Strona 5 z 13
Re: Katastrofa prezydenckiego Tupolewa
: 12 kwie 2010, 10:53
autor: Robert i Adam
Połamany statecznik z szachownicą , na obcej ziemi ...
Re: Katastrofa prezydenckiego Tupolewa
: 12 kwie 2010, 11:11
autor: tomdar
znalazłem tylko takie przerobione lekko zdjęcie.

Może ktoś natknął się na lepszą jakość i prawdziwe kolory?
Re: Katastrofa prezydenckiego Tupolewa
: 12 kwie 2010, 11:44
autor: Robert i Adam
Re: Katastrofa prezydenckiego Tupolewa
: 12 kwie 2010, 12:44
autor: eNwings
...
Re: Katastrofa prezydenckiego Tupolewa
: 12 kwie 2010, 13:55
autor: eden1001
ciewżko sobie to wszystko uswiadomic....
w gaszczu opini wypowiedzi nie słyszałem ani nie widziałem prof Bartoszewskiego jak rówznięz misistra spraw wewnetrznych
Sikorskiego...
zastanawia mnie to,a moze prtzeoczyłem??
widział ktos ich wypowiedzi?
Re: Katastrofa prezydenckiego Tupolewa
: 12 kwie 2010, 17:06
autor: Spoterek
To, co rzuca się w oczy: piloci mieli jedną, dramatyczną sytuację, mieli pełną świadomość, że warunki meteorologiczne są skrajnie niekorzystne i takie informacje dostawali już na 20., 40. kilometrze przed lądowaniem - opowiada prokurator. Według niego, śledztwo wyjaśni, dlaczego piloci zdecydowali się lądować mimo informacji o złych warunkach.
http://www.rmf24.pl/raport-lech-kaczyns ... nId,272314
Re: Katastrofa prezydenckiego Tupolewa
: 12 kwie 2010, 19:04
autor: Galaxy
tomdar pisze:znalazłem tylko takie przerobione lekko zdjęcie.

Może ktoś natknął się na lepszą jakość i prawdziwe kolory?
niżej link do postu na forum lotnictwo.net z trochę lepszym jakościowo kadrem
http://lotnictwo.net.pl/10-lotnictwo_wo ... post425059
jak dla mnie jeden z najsmutniejszych obrazów z tego dnia
Re: Katastrofa prezydenckiego Tupolewa
: 12 kwie 2010, 19:49
autor: Xlem
Czytam, słucham, oglądam a moje myśli są coraz czarniejsze.
Dla mnie w Siewiernym roztrzaskał się jasny obraz naszego kraju.
Z ust polityków dalej płynie potok słów pod publikę.
Jesteśmy dumni, że struktury państwa radzą sobie z zaistniałą, niezwylke dramatyczną sytuacją.
Nic to, że to te same struktury nie potrafiły zapewnić bezpieczeństwa tylu ważnym osobom, że pozwoliły na zgromadzenie ich na pokładzie jednej maszyny.
Skoro nie zapewniono im bezpieczeństwa, jak bezpiecznie ma się czuć zwykły obywatel?
Wojsko, obrońcy nasi, ze swoim ministrem na czele zapewnia o zachowaniu procedur.
Czy tak samo sprawdzające się w życiu procedury mamy na wypadek wojny? Ciarki przechodzą po plecach.
Czy honory i zaszczyty dla wielu osobiśtości nie stały się ważniejsze niż dobro najwyższe - ojczyzna.
Może w innej skali lecz nadto dobrze znamy to, i skutki niestety, z naszej historii.
Wspaniałe gesty płynące z całego świata są dla nas na pewno wielkim wsparciem w tej dramatycznej dla ojczyzny chwili.
Komentatorzy i poltycy przescigają się w opiniach, jak tragedia ta wzmocni naszą pozycje w Świecie, Europie, Regionie.
Nic bardziej mylnego, gdy emocje opadną, a za granicą stanie się to bardzo szybko, pojawią się pytania o przyczyny tak ogromnego rozmiaru tragedii.
O ten niewyobrażalny brak wyobraźni, o flotę samolotów rzadowych, o procedury, o bezpośrednie i bardziej te pośrednie przyczyny wypadku.
Nie było w historii takiego dramatu. Zdarzył się u nas. Czy to wina losu, przeklętego miejsca, przeznaczenia narodu?
Czy tym wytłumaczymy światu przyczyny tragedii?
Polska poniosła niepowetowaną, najdramatyczniejszą w wymiarze politycznym, stratę w historii.
Czy wyciągniemy z tej lekcji konstruktywne wnioski, czy będziemy się kreować na męczennika Europy?
Oby to pierwsze.
Dwadzieścia lat po odzyskaniu wolności naszi oficerowie zostali zamordowani w Katyni rękami oprawców z NKWD.
Dwadzieścia lat po kolejnym odzyskaniu niepodległości Prezydent niepodległej RP wraz z najwyższymi dowódcami Wojska Polskiego ginie nieomal w tym samym miejscu na pokładzie NATO-wskiego samolotu.
Historia z nas zadrwiła do bólu, odnoszę jednak wrażenie, że na nasze wyraźne życzenie.
Tych kilka gorzkich słów piszę mając, naiwną pewnie, nadzieję, że chociaż raz wielka tragedia narodowa stanie się nie tylko kolejną lekcją historii ale także bardzo krytycznej autorefleksji skierowanej ku przyszłości.
Re: Katastrofa prezydenckiego Tupolewa
: 12 kwie 2010, 20:37
autor: *wielebny*
eden1001 pisze:ciewżko sobie to wszystko uswiadomic....
w gaszczu opini wypowiedzi nie słyszałem ani nie widziałem prof Bartoszewskiego jak rówznięz misistra spraw wewnetrznych
Sikorskiego...
zastanawia mnie to,a moze prtzeoczyłem??
widział ktos ich wypowiedzi?
tak się wtrącę,osobiście najmniej oczekuję pochwał ze strony Sikorskiego czy prof.Bartoszewskiego,jest takie powiedzenie-o zmarłym albo wcale albo tylko dobrze, Bartoszewskie wielokrotnie mówił że nie skrytykuje prezydenta,a teraz po śmierci zapewne tym bardziej , może nadal nie widzi pozytywów i zachowuje się jak powiedzenie nakazuje- honorowo milczy. Można się spierać czy to źle czy dobrze,można zastanawiać się czy Ci co go krytykowali a teraz wychalają pod niebiosa to właściwe podejście , Tak samo jest z Sikorskim, pieśni pochwalne z jego ust chyba brzmiałyby conajmniej dziwnie,oczywiście śp. prezydentowi Kaczyńskiemu można wiele zarzucić ,ale i wiele pozytywów znaleźć-więc nad grobem, tylko pozytywnie niech Go chwalą Ci co chcą a nie Ci co muszą,tak chyba będzie w porządku.Od razu przyznam się iż ja również należałem do krytyków p.Prezydenta- więc milczę (chociarz wiele pozytywów napewno bym znalazł ).Jedno jest pewne to wielka tragedia (zginęło tyle osób

), i jestem zły że to właśnie znowu Polsce się przytrafiło,prezydenci to elita, najbardziej chronieni ludzie na świecie a to nam przytrafiło się że nie potrafiliśmy ustrzec tej jednej osoby .

Prezydenci nie giną na słuzbie.

Re: Katastrofa prezydenckiego Tupolewa
: 12 kwie 2010, 21:14
autor: Spoterek
Xlem pisze:(...)Nie było w historii takiego dramatu. Zdarzył się u nas. Czy to wina losu, przeklętego miejsca, przeznaczenia narodu?
Czy tym wytłumaczymy światu przyczyny tragedii?
Polska poniosła niepowetowaną, najdramatyczniejszą w wymiarze politycznym, stratę w historii.
Czy wyciągniemy z tej lekcji konstruktywne wnioski, czy będziemy się kreować na męczennika Europy?(...)
Widzę, że nie tylko ja tak rozumuję...
Składając hołd ofiarom musimy pamiętać, jak wielką bolączką Polaków była niezdolność uczenia się nie tylko na cudzych, ale nawet na własnych błędach. I nie chodzi bynajmniej o stan naszej floty powietrznej - choć i ten należy poddać weryfikacji. Uczestnicy tragicznego lotu do Katynia padli ofiarą - o, gorzka ironio – "ofiarniczej" polityki historycznej, w której kultywowanie pamięci o dawnej traumie miało być źródłem narodowej siły. Doznaną krzywdę próbowano nie tylko zamienić na cnotę, ale i przeliczyć na twardą walutę - z raczej miernym skutkiem. Co gorsza, zakładnikami tej polityki stali się ludzie na co dzień od niej dalecy i przeciwni ostentacyjnej martyrologii.
Czy będziemy potrafili wyciągnąć wnioski i przyjąć - choćby i były cyniczne - rosyjskie gesty pojednawcze? Dylemat ten dobrze podsumował publicysta niemieckiego dziennika "Frankfurter Rundschau": Polska nie musi już więcej składać ofiar. Odnalazła swoje miejsce w Europie. A któregoś dnia zadecyduje o tym, czy i Rosja może zawrzeć swój pokój z Europą. Właśnie w Katyniu.
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title, ... ieton.html
Ta polska cierpiętnicza mentalność mnie rozbraja. Jak mamy być narodem zwycięskim, skoro wiecznie opłakujemy klęski, wiecznie do nich wracamy? Dajmy sobie spokój z tą apoteozą własnego męczeństwa. Przestańmy wiecznie opłakiwać klęski i gloryfikować narodową martyrologię...Czy to ma być powodem naszej narodowej dumy i wyjątkowości naszego kraju?
Dlaczego z taką pasją nie celebrujemy Grunwaldu, Wiednia, czy Powstania Wielkopolskiego? Tylko 1/17 września, 1 sierpnia ???
Niestety potrzeba kilku pokoleń, aby ta mentalność mogła się zmienić...
Re: Katastrofa prezydenckiego Tupolewa
: 12 kwie 2010, 21:22
autor: bzik
Bliskie są mi niektóre z gorzkich uwag Xlema. Jednak do tego typu rozważań będę gotowy za tydzień, może dwa. W każdym razie później. Teraz, kiedy dramatyzm wydarzeń przeszywa - jak sądzę - każde polskie serce chciałbym raczej skierować uwagę w inną stronę. Bo z jakichkolwiek przyczyn to tragiczne wydarzenie miało miejsce, posiada ono swoją wręcz metafizyczną symbolikę. Życie nie składa się tylko z urodzin, śmierci i tym co pomiędzy. W każdym razie nie potrafię tak na nie spojrzeć. Tak jak nie jesteśmy przecież jedynie stworzeniami powołanymi do konsumpcji i kopulacji, tak wszystko co się wokół nas dzieje nie jest tylko sumą praktycznych i mniej praktycznych wydarzeń. W życiu liczy się sens, uczucia, cel. I w tym wymiarze - symboliczno-ideowym - chciałbym spojrzeć na smoleńskie wydarzenie.
Pierwszy wymiar. Katyń.
Po 70 latach historia się dopełniła. Jest komplet. Byli oficerowie, nawet dwóch generałów. Brakło jednak zwierzchnika Sił Zbrojnych - Prezydenta. Brakło też dowódców wszystkich rodzajów wojsk. Teraz jest komplet. By to jeszcze przypieczętować w katastrofie ginie ostatni prezydent na uchodźstwie. Kontynuator wolnego państwa, które ostatecznie zostało przekreślone w Katyniu. Symbolika tego wydarzenia bije obuchem o głowę. Nie sposób uciec od metafizyki tego wydarzenia. Są jeszcze mniejsze, indywidualne historie - jak choćby syna, który ginie w drodze na grób ojca.
Drugi wymiar. Lech Kaczyński.
Choć nie potrafię uciec od osobistych odniesień do pierwszego wymiaru, ten drugi jeszcze bardziej mnie dotyka. Poznałem Lecha Kaczyńskiego. Jestem grafikiem, robiłem mu dwie kampanie wyborcze. Najpierw gdy kandydował na Prezydenta Warszawy, potem gdy kandydował na Prezydenta Polski. Nie zapomnę epizodu, gdy na sesji zdjęciowej do billboardu szukaliśmy zagubionego telefonu Prezydenta, bo koniecznie musiał skonsultować z żoną dobór krawata, który mu zalecaliśmy. Ale nie o prywatnych historiach chciałem pisać. Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że przez tę dramatyczną śmierć Prezydent wygrał miejsce w historii. Popatrzcie - jeszcze trzy dni temu każdy za punkt honoru stawiał sobie obśmiać głowę państwa, wykpić "Kaczora", obciachowca. Dziś ta sama masa opowiada o wielkim człowieku pełnym zalet. Już nikt się nie ośmieli drwić z prezydenta.
Trzeci wymiar. Rosja.
Tu wielkia nadzieja - oparta o konkretne gesty i autentyczne czyny. Jeśli ta ofiara przyniesie zmianę stosunków, to może ofiara tego warta?
Daj Boże.
No i czwarty - kruchość życia. Ale z tym to już każdy musi sobie jakoś poradzić. W każdym razie widzę wartość w tak dobitnym przypomnieniu tego faktu.
Re: Katastrofa prezydenckiego Tupolewa
: 12 kwie 2010, 22:45
autor: eNwings
...
Re: Katastrofa prezydenckiego Tupolewa
: 13 kwie 2010, 13:03
autor: mcl
eNwings pisze:I na koniec posta jeszcze raz pozwolę sobie zwrócić uwagę na to że śmierć 7 osób załogi przeszła praktycznie bez echa. We wszystkim tym poza tragedią i jej przyczynami najbardziej wstrząsające jest że tacy młodzi i ambitni ludzie giną i nikt tego nawet nie próbuje zauważyć!
Musisz bardzo wybiórczo traktować informacje. Jest bardzo dużo tekstów i rozmów o załodze: pilotach, stewardessach, funkcjonariuszach BOR.
Re: Katastrofa prezydenckiego Tupolewa
: 13 kwie 2010, 15:56
autor: tomash
Mówi się, że pogrzeb Państwa Kaczyńskich ma się odbyć w niedzielę o godzinie 14:00, uwaga... na Wawelu. Ktoś z Was to rozumie? Ja niezbyt.
Re: Katastrofa prezydenckiego Tupolewa
: 13 kwie 2010, 16:08
autor: bzik
mcl pisze:eNwings pisze:I na koniec posta jeszcze raz pozwolę sobie zwrócić uwagę na to że śmierć 7 osób załogi przeszła praktycznie bez echa. We wszystkim tym poza tragedią i jej przyczynami najbardziej wstrząsające jest że tacy młodzi i ambitni ludzie giną i nikt tego nawet nie próbuje zauważyć!
Musisz bardzo wybiórczo traktować informacje. Jest bardzo dużo tekstów i rozmów o załodze: pilotach, stewardessach, funkcjonariuszach BOR.
Mam podobne wrażenie. Powiedziałbym nawet, że wziąwszy pod uwagę rangę dramatu o załodze i borowikach mówi się bardzo dużo. I dobrze. Może nie warto teraz szukać dziury w całym.