Kilka dni temu omal nie doszło do tragedii z udziałem myśliwca F-16 - tak twierdzi dziś Rzeczpospolita. 17 lutego podczas ćwiczeń w podpoznańskich Krzesinach maszyna nagle, bezwładnie runęła z wysokości 10 000 metrów... pilot opanował ją dopiero na pułapie o 2 km niższym - sprawę babda PKBWL.
Eeehhhhh ci dziennikarze, ktoś coś rozumie z tego bełkotu, jakie "runął"... jakie "bezwładnie" ? Jeśli kreatywność jest przeciwnie proporcjonalna do rzetelności... to mamy to. Przed chwilą na TVN24 powtórzyli ten cytat (pokazując zdjęcia z Bazy).

Ja p.. i jak ludzie prości mają coś wiedzieć o F-16. Bo jeśli dzisiaj "Rzeczpospolita" używa słowa tragedia, jutro w "Fakcie" będzie apokalipsa bo... w F-16 spadło ciścnienie w lewej oponie... i omal nie doszło do tragedii, giełda wpadła w panike a ludzie masowo wykupywali wode i baterie ze sklepów w obawie przed nadchodzącą apokalipsą....

Czemu nikt nie mówi o tym że niedawno dwóm MiGom nie wiadomo dlaczemu otworzyły się dragi w powietrzu... WTF!!????

MiG jak spadnie to zrobi większą dziure.... trzeba by to uświadomić dzennikarzynom - może wtedy przezucą się na MiGi. MiGomaniacy nie miejcie mi tego za złe, bo to był tylko przykład... pokazujący jak mi się wydaje prymitywny tok rozumowania tych pismaków. Szkoda gadać...
p.s. Huston pisze się Houston.