Strona 4 z 20

: 11 sty 2004, 16:20
autor: Nostromo
a skąd! podróżowałam raz (albo nawet 2 razy) arabskimi liniami lotniczymi i żyję, choć było troche dziwnie, lotnisko w paru miejscach przypominało targ, a w samolocie nawet nie zamykali kabiny pilotów (to było juz po 11 wrz.). Nie wspominając o tym, że raz jak leciałam i zajrzałam sobie do kabiny, to jeden z pilotów, widząc że następni juz tam zaglądają, dyskretnie schował krzyzówki za fotel :D

: 11 sty 2004, 16:56
autor: Combat
To nieprawdopodobne, dobrze Nostromo, ze to powiedzialas, jakbym mial gdzies kupowac bilety, to napewno nie w Air-Arabija :wink: Ale swoja droga, to chyba takie warunki sa zabronione, pilot z krzyzowka :?:

: 11 sty 2004, 19:13
autor: marcin1323
Nostromo, jesteś wielka !!!
najlepiej podszedł mi cykl o liniach LINUX. z racji młodzieńczego zafascynowania mojego brata tym systemem, mieliśmy obaj niezłą jazdę, to z windowsem też jest w dechę !!!,. że o tabliczce nie wspomnę (mnie ładowało się bez problemu z ostatniego, z reszty nie próbowałem)
mam histrorię, którą znalazłem w czyttanej właśnie książce "Orły z podkarpacia" Juliana Woźniaka. jest to cytat z tej książki:

"mieszkańcy mashal basion zauważyli polski samolot lecący na bardzo niskiej wysokości nad polami bawełny. w pewnym momencie samolot zniżył się nad kobietą niosącą na głowie gliniany dzban napełniony wodą. strącił go skrzydłem na ziemię . obserwatorzy tego wypadku myśleli, że coś się stało z maszyną lub pilotem, ale samolot ponownie wzbił się w górę i dalej wykonywał swoje zadanie. po wylądowaniu pilot wyjaśnij co było powodem strącenia glinianegoi dzbana. otóż zauważył on, że spryskująca pole trucizna wpadła do naczynia niesionego przez czarną kobietę. mogło to spowodować zatrucie rodziny skażoną wodą. znaki, które pilot dawał kobiecienie były przez nią zrozumiane. dlatego zdecydował się zniżając lot strącić dzban z jej głowy."
autor książki podał, że pilotem był adam lip, on sam jednak nie dokońca się do tego przyznał, dając jednak do zrozumienia, że narazie nie może ujawniać takich rzeczy ponieważ nadal pracuje. samolotem był pzl - gawron. książkę wydanow roku 1987 .jest tam jeszcze kilka ciekawych opisów, ale na razie głównie pracuję nad kolorową wersją logo, więc na takie krzeczy mam nieco mniej czasu

: 11 sty 2004, 20:13
autor: Combat
Czyli ten tekst naprawde jest realistyczny, bo dla mnie w kotekscie calej sytuacji moglaby to byc rowniez fikcja :D

: 11 sty 2004, 21:39
autor: Nostromo
hehe... dobre to z tym dzbanem
co do linii lotniczych arabskich, to generalnie były znośne, np. serwowali ciepły i porządny posiłek, co prawda dopiero po godzinie lotu ;) ale przynajmniej coś więcej niż tylko jedną kanapkę
tylko to dzikie lotnisko... na którym bez przerwy ryczał chyba ich sezonowy przebój "ha bibi" (nie wiem jak to się pisze, ale tak brzmi), samolot miał spóźnienie jakieś 1,5-2 h... po 10 razie mieliśmy DOSYĆ ha bibi
Aha, no i wszędzie stali goście z bronią, nawet na płycie lotniska, pewnie do pilnowania, zeby nikt nie robił zdjęć (bo nie było wolno, ale mi się udało :twisted: )

: 11 sty 2004, 23:19
autor: Combat
A jesli mozna wiedziec, gdzie bylas i z jakiej okazji :?:

: 12 sty 2004, 14:58
autor: Nostromo
Egipt, wakacje; a co, myślicie, że w sprawie jakiś podejrzanych konszachtów? :P

A teraz coś zupełnie z innej beczki, przed chwila znalazłam na onecie, nie wiedzialam czy wstawić do newsów tych bardziej poważnych, ale jednak stwierdziłam, ze tutaj lepiej pasuje> Otóż:

Samolot upuścił bombę na gospodarstwo
Załoga amerykańskiego F-15 jest przesłuchiwana w sprawie upuszczenia treningowej bomby na gospodarstwo rolnicze w hrabstwie Yorkshire – donosi "The Sun".
F-15 odbywał z 10-kilogramową bombą treningową. Z niewyjaśnionych dotąd przyczyn samolot upuścił bombę. Ta spadła na gospodarstwo rolnicze.
Na szczęście upadła tuż obok zabudowań - nikt nie został ranny. Pocisk zniszczył jedynie bruk i zarył się w ziemi.
Do podobnego wypadku doszło w ubiegłym roku w stanie Nowy Meksyk (USA), gdzie spuszczone zostały trzy bomby treningowe – informuje "The Sun".

A jeszcze co do tych komputerów i linii, to przypomniało mi się przy Amidze, ze kiedyś miałam taki komputer (jeśli tak to mozna nazwać ;))
Miałam wtedy jakieś 6-7 lat, mniej więcej, no i miałam taką ulubioną grę... wyleciało mi teraz z glowy jak się nazywała, w każdym razie chodziło w niej o to, że startowało się samolotami z lotniskowca i dalej bombardowało jakieś wyspy z Japończykami... Bardzo tą grę lubiłam, chociaż była taka raczej "pierwotna" jeśli tak mozna to nazwać...
i widzicie, już w tym wieku coś lotniczego we mnie tkwiło... :)

: 12 sty 2004, 22:48
autor: Combat
Co do gierek, to nie polecam Pearl Harbor: The Day of Infamy, niestety ale to jedyna gra, na jaka "zmarnowalem" kase, co do fahnych gierek to z tych prostych polecam Airfix Dodgefighter :D

: 12 sty 2004, 23:00
autor: Nostromo
tak szczerze powiedziawszy, jeśli chodzi o gry, to za bardzo się nie rozeznaję co tam słychać w tym świecie, w sumie gry strasznie dużo czasu zżerają :)
ale od dosyć długiego czasu grywam troche (bo pare razy mi się już kasowało to co przeszłam ;)) w Baldurs Gate 2. Nie zwiazana z lotnictwem, ale naprawdę super - to mogę polecić, jeśli ktoś lubi RPG i fantasy

: 12 sty 2004, 23:05
autor: Combat
Jesli jestesmy w temacie gier, to ja takze nie grywam przewaznie w te wojskowe itp. Uwielbiam sportowe (szczegolnie Fify od 98 do 2004) oraz samochodowki, co do RPG to moi koledzy siedza godzinami przed Hel Breath itd., ale ja jakos tego nie :( lubie

: 13 sty 2004, 20:49
autor: Nostromo
BG2 to jest własciwie taka jedyna moja gra, w którą (w miare) regularnie sobie pogrywam, tzn. w całości przeszłam kilka razy, a x razy mi się niestety cała skasowała, na różnych etapach :/

a tak to generalnie nie mam za bardzo czasu na granie, jak napisałam - strasznie czasochłonne to jest :)

: 14 sty 2004, 05:03
autor: Combat
To prawda, zwlaszcza jak mam powiedzmy 45 minut w szkole, to ten czas leci jak 10 minut, a wlasnie Nostromo, grasz czasem przez internet :?:

: 14 sty 2004, 16:28
autor: Nostromo
niestety nie, nigdy nie grałam. z jednej przyczyny - mam modem.

co do gier w szkole, to w podstawówce uwielbialiśmy grać w Duke`a, co to za gra była... :D 8) wystarczyło ze nauczyciel wyszedł, od razu przesiadaliśmy się na komputery z dosem i gramy
natomiast w liceum nie było juz tak dobrze, zresztą chyba tamte komputery nie miały żadnych gier, z wyjątkiem pasjansa ;)

: 14 sty 2004, 21:00
autor: Wilq
Kurna ale offtropic. Nie omieszkam się jednak wypowiedzieć na temat BG2 :) .
Giera świetna, ale pod względem fabuły przewyższa ją jedynka.
Nie polecam wam jednak Neverwinter Nights. Nie jest to zła gra, ale nastawiona jest typowo na multiplayer, a ja nie przepadam za grą przez net w RPGi. Sama gra jest w porządku i mogła by to być gra rewelacyjna, gdyby nie jeden mały szczegół. Ma dupną fabułę. Wszystkiego można się domyśleć już w pierwszym rozdziale (a jest ich 4). Szkoda :( . To jest jednak opinia wystawiona na podst. gry bez dodatku Shadows of Cośtam :) , który można kupić w Empiku za 99zł.
Gdybym miał z tego powodu cofać się w czasie, to... grę kupił bym i tak, ale dopiero teraz, kiedy za tą samą cenę można dostać NWN z dodatkiem.
I w sumie, to, jeśli wziąć pod uwagę ten dodatek, to mimo wszystko raczej warto ją kupić :) .

: 14 sty 2004, 22:34
autor: Nostromo
hmmm... właśnie kiedyś też chciałam juz kupić Neverwinter Nights (była jej zapowiedź w BG2). Co do baldursa, to pierwszą część też mam, ale nie przeszłam jej całej - to właśnie jedno z tych nieszczęść, gdy w trakcie gry mi się wszystko pokasowało :/
więc co do zalet/wad BG1 za dużo nie mogę powiedzieć, tak jak i o fabule, ale powiem, ze grając najpierw w dwójkę, trudno mi było przestawić się na niektóre opcje, które w dwójce były juz 'ulepszone' (np. mała ilość punktów życia, albo - co mnie juz do szewskiej pasji doprowadzało - wyłączanie pauzy po wejściu np. do swojego ekwipunku ;)).No i dwójka ma lepiej rozbudowaną opcję tworzenia postaci itd

aha, jeszcze jest Icewind Dale... ktoś zna?