Re: Kółko miłośników C-130 Hercules
: 08 lis 2009, 21:36
Masz coś konkretnego na myśli?Xlem pisze:Korzysci niematerialne wynikające z posiadania b. nowoczesnej maszyny - patrz F-16.
Lotnicze forum dyskusyjne
http://forum.krzesiny.org.pl/
Masz coś konkretnego na myśli?Xlem pisze:Korzysci niematerialne wynikające z posiadania b. nowoczesnej maszyny - patrz F-16.
Bo decydenci myślą jak dobrze zrobić loda Wielkiemu Bratu, a nie myślą o ekonomicznych aspektach unowocześniania armii.Xlem pisze:Widać lepiej wziąść używany, nieperspektywiczny sprzęt niż sprawy w swoje ręce.
Dlaczego tak się dzieje?
Myślą ekonomicznie...Patyk pisze:Bo decydenci myślą jak dobrze zrobić loda Wielkiemu Bratu, a nie myślą o ekonomicznych aspektach unowocześniania armii.Xlem pisze:Dlaczego tak się dzieje?
- kadra wyszkolona na najnowoczesniejszym sprzęcie,rafels pisze:Masz coś konkretnego na myśli?Xlem pisze:Korzysci niematerialne wynikające z posiadania b. nowoczesnej maszyny - patrz F-16.
Akurat finansowanie tych dwóch zagadnień dla osób pracujących (zarabiających) uważam pozostałośc minionego systemu oraz przejaw niesprawiedliwości społecznej. Ale to już temat na inny wątekrafels pisze: W tym celu też w przyszłym roku nie będzie ... żywienia zbiorowego, zniżek na bilety PKP...
Hm...Xlem pisze:- kadra wyszkolona na najnowoczesniejszym sprzęcie,
- większe bezpieczeństwo lotów, zwłaszcza w strefie działań wojennych -Afganistan,
- morale: załóg, obsługi i ludzi nimi transportowanych,
- PR, najnowoczesniejsze z dostepnych maszyny transportowe nie "stary złom"*.
Zależy jak patrzeć. W perspektywie powiedzmy pięciu lat pięć maszyn używanych daje wieksze mozliwości, ale w perspektywie 30 lat już nie. Bo po 30 latach te pięć używanych będzie juz dawno na złomie, co najwyżej będzie trwać na starych fotkach i filmach, a ta jedna nowa mogła by z powodzeniem dalej latać. Do tego jedna nowa maszyna pozwoliła by na razie wyszkolić załogi ( pięć starych Herków nieprędko zacznie latać na realne misje zaopatrzeniowe, więc i tak nie widzę tu przewagi ) a za kolejnych pięc lat dokupilibyśmy drugą maszynę, oszczędzając przy tym w międzyczasie na częściach zamiennych, remontach itp. Kryzys, nawet w armii, nie może przecież trwać wiecznie i za kilka lat opcja zakupu nastepnego C-130J mogła by wyglądać zupełnie inaczej.sk pisze: Jakie możliwości daje jedna maszyna? Każdy wolałby nówki.
Dla nowych są niższe gdyz maszyna może latać z trzyosobową załogą. Dwa C-130 z czterema załogami (aż nadmiar) to 24 osoby. Pięć C-130E z trzema załogami to 75 osób. Dolicz do tego etaty załóg lotniczych, jakieś 1 000 000 $ rocznie. A cała reszta prersonelu?Pat21 pisze: Do tego może i koszty wyszkolenia załóg i obsługi są identyczne przy maszynach starych i nowych
Podstawy to podstawa. Niezależnie czy będziesz pracował na liczydle czy komputerze dodawanie i mnożenie to podstawa. Dalej już nie jest to samo.rafels pisze: kupując 40-letniego Herca kadra szkoli się w sposób identyczny jakby to był samolot prosto z taśmy, to że nie ma on najnowocześniejszych systemów nie zwalnia techników nauki od podstaw;
Ponownie; Integracja najnowszych systemów z "analogowym" płatowcem nie zapewni optymalnej wydajności systemu. Koszty też bedą wyższe bo ani płatowiec ani awionika nie są do tego przystosowane.rafels pisze: na systemach obrony anty-p.lot. na pewno nikt nie będzie oszczędzał;
Znacznie bardziej cieszyłbyś sie gdyby to był Super Herkulesrafels pisze:morale... nie mam zdania, ja się cieszę, że mamy COKOLWIEK co lata;
Właśnie o to codzi, że mniej nowoczesnego, niezawodnego, wydajnego jest zwykle bardziej wydajne (w ujęciu koszt/efekt) niż cały park starych maszyn.rafels pisze:myślę, że nie ma człowieka, który nie chciałby mieć wszystkiego co jest naj... tylko ten drobny szczegół, wyrażany symbolem "$" wszystko psuje.
Powiem tak, jak ja to widzę, czyli od kuchni: będąc na kursach specjalistycznych (konkretnie - uzbrojenie) obserwowałem kolegów, którzy "zęby zjedli" na MiG-ach 21 i TS-11. Dla nich największym problemem był język angielski. Nie tak łatwo czterdziestoparolatkowi nauczyć się tego, jednak całkowicie odmiennego, języka. Tu był największy problem.Xlem pisze:Podstawy to podstawa. Niezależnie czy będziesz pracował na liczydle czy komputerze dodawanie i mnożenie to podstawa. Dalej już nie jest to samo.
Np."zegarologia" nie jest tym samym co obsługa zintegrowanego systemu pilotażowo nawigacyjnego. FADEC a sterowanie (elektro)mechaniczne silnika. To zupełnie inne filozofie. Dwa rózne światy. jest taniej, efektywniej.
Masz absolutną rację, gdyby jednak nawet te pieniądze w całości przeznaczyć na zakup nowego sprzętu, to i tak wystarczyłoby pewnie na niewiele więcej niż jeden zestaw JHMCS-a i to pewnie po regeneracji...Czy wreście urzędnicy MON i generalicja jeżdżą nadal służbowymi Polonezami czy przesiedli się do nowszych i nowoczesniejszych aut?
Oby nie tak, jak w byłej "stajni" Kubicy.rafels pisze: Cała reszta: obsługa Vulcan-a, system dystrybucji amunicji, wyrzutnie, a nawet system SMS (który jest przecież w całości administrowany przez komputery) nie sprawiał ŻADNYCH problemów, właśnie poprzez analogie do przedpotopowych już rozwiązań poprzedniej epoki. Teraz ci sami ludzie śmigają na sprzęcie jak ludziki z teamu F1 w PitStopie Awionicy, flajtkontrolowcy, endżinerzy (c) i pozostali wykonują swoją prace tak, jakby od dziecka nic innego nie robili. Dlatego nie uważam, że przekwalifikowanie techników do pracy z nowszym typem SP będzie wielkim problemem.
Nie mam im tego za złe. Pokazałem tylko normalną kolej rzeczy.rafels pisze:Masz absolutną rację, gdyby jednak nawet te pieniądze w całości przeznaczyć na zakup nowego sprzętu, to i tak wystarczyłoby pewnie na niewiele więcej niż jeden zestaw JHMCS-a i to pewnie po regeneracji...![]()
...bo nie bardzo rozumiem ten argumentXlem pisze:jeden C-130J zamiast czterech, pięciu nowych Bryz.