: 05 gru 2007, 19:29
hmm mi umiliły polski , angielski , historie i hiszpański hehetomash pisze:Widziałem go dziś kilka razy! Mi umilił polski
hmm mi umiliły polski , angielski , historie i hiszpański hehetomash pisze:Widziałem go dziś kilka razy! Mi umilił polski
Skąd Ty taki dokładny? Siedziałeś w środku?eNwings pisze:wysokość 350m, prędkość 150 km/h.
Maniak!eNwings pisze:Dane które podałem mogą się wahać o 10% w każdą strone.
O hell I* amSpitfire pisze:Maniak!eNwings pisze:Dane które podałem mogą się wahać o 10% w każdą strone.
Dzięki za cenne zdjęcie. Ale wrzuć szybko do lotów F-16! A ja tu wykasuję.
Widok był miły do momentu strzału w bramkęZapuścili "Żurawia" do piłkarskiej bramki
Michał Kopiński
2007-12-05, ostatnia aktualizacja 2007-12-06 09:44
Ministrowie, szefowie policji i sławni dziennikarze oglądali wczoraj w podpoznańskim Będlewie zakończony małą katastrofą lot zwiadowczego samolotu bezpilotowego "Żuraw"
W Pałacu Polskiej Akademii Nauk w Będlewie bawią od kilku dni sławy z kręgów policyjno-prokuratorskich. Na konferencji naukowej organizowanej przez Polską Platformę Bezpieczeństwa (wspólny projekt policjantów i naukowców) spotkać można m.in. szefa policji Tadeusza Budzika, jego świeżo upieczonego zastępcę Henryka Tusińskiego, wiceministra spraw wewnętrznych i administracji Adama Rapackiego i dziennikarkę śledczą Annę Marszałek. Wczoraj, tuż po godz. 14, wszyscy goście wylegli na dziedziniec pałacu, żeby obejrzeć lot bezzałogowego samolotu "Żuraw". Samolot ten (podobnym agenci CBA mieli śledzić swego czasu Andrzeja Leppera) powstaje w ramach jednego z projektów PPBW. - W tej chwili mamy trzy sztuki, testy trwają od roku - tłumaczy Paweł Lubarski z Laboratorium Systemów Mobilnych poznańskiej politechniki. "Żuraw" może latać non stop przez 12 godzin i wznosić się na wysokość 4 km. Może też - po wyposażeniu w dodatkowe urządzenia - śledzić za pomocą kamery samochody, szukać ludzi uwięzionych pod gruzami, czy nawet "widzieć" przez ściany. Goście konferencji i dziennikarze liczyli na to, że z bliska zobaczą start i lądowanie "Żurawia". Organizatorzy postanowili jednak inaczej. Z bliska można było oglądać jedynie wyświetlany na laptopie widok z kamery zamontowanej na samolocie. Sam "Żuraw" wystartował z położonej kilkaset metrów za pałacem łąki. Odpowiednią "tajność" startu i lądowania miał zapewnić okalający pałac wysoki mur. Kilku reporterom udało się jednak namierzyć łąkę. Kiedy stojący tam, sterujący samolotem mężczyźni zauważyli dziennikarzy, zaczęli gwałtownie protestować. - Żadnych zdjęć! - usłyszeliśmy. Dekonspiracja tak ich zdenerwowała, że... kompletnie spartaczyli lądowanie. Piękny "Żuraw" co prawda "usiadł" na łące, ale nie dał rady wyhamować i z impetem uderzył w słupek piłkarskiej bramki. Efekt utajnienia startu i lądowania jest taki, że z trzech "Żurawi" zostały dwa.
Źródło: Gazeta Wyborcza Poznań
Rozumiem widziałeś to?Rush pisze:do momentu strzału w bramkę
Dzięki Spit, zawsze lubię popatrzeć na coś latającego.Spitfire pisze:Ciekawe, ciekawe! Widzę, taki mały detektyw się z Ciebie zrobił, Rush!
Rozumiem widziałeś to?Rush pisze:do momentu strzału w bramkę