Zatem...
13 czerwca 1988, Powidz
Z lotniska 7 pułku lotnictwa bombowo-rozpoznawczego startuje Su-20, która ma za zadanie wynieść CP-100 (bomba-cel powietrzny) dla pary samolotów prowadzonej przez śp. kpt. Czesława Gibaszewskiego na "6130" i lecącego z nim w parze "innego pilota" na "6253" (obecnie pomnik na terenie lotniska Powidz), którzy mają wykonać bojowe strzelanie pociskiem R-3S na poligonie Ustka. Dolot do rejonu zadania nie zajmuje wiele czasu. W obszar gdzie ma nastąpić "zabójczy" strzał dochodzą bez żadnych problemów. Warto nadmienić, że
pilot Su-20 pisze:Do jednej bomby strzelają dwa samoloty, tak to jest zorganizowane, że latają po kręgu nad poligonem za sobą w odległości 20km - to dużo więcej niż zasięg R3S
Po oddzieleniu się CP-100 od samolotu nosiciela do ataku przystąpił kpt. Gibaszewski, trafił jak zawsze...przy wychodzeniu z ataku, kiedy to zwalniał miejsce skrzydłowemu, nastąpił wybuch w tylnej części jego samolotu...to R-3S z samolotu kolegi za plecami. Nie zachowana została nakazana odległość między sukami wykonującymi odpalenia i stała się rzecz straszna...
6130 wpadł w korgociąg uniemożliwiajac złapanie przez kapitana za odpowiedni uchwyt (z powodu przeciążenia) i opuszczenie samolotu na SK-4. Szczęśliwie po chwili pironaboje zostały uruchomione i pilot zaczął "wysiadać" ze swojej maszyny. Su-20 kierował się w stronę fal Morza Bałtyckiego do którego po kilku sekundach wpadł. Kpt. Czesław Gibaszewski opadał na spadochronie a nastepnie próbował się dostać do dmuchanej łódki z zestawu ratunkowego NAZ. Traf chciał, że przy wchodzeniu na nią nastapiło przebicie, uniemozliwiło to użycie jej w jakikolwiek sposób pomagający w przeżyciu na morzu. Kapitan unosił sie jedynie na kamizelce ratunkowej KR-7 czekając na śmigłowiec SAR. Gdy ratowniczy wiropłat znalazł się w rejonie upadku pilota zupełnie go niezauważył i zaczął odlatywać (do końca nie ustalono jak to możliwe, że nie widzieli pilota przy pierwszym przelocie), Kapitan zaczął płynąć wpław za śmigłowcem. Wtedy jeden z załogantów śmigłowca zauważył postać w wodzie, SAR zawrócił i zabrał pechowego pływaka z Bałtyku.
Za
oficjalną przyczynę utraty Su-20 "6130" Komisja Badania Wypadków Lotniczych uznała awarię samolotu na skutek zderzenia z bombą-celem typu CP-100.
Oficjalnego stanowiska już nic nie zmieni ponieważ samolot do dziś spoczywa na dnie Morza Bałtyckiego.
Jak było naprawdę wiedzą tylko świadkowie tego zdarzenia oraz miłośnicy 7 plbr Powidz.
