazek
Ptaku
Aktywny!
Aktywny!
Posty: 203
Rejestracja: 19 sty 2011, 20:36
gadu: 0

Re: Kółko miłośników MiG-21

Post autor: Ptaku »

Gdzie wyższość ?
W tym, że Ci wszyscy piloci mieli oni umiejętności, wiedzę i ten pazur. Dziś pilotom eFów tego brakuje - sami w rozmowach prywatnych żalą się, że są niewolnikami techniki, bo nie mogą pokazać i szlifować "bojowniczej natury pilotów myśliwskich", która sięga czasów jeszcze wojennych.
Wiem, że miał Pan okazje latać może nie dokońca w tamtych czasach ale jeszcze tych dobrych. Sam Pan zna fachowców, którzy na każdym kroku wręcz chwalili się, jak opanowali sztukę pilotażu ówczesnych MiGów.
Przepisy ? przepisy nałożyli amerykanie i trzęsidupy ze stolicy. Jak wspomniałem za przelot na 30 metrach jest opr jeszcze przed lądowaniem - to jest normalne według Pana ?
Co ma do tego przestrzeń powietrzna ? Dziś jest inaczej ale nie wypływa to na typowa walki powietrzne prowadzone w wyznaczonych strefach. Dla przykładu podam fakt, jaki miał podczas pierwszych walk naszych F-16 z MiGami z Malboro. Też się chłopaki tłumaczyli z eFów, że nie mieli danych do przechwycenia.... bzdura - albo oni są myśliwcami albo NIE !

Czy Twoim zdaniem używanie Falcona jak Fishbeda ma jakiś sens?

Nie, ale przez technikę, dziwne przepisy i wieczne ograniczenia piloci tracą to coś co powinni mieć - jeden z amerykańskich instruktorów próbował mnie ptzekonać, że latanie to TYLKO praca i trzeba to tak traktować - jako to naszym wykłada/przekłada na zajęciach co się dziwić ich postawy.
Jeśli sprzęt ma duże możliwości to trzeba je wykorzystywać, daje to przewagę (czasami) nad przeciwnikiem. latanie nowoczesnym sprzętem to nie tylko naciskanie guzików, współpraca z E3 i inne wspomagacze.

Byłbym i jestem innego zdania - jeszcze dodałbym wiedzę. Ale nic więcej.
BTW SARP błąd pomairu wysokości przy dużych prędkościach na małej H móg mieć nawet do 200m, więc jakby miał -200 to byłoby WOW a tak to ...
Żeby nie było z offtopem ...

Tutaj się nie zgodzę i wypowiedź szanownego pilota jest lekko naciągana - ale chyba tylko po to aby mnie oczernić i udowodnić, że nie mam racji, a nie po to aby potwierdzić to co widziałem na własne oczy.

Rozumiem Pana, nie wszyscy tak latali i znam do dziś pilotów, dla których lot koszący o którym wspomniałem wykonują na 50 (nie powiem ustawowych) metrach. Jednak im dużej ich znam tylko utwierdzam się w moim przekonaniu dlaczego nie wychylając się i nie pokazując tego paura są w stopniu kapitana już 15 rok.... - DODAM - nie mają także ochoty na naukę aby piąć się w górę oni "pracują".
young
Super aktywny
Super aktywny
Posty: 988
Rejestracja: 06 gru 2007, 11:53
gadu: 0

Re: Kółko miłośników MiG-21

Post autor: young »

sfw dzięki za kolejne fotki :) Miło popatrzeć na tak ładne klimaty, szczególnie gdy na biurku obok dłubię instalację hydrauliczną w modelu.
Czy ten pozostawiony spadak na pasie, nie stanowi zagrożenia dla lądującego 1812? Chyba powinien zostać zabrany przed przyziemieniem następnej maszyny?
babcia131
Aktywny!
Aktywny!
Posty: 167
Rejestracja: 04 sie 2011, 12:29
gadu: 0
Lokalizacja: EPMB

Re: Kółko miłośników MiG-21

Post autor: babcia131 »

young pisze:sfw dzięki za kolejne fotki :) Miło popatrzeć na tak ładne klimaty, szczególnie gdy na biurku obok dłubię instalację hydrauliczną w modelu.
Czy ten pozostawiony spadak na pasie, nie stanowi zagrożenia dla lądującego 1812? Chyba powinien zostać zabrany przed przyziemieniem następnej maszyny?
A mieliśmy już nie dłubać przy modelach :D
Jeśli dobrze widzę , to te spadaki zrzucali chyba przy skołowywaniu z pasa , tak ze nie ma zagrożenia dla kolejnego samolotu . Nawet jak zrzucali jeszcze na pasie to pilot w miarę mozliwości i czasu odwracał się trochę 4 literami , albo skołowywał trochę na bok pasa i tam zrzucał szmatę [przy zrzucaniu przewaznie dodawał "gazu " także SH odlatywał przewaznie na bok ] . Niestety nie zawsze ekipa zbierania SH mogła wejść od razu na pas , jesli samoloty lądowały jeden za drugim , bywało że i po pare sztuk leżało .Ale nie pamiętam żeby kiedykolwiek spadak zawinął się na golenie itp . Przyjemnego modelowania . :D
sfw
Aktywny!
Aktywny!
Posty: 172
Rejestracja: 18 gru 2011, 20:49
gadu: 0

Re: Kółko miłośników MiG-21

Post autor: sfw »

Ptaku pisze:Gdzie wyższość ?
W tym, że Ci wszyscy piloci mieli oni umiejętności, wiedzę i ten pazur. Dziś pilotom eFów tego brakuje - sami w rozmowach prywatnych żalą się, że są niewolnikami techniki, bo nie mogą pokazać i szlifować "bojowniczej natury pilotów myśliwskich", która sięga czasów jeszcze wojennych.
Wiem, że miał Pan okazje latać może nie dokońca w tamtych czasach ale jeszcze tych dobrych. Sam Pan zna fachowców, którzy na każdym kroku wręcz chwalili się, jak opanowali sztukę pilotażu ówczesnych MiGów.
Dokładnie latałem w tamtych czasach, w Łasku również, a jakże, ze Zdzichem Górnym i wieloma innymi.
Ptaku pisze: Przepisy ? przepisy nałożyli amerykanie i trzęsidupy ze stolicy. Jak wspomniałem za przelot na 30 metrach jest opr jeszcze przed lądowaniem - to jest normalne według Pana ?
Co ma do tego przestrzeń powietrzna ? Dziś jest inaczej ale nie wypływa to na typowa walki powietrzne prowadzone w wyznaczonych strefach. Dla przykładu podam fakt, jaki miał podczas pierwszych walk naszych F-16 z MiGami z Malboro. Też się chłopaki tłumaczyli z eFów, że nie mieli danych do przechwycenia.... bzdura - albo oni są myśliwcami albo NIE !
Przepisów nie układają Amerykanie tylko cywile, to po pierwsze. widzisz emocjonujesz się zupełnie niepotrzebnie. Lotnictwo nie jest zabawą, to poważna sprawa i nieprzestrzeganie przepisów kończy się z reguły bardzo tragicznie. Dobrze jesli tylko ginie łamiący przepisy, gorzej gdy jeszcze niewinni ludzie. Przykładów, zarówno po cywilnej jak i wojskowej stronie, przez ostatnie lata mieliśmy aż nadto. Miarą dobrego pilota nie jest najniższa wysokość przelotu nad pasem ... sorry.
Ptaku pisze: Tutaj się nie zgodzę i wypowiedź szanownego pilota jest lekko naciągana - ale chyba tylko po to aby mnie oczernić i udowodnić, że nie mam racji, a nie po to aby potwierdzić to co widziałem na własne oczy.
Nikogo, broń Boże, nie chcę oczerniać. Ochłoń i odpowiedz sobie czego miał dowodzić ten niski przelot? Super wyszkolenia? Super wyszkolenie to u nas zakończyło się gdzieś koło lat 70-ych, przykre ale prawdziwe. później nastała era zmierzania do celu po najmniejszej linii oporu. Trwała do niedawna, właśnie to kolesie, jak to piszesz "z eFów", mogą coś zmienić. Nie piszę tego od tak sobie, w wojsku spędziłem prawie 30 lat.
ODPOWIEDZ