: 27 cze 2007, 09:10
Widzę, że ciężar dyskusji przeniósł sie do nowego wątku, ale co tam – dopisuję się tu.
I znów widać polaryzację wokół amerykanów. Jak zwykle znaleźli się tacy, dla których oni są źli i kiepscy "bo tak" i koniec. Ale co tam.
Ja też byłem wczoraj zawiedziony. Dziś oceniając sytuację już na chłodno – nieco mniej. Jednak pokaz się odbył, choć mocno okrojony, ale było za to niemało atrakcji dodatkowych. Jak ktoś się nie wytraszył deszczu albo podszedł z przekorą mógł zobaczyć całkiem ciekawe i niecodzienne widoki.
Co do winy za taki kształt imprezy... Jak już było powiedziane w tamtym wątku:
– przestrzeń powietrzna nad Poznaniem była zamknięta w godzinach 13:45-15:00 czasu lokalnego, o czym już wcześniej pisałem; i to były ramy czasowe w których amerykanie musieli się zmieścić; nie było więc czasu w zapasie by coś przesunąć!
– stojąc już na pasie Thunderbird #7 otrzymał prognozę pogody: 10 min. do deszczu, 20 min. deszczu i potem znów przejaśnienie; było ok. 14:00; podjęli decyzję, że startują i chwała im za to (a co? mieli odwołać?...); gdyby tego nie zrobili i chcieli odczekać te 30 min. zostało by im drugie tyle na pokaz wraz z lądowaniem; nie wiem czy zobaczylibyśmy więcej, a oni nie mieli by żadnej rezerwy bezpieczeństwa; lądując po przeczekaniu ulewy wpasowali się na styk przed otwarciem przestrzeni...
– nie znam się na kwestiach zarządzania przestrzenią i nie wiem czy można było coś zrobić w przeddzień lub już w dniu pokazu znając prognazy; ale rozumiem, że jednak nie...
Pokaz był krótki (jak dla mnie trwał może z 10 min.), ale pokazali kunszt. Formacja, beczki i efektowna mijanka, a wszystko w deszczu, część w ulewie. To dowodzi ich umiejętności. Szkoda, że musieli przerwać.
Wspominając i oglądając teraz b. dobre ujęcia pięknych białych samolotów na tle niesamowitych burzowych chmur... ach, było warto! I to jak! I pieknie na swój sposób!
PS. Niemniej liczę na więcej! I to wkrótce, a nie za pięć lat!
---
I jeszcze:
– żałuję, że nie mogłem przejechać się pociągiem, chętnie podziwiałbym widok na lotnisko od strony torów
– ponieważ z żoną wytrwaliśmy do końca (jak i niektórzy inni: pozdro dla Damiana z ekipą!
) otrzymaliśmy bonus: podpisy Thunderbirdsów na plakacie (wszystkie zgarnęła żona
), starty statków powietrznych z ekspozycji: Brzyzy, Ana-26 (kołowały tuż przy nas) i kilku śmigłowców (nie tylko z ekspozycji)
---
Podsumowując:
Bardzo ciekawy, choć niewątpliwie trudny pogodowo (:() mega-weekend (;) wziąłem wolne na poniedziałek i wtorek) lotniczo-spotterski: od Malty w sobotę, przez poniedziałek pod płotem, aż do wtorku na płycie EPKS. Warto było!
No i pozdrowienia dla wszystkich spotkanych (tym razem szczególne dla Bzika)!
I znów widać polaryzację wokół amerykanów. Jak zwykle znaleźli się tacy, dla których oni są źli i kiepscy "bo tak" i koniec. Ale co tam.
Ja też byłem wczoraj zawiedziony. Dziś oceniając sytuację już na chłodno – nieco mniej. Jednak pokaz się odbył, choć mocno okrojony, ale było za to niemało atrakcji dodatkowych. Jak ktoś się nie wytraszył deszczu albo podszedł z przekorą mógł zobaczyć całkiem ciekawe i niecodzienne widoki.
Co do winy za taki kształt imprezy... Jak już było powiedziane w tamtym wątku:
– przestrzeń powietrzna nad Poznaniem była zamknięta w godzinach 13:45-15:00 czasu lokalnego, o czym już wcześniej pisałem; i to były ramy czasowe w których amerykanie musieli się zmieścić; nie było więc czasu w zapasie by coś przesunąć!
– stojąc już na pasie Thunderbird #7 otrzymał prognozę pogody: 10 min. do deszczu, 20 min. deszczu i potem znów przejaśnienie; było ok. 14:00; podjęli decyzję, że startują i chwała im za to (a co? mieli odwołać?...); gdyby tego nie zrobili i chcieli odczekać te 30 min. zostało by im drugie tyle na pokaz wraz z lądowaniem; nie wiem czy zobaczylibyśmy więcej, a oni nie mieli by żadnej rezerwy bezpieczeństwa; lądując po przeczekaniu ulewy wpasowali się na styk przed otwarciem przestrzeni...
– nie znam się na kwestiach zarządzania przestrzenią i nie wiem czy można było coś zrobić w przeddzień lub już w dniu pokazu znając prognazy; ale rozumiem, że jednak nie...
Pokaz był krótki (jak dla mnie trwał może z 10 min.), ale pokazali kunszt. Formacja, beczki i efektowna mijanka, a wszystko w deszczu, część w ulewie. To dowodzi ich umiejętności. Szkoda, że musieli przerwać.
Wspominając i oglądając teraz b. dobre ujęcia pięknych białych samolotów na tle niesamowitych burzowych chmur... ach, było warto! I to jak! I pieknie na swój sposób!
PS. Niemniej liczę na więcej! I to wkrótce, a nie za pięć lat!
---
I jeszcze:
– żałuję, że nie mogłem przejechać się pociągiem, chętnie podziwiałbym widok na lotnisko od strony torów
– ponieważ z żoną wytrwaliśmy do końca (jak i niektórzy inni: pozdro dla Damiana z ekipą!
---
Podsumowując:
Bardzo ciekawy, choć niewątpliwie trudny pogodowo (:() mega-weekend (;) wziąłem wolne na poniedziałek i wtorek) lotniczo-spotterski: od Malty w sobotę, przez poniedziałek pod płotem, aż do wtorku na płycie EPKS. Warto było!
No i pozdrowienia dla wszystkich spotkanych (tym razem szczególne dla Bzika)!