Błędy - jasne, zdarzają się, wszystkim. Albo inaczej.. mogą zdarzyć się wszystkim. Tylko jedni są nimi obarczeni mniej.. inni bardziej.
Pokazy lotnicze zarówno pod względem występów zespołowych i solowych można porównać do jazdy figurowej na lodzie. Ocenie podlega ilość, jakość oraz kompozycja wykonywanych figur a także ogólna ekspresja.. inaczej wrażenia jakich taki występ dostarczył. Załóżmy, że mamy zawodnika/zawodniczke A wspomnianej dyscypliny, który/a uczestniczy w jakimś tam turnieju przygotowując się powiedzmy do Olimpiady. No i taki ktoś już dawno nauczył się jeździć na łyżwach, znaczy umie skręcać w lewo, w prawo i do przodu czasem jakiś tam obrót też mu wychodzi. Równolegle do tej samej olimpiady przygotowuje się zawodnik/zawodniczka B. Mimo, że oboje jeżdżą na innych łyżwach to prezentują porównywalny poziom wyszkolenia. A trenuje systematycznie 3-4 razy w tygodniu stale podwyższając poziom swojego show, wreszcie osiągając docelowy poziom pokazu. B nie ma tak fajnie - między czasie studiuje, chodzi do pracy żeby opłacić sobie zajęcia, a żeby dorobić udziela jeszcze korepetycji - w efekcie czasu i funduszy starcza tylko na 1 trening w miesiącu. Jak myślicie która z osób A czy B ma większe szanse odnieść sukces? To jest oczywiste..
Identyczna analogia występuje w omawianym temacie. Jeśli BC Iskry to znaczy ich piloci spędzają w powietrzu 5 x mniej czasu niż powiedzmy ci z RA albo PdF a dodatkowo w międzyczasie wykonują inne obowiązki zawodowe, np. szkolą młodych, robią inne rzeczy tylko nie swój właściwy trening, to nie ma mowy żeby dorównali do RA, PdF czy nawet Turkish Stars. Nie mówie tutaj o różnicach czysto wynikających z potencjału sprzętu ale o zwykłej koordynacji i precyzji czyli najogólniej jakości wynikających wprost z braku treningu. Widać gołym okiem, że Iskry od zarania odstają mocno w tym elemencie.. i nawet odwrócona pętla nie może zamazać pozostawionego złego wrażenia po niedorobionym pokazie. To dlaczego Redd's albo taki Sheik mają taaaką renome i są w stanie wykonać swój pokaz po ciemku z zamkniętymi oczami równie dobrze jak za dnia.
Mając zapewniony kompleksowy trening nie muszą się martwić o nic innego jak o to żeby dopracować wszystkie szczegóły (...a wiadomo gdzie diabeł siedzi) i zadbać żeby ich pokaz był nieskazitelny, i robią to. Powtarzając te czynności wielokrotnie nie robią nic innego jak programują swój mózg, ucząc się w ten sposób.. i właściwie po odpowiednim skondensowanym treningu wykonują wszystko bezwiednie już jak zaprogramowany komputer. Pod tym względem, nasi piloci dla odmiany za każdym razem uczą się "od nowa" na każdym pokazie, co widać.. Tak to działa, taka jest metodologia postępowania i w tym tkwi siła tych zespołów a co za tym idzie ich renoma. Dlatego występy np. RA wyglądają zawsze jak kopiuj - wklej, co wszyscy podkreślają. To samo tyczy się solówek. Co z tego, że MiG robi pokaz od czasu do czasu skoro jego pilot ma grafik pełen innych zajęć pomiędzy lotami de facto treningowymi do pokazu. Co z tego, że trenują walki powietrzne w strefie.. dogfight na FL150 ma się niemal nijak do kręcenia tuż przy ziemi, zazwyczaj samolotem w innej konfiguracji niż pokazowa. Dlatego też występy MiGa jak do tej pory to nic innego jak wielka improwizacja zarówno pod względem koncepcji pokazu jak i przygotowania pilota. Z tych właśnie względów obecne "demo" naszej 29 jest cienkie jak parówki z biedronki..
To jest z grubsza czynnik ludzki.
Zupełnie inna bajka to parametry sprzętu. Wiadomo, TS-11 to nie Hawk czy A-jet. Między innymi z tych względów show F-16 powinien zawsze być (jeśli tylko pilot wie co się z tym robi..) bardziej dynamiczny niż MiGa. Zanim MiG obróci się wokół własnej osi o 90 stopnii, F-16 zaczyna już drugą beczke.. z tego powodu show MiGa zawsze sprawia wrażenie rozciągniętego, zwłaszcza jeśli lata wariant niski. W sumie MiG lata bardzo podobnie do Su-27 tyle że ten pierwszy ma większy stosunek ciągu do masy. Jeśli MiG posiada więszy pitch authority (AOA) predystunuje go to do wolniejszego latania z nosem zawsze w górze i na dużych kątach, zupełnie podobnie do Horneta, z tym że ten z kolei również bije na głowe MiGa pod względem roll rate (wspomnianej prędkości kątowej beczki). Jak jednak Słowacy dowiedli (widziałem to tylko raz i pamiętam do tej pory..) można MiGiem zrobić całkiem dynamiczny show tylko trzeba mieć plan i wdrożyć go z konsekwencją w życie. U nas ani z planami ani z konsekwencją zazwyczaj kiepsko. Miejmy nadzieję, że razem z Polish F-16 Solo Display Team ta tendencja ulegnie zmianie...
ps. Mam nadzieję, że nie zarąbią solo na MiGu - miło by było zobaczyć w Radomiu MiGa i eFa - dla lepszego efektu najlepiej tuż po sobie. Ciekawy jestem co piloci z Mińska (Malborka?) wymyślą aby zmniejszyć dystans do Vipera?
