Re: Katastrofa prezydenckiego Tupolewa
: 14 kwie 2010, 08:18
Kiedy Napoleon Bonaparte koronował się na cesarza jego otoczenie zwróciło uwagę, że nie raduje go entuzjastyczne nastawienie tłumu. Zapytany dlaczego, miał odpowiedzieć: tłum jest zawsze taki sam, tak samo będą wiwatować gdy poprowadzą mnie na szafot.
Jako żywo pasuje mi ta historyczna anegdotka do społecznych zmian nastrojów w naszym narodzie (czy TYM narodzie, jak napisałby eNwings). Tłumem rządzą emocje, nic nowego. Nie należy się spodziewać od mas - np. komentujących na onecie - pogłębionej refleksji. Zawsze uważałem, że onetowe komentarze to taki opiniotwórczy ściek. Teraz widzę, że ściek płynie głównym nurtem. A gdzie nas mogą zaprowadzić okołowawelskie refleksje?
Gdy w 1935 roku zmarł Marszałek Józef Piłsudski rozgorzała narodowa awantura w sprawie pochówku. Taka, przy której dzisiejsze przebąkiwanie to pikuś. Dwa obozy polityczne - endecja i sanacja stoczyły bezpardonowy bój. Powodów było sporo. Przeciwnicy wytaczali argumenty związane z niejasnym zachowaniem Marszałka w bitwie warszawskiej w 1920 roku, przewrotem majowym 1926 (wszak ginęli wtedy ludzie), czy wreszcie porzucenie katolicyzmu dla zwarcia kolejnego małżeństwa. O Berezie Kartuzkiej i zamordyźmie w kraju też można by sporo napisać. Skończyło się jak się skończyło. Marszałek leży sobie spokojnie na Wawelu, o sporze wokół jego pochówku nikt już nie pamięta.
Ostatnio chowaliśmy na Wawelu generała Sikorskiego. To też wielka postać w naszej historii. Gdybyśmy jednak powiedzieli jemu współczesnym, że spocznie na Wawelu byłaby awantura bliska tej przy Piłsudskim. Sikorski - polityczny przeciwnik Piłsudskiego. W 1926 stał po drugiej stronie barykady. Jego rządy podczas wojny budziły taki opór, że część historyków przypisuje jego śmierć londyńskiej opozycji. Żona generała do końca swych dni za śmierć męża obwiniała generała Andersa. Sikorski był postacią kontrowersyjną. Wystarczy wspomnieć organizowane przez niego na wyspach obozy dla opozycji wojskowej i politycznej.
I jeszcze jeden wawelski bohater. Tadeusz Kościuszko. Wszyscy znamy jego insurekcję, przysięgę na krakowskim rynku, niezłomną walkę, bohaterskie czyny. Ale to, że niedługo po upadku powstania złożył lojalkę wobec Rosji, za co wynagrodzono go sporym majątkiem, już się dziś do opinii publicznej nie przebija. Pamiętamy mu, że był bohaterem i tyle.
Moglibyśmy się przejść po Wawelu, od grobu do grobu, i znaleźć sporo "ładnych kwiatków".
Dlaczego o tym pisze? Nie dlatego, by szargać narodowe świętośći. Raczej, by pokazać, że wielcy ludzie mają złożone hiostorie, do narodowego panteonu wybiaramy zaś z nich jedynie to, co piękne. Tak powinno być i tym razem.
Dyskusję na temat pochówku pary prezydenckiej uważam za gorszącą. Podobnie jak dyskuję sprzed lat o pochówku Piłsudskiego. Proszę mi tylko nie imputować, że porównuję Piłsudskiego do Kaczyńskiego. Nie porównuję. To zupełnie inne postaci, w innym czasie i z innym dorobkiem. Czasem jednak sama śmierć i jej okoliczności są dostatecznym powodem, by przejść do historii. Nawet, jeśli życiorys budził kontrowersje.
Czy zatem Wawel to właściwe miejsce? Nie wiem, nie jestem gospodarzem miejsca, nie ja zapraszam na Wawel. Ale jeśli tak postanowiono, nie zamierzam z tym dyskutować. Nie przyłączam się do kolejnej nawalanki.
Jako żywo pasuje mi ta historyczna anegdotka do społecznych zmian nastrojów w naszym narodzie (czy TYM narodzie, jak napisałby eNwings). Tłumem rządzą emocje, nic nowego. Nie należy się spodziewać od mas - np. komentujących na onecie - pogłębionej refleksji. Zawsze uważałem, że onetowe komentarze to taki opiniotwórczy ściek. Teraz widzę, że ściek płynie głównym nurtem. A gdzie nas mogą zaprowadzić okołowawelskie refleksje?
Gdy w 1935 roku zmarł Marszałek Józef Piłsudski rozgorzała narodowa awantura w sprawie pochówku. Taka, przy której dzisiejsze przebąkiwanie to pikuś. Dwa obozy polityczne - endecja i sanacja stoczyły bezpardonowy bój. Powodów było sporo. Przeciwnicy wytaczali argumenty związane z niejasnym zachowaniem Marszałka w bitwie warszawskiej w 1920 roku, przewrotem majowym 1926 (wszak ginęli wtedy ludzie), czy wreszcie porzucenie katolicyzmu dla zwarcia kolejnego małżeństwa. O Berezie Kartuzkiej i zamordyźmie w kraju też można by sporo napisać. Skończyło się jak się skończyło. Marszałek leży sobie spokojnie na Wawelu, o sporze wokół jego pochówku nikt już nie pamięta.
Ostatnio chowaliśmy na Wawelu generała Sikorskiego. To też wielka postać w naszej historii. Gdybyśmy jednak powiedzieli jemu współczesnym, że spocznie na Wawelu byłaby awantura bliska tej przy Piłsudskim. Sikorski - polityczny przeciwnik Piłsudskiego. W 1926 stał po drugiej stronie barykady. Jego rządy podczas wojny budziły taki opór, że część historyków przypisuje jego śmierć londyńskiej opozycji. Żona generała do końca swych dni za śmierć męża obwiniała generała Andersa. Sikorski był postacią kontrowersyjną. Wystarczy wspomnieć organizowane przez niego na wyspach obozy dla opozycji wojskowej i politycznej.
I jeszcze jeden wawelski bohater. Tadeusz Kościuszko. Wszyscy znamy jego insurekcję, przysięgę na krakowskim rynku, niezłomną walkę, bohaterskie czyny. Ale to, że niedługo po upadku powstania złożył lojalkę wobec Rosji, za co wynagrodzono go sporym majątkiem, już się dziś do opinii publicznej nie przebija. Pamiętamy mu, że był bohaterem i tyle.
Moglibyśmy się przejść po Wawelu, od grobu do grobu, i znaleźć sporo "ładnych kwiatków".
Dlaczego o tym pisze? Nie dlatego, by szargać narodowe świętośći. Raczej, by pokazać, że wielcy ludzie mają złożone hiostorie, do narodowego panteonu wybiaramy zaś z nich jedynie to, co piękne. Tak powinno być i tym razem.
Dyskusję na temat pochówku pary prezydenckiej uważam za gorszącą. Podobnie jak dyskuję sprzed lat o pochówku Piłsudskiego. Proszę mi tylko nie imputować, że porównuję Piłsudskiego do Kaczyńskiego. Nie porównuję. To zupełnie inne postaci, w innym czasie i z innym dorobkiem. Czasem jednak sama śmierć i jej okoliczności są dostatecznym powodem, by przejść do historii. Nawet, jeśli życiorys budził kontrowersje.
Czy zatem Wawel to właściwe miejsce? Nie wiem, nie jestem gospodarzem miejsca, nie ja zapraszam na Wawel. Ale jeśli tak postanowiono, nie zamierzam z tym dyskutować. Nie przyłączam się do kolejnej nawalanki.