Wrażenia niesamowite. Osławione "pole buraków" sprawdziło się doskonale od piątku do niedzieli. Jeszcze teraz moja spalona przez słońce buźka smieje się od ucha do ucha. W piątek austriacki Eurofighter zaskoczył nas w samochodzie w ciasnych uliczkach Albertchiczek. Aż dziw, że nie zaparkowaliśmy na czyimś płocie. Bohater imprezy to oczywiście Solo Turk, który w niedzielę podczas szybkiego przelotu trochę przedobrzył. Wyraźnie słychać było dwa "puknięcia" przekroczenia bariery dźwięku. W ogóle wrażenia dźwiękowe rzeczywiście nie do powtórzenia na żadnej innej imprezie, boję się, że już teraz wszystkie inne pokazy będą wiały nudą.
Dla mnie te pokazy to przede wszystkim :
1) Rewelacyjny Solo Turk i Holender. Ja stałem o jakieś 100 metrów, ale współczuję ludziom na osi, którym w niedzielę Turek podczas wirażu na początku pokazu przeleciał 30 metrów nad głową z rozpalonym grillem. W sobotę Turek zachwycał manewrami wśród chmur - fajny cień na obłokach, gdy przebijał je lotem z góry. W sobotę Holender po starcie sprawdził pułap chmur i zrobił niski wariant pokazu, który na żywo widziałem po raz pierwszy - więc jak dla mnie to tez na plus. W niedzielę "Stitch" wywalił podczas pierwszej pętli taką wiąchę flar, że aż miło było popatrzeć. Do tego był to ostatni publiczny pokaz J-015 w tym malowaniu.
2) Sobotni B-52 - przeszedł dokładnie nad głową, w niedzielę "nie trafił" o ok. 500-600 metrów ale i tak robiło wrażenie.
3) Red Arrows w odległości, z której widać było kolor oczu pilotów.
4) Bardzo dobre pokazy "dwójek". Ramex Delta - ładny start, zaskakujący pierwszy przelot, ładne zakończenie pokazu z machaniem skrzydłami. Nasze SU z tego co widziałem wzbudzały spore zainteresowanie wśród Czechów choć trochę znających się na rzeczy - widać mają spory sentyment do tych maszyn. Po dwóch spokojnych przelotach bez dopalania totalnie zaskoczyli, szczególnie kobiety, potwornie głośnym przelotem na 50 metrach. Polakom pokaz wyszedł lepiej w sobotę, w niedzielę trochę "nie wstrzelili" się w mijankę. Za to słowackie MiGi pokazały, jak powinno robić się "walkę" na pokazach".
5) Myślałem, że tego nigdy nie powiem, ale wg mnie austriacki Eurofighter lepszy do Włocha.
6) Szwajcarska Super Puma, która podczas zawisu zmiotła podmuchem wirnika nasze graty leżące na ziemi.
7) Bardzo dobre pokazy Spartana, podobał mi się też "Hudournik" - równiutki, bardzo dynamiczny pokaz.

Gospodarze trochę zawiedli - Alca jakoś tak bez polotu w porównaniu z Hawkiem, Gripen mógł pokazać coś więcej po zakończeniu "tankowania". Brak Sokoła. Zbyt długi moim zdaniem pokaz dwóch Mi-171 + Mi-24. Za to bardzo dobry austriacki Black Hawk.
9) Piątkowy przylot natowskiego AWACSA podniósł trochę adrenalinę. Co za gość! Konwojer w połowie pasa, lądowanie breakiem i tarcie tyłkiem po pasie.
10) Nasz Mi-8 - dobrze, że chłopaki się pokazali, ale furory to to zrobić nie mogło.
Trochę bez sensu było trzymanie ludzi za bramą do 8:30 kiedy tuż po dziewiątej latał już Austriak i Słowak. Nie było czasu na obejrzenie statyki.
"Pozdrawiam" przy okazji czeską policję, która nie wpuszczała na teren lotniska w sobotę podczas gdy trwał jeszcze pokaz Alki, zmuszając ludzi do ekwilibrystycznych wyczynów podczas przechodzenia przez jakieś kanały odpływowe i dziury w płotach. Dedykuje im moją mokrą od deszczu bieliznę z tego dnia.
Za rok żelazny punkt kalendarza tym bardziej, że ta impreza ma widać szczęście do pogody ( nie mówię tu o sobotnich godzinach wieczornych ).