Sawicz pisze:Spojrzałem i widzę, że wtedy też poprawiałem.

Dzięki za czujność Sawicz.
Po obejrzeniu filmików odżyły wspomnienia. Więc może jeszcze parę refleksji.
Tak jak pisałem wcześniej dla mnie był to debiut na pokazach lotniczych i pierwsze tak bliskie spotkanie z samolotami odrzutowymi ( pomijam nielotnego Lim-5 przed moją podstawówką ). 18 lat temu imprezka ta jawiła mi się jako pełnia szczęścia i perfekcja organizacyjna. Teraz w oczy rzucają się pewne niedociągnięcia. Przede wszystkim Ławica jest za mała na tego typu imprezę, stojanka była zapchana samolotami wystawionymi dla zwiedzających, dlatego większość maszyn latających w pokazach dolatywała z Krzesin. Z maszyn wojskowych na miejscu startowały tylko, jeśli dobrze pamiętam, Orlik ( choć wtedy to też nie był wojak - prototyp z cywilną rejestracją ), nasz MiG-29 i francuski Mirage 2000. Oprócz tego wspomniane już przez mnie dziwne podejście do względów bezpieczeństwa - maszyny latały w niektórych momentach nad głowami części publiczności.
A sam program? Dlaczego w powietrzu nie pokazały się podstawowe wówczas maszyny naszego lotnictwa - czyli MiG-21? Dlaczego nie zaprezentowano w locie ostatnich latających Limów? Można by także wytknąć stosunkowo skromną grupę gości z zagranicy : tylko Francja ( Mirage 2000 w pokazie solo i grupowym ), USA ( F-16 i F-15 ), W. Brytania ( Tornado ) i ZSRR ( SU-27 ).
Trzeba jednak pamiętać, że wówczas to było coś - pierwsze takie spotkanie lotników z obu stron "żelaznej kurtyny". Nikt nie był pewien, czy coś takiego w ogóle w Polsce się powtórzy, a jeśli tak to kiedy? Za rok, dwa, dziesięć? Pamiętam myśl, że być może to jednostkowa, unikatowa impreza a potem koniec. Znowu pozostanie mi tylko wypatrywanie przemykających nad rodzinnym domem MiG-21 lub MiG-29 z Mińska Mazowieckiego. O wyjazdach na RIAT, do Kecskemet czy do Brna nikt wtedy nie myślał ( przynajmniej nikt z moich znajomych łącznie ze mną ). Internetu nie było. Na koczowanie pod siatką bazy lotniczej także nikt pewnie by wtedy nie pozwolił.
Ogólnie pamiętam jeszcze, że impreza ta przebiegała w atmosferze fascynacji niedawno zakończoną wówczas operacją "Pustynna Burza". Co chwila z głośników przypominano, że piloci amerykańscy i brytyjscy latający w tych pokazach brali udział w tej operacji. Pamiętam też, że najbardziej zachwycano się pokazem Mirage 2000 i radzieckiego Suchoja ( którego występ do ostatniej chwili był niewiadomą ze względu na "gorący" wówczas jeszcze pucz w Moskwie ).
To, co najbardziej zapada w pamięć to niesamowita, specyficzna atmosfera, której już nigdy potem nie poczułem na żadnych pokazach - mimo, że trochę ich już odwiedziłem. Pewnie dlatego, że był to mój pierwszy raz, ale nie pomylę się wiele, jeśli powiem, że i dla ludzi związanych w 1991 r. z lotnictwem od dawna Air Show Poznań - Ławica był czymś wyjątkowym. To się czuło w rozmowach z pilotami i widziało się, obserwując co potrafią w powietrzu. Ten spektakl przygotowany był z olbrzymia pasją i zaangażowaniem...