Re: Kółko miłośników An-2
: 14 sty 2012, 11:08
Z własnego doświadczenia wiem, że zamiast krawcowej lepiej sprawdza sie gościu z tośmą samoprzylepną i nożykiem do tapet.
W niektórych jeżdzi też WCRobert i Adam pisze:Z tym wiadrem to jakaś prawda musi być , pewnie widzieliście kiedyś taki obrazek gdy pod gondolą silnika jest podwieszone właśnie metalowe wiaderko i mechanik pokładowy wolno obraca śmigłem '' zrzuca '' jakąś część oleju , by uniknąć uderzenia hydraulicznego które mogłoby zaszkodzić silnikowi przy rozruchu . Jeśli coś pomieszałem może ktoś z forumowiczów to wyjaśniNiewątpliwie takie ''wiaderko'' podrużuje na pokładzie niejednego AN-tka .

http://lotniczapolska.pl/30-rocznica-lo ... zyka,24147„Wiedeńczyk” – bo pod taką nazwą jest znany przez wszystkich – na swoje miejsce w historii zasłużył nie tylko ciężką 45-letnią pracą, ale i zdarzeniem, w którym brał udział 30 lat temu.
1 kwietnia 1982 roku na krakowskich Balicach przyszły „Wiedeńczyk” wykonywał loty na desantowanie skoczków spadochronowych z 6. Pomorskiej Dywizji Powietrznodesantowej. W ich trakcie załoga samolotu zgłosiła Kierownikowi Skoków drobne problemy techniczne, które wymagały lotu kontrolnego nad miastem. Lot ten stał się początkiem wcześniej zaplanowanej ucieczki z kraju. Po lądowaniu w rejonie Czernichowa i zabraniu rodzin oraz jeszcze jednego kolegi, samolot wystartował w kierunku Wiednia, gdzie szczęśliwie dotarł. Spośród całej grupy tylko technik pokładowy nie był wtajemniczony w plan ucieczki i on – jako jedyny – wrócił zaraz potem do kraju. Pozostali otrzymali azyl polityczny i mieszkają dziś za granicą.
Do kraju wrócił też samolot. Sprowadzony przez specjalną grupę wkrótce został przywrócony do normalnej służby. Przez kolejne lata przewoził ludzi, towary i desantował skoczków. Z czasem został przystosowany do holowania rękawa będącego celem dla trenujących samolotów myśliwskich. Ta cecha prawdopodobnie pozwoliła mu tak długo i – jakkolwiek to nie zabrzmi – bezpiecznie służyć bez obawy o to, że zostanie wycofany, lub że dostanie się do szkolenia w niewprawne ręce przyszłych pilotów. W 2007 roku powstał pomysł upamiętnienia wydarzeń, w których brał udział i z tej okazji samolot otrzymał okolicznościowe malowanie, zaprojektowane przez Marka Radomskiego z Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie. Od tego czasu stał się atrakcją pokazów. Niecodzienny wygląd i jego historia interesowały wszystkich. Nie wspominając już o tym, że samoloty tego typu – An-2 – są już jedynymi czynnie latającymi dwupłatowcami w całym NATO. Niektórzy podkreślają, że także największymi jednosilnikowymi dwupłatowcami na świecie. W tym wypadku nie jest to jednak powód do ujmy, a raczej do chwały – dla samolotu, dla ludzi na nim latających i go obsługujących.
An-2 TD „Wiedeńczyk” nr 7447 został wyprodukowany w Mielcu 9 stycznia 1967 roku. Do służby w lotnictwie polskim wszedł dzień później. W tym roku skończył 45 lat. W tym czasie wykonał prawie 15 100 lądowań i spędził w powietrzu 6 953 godziny (stan na marzec 2012 r.).
Wkrótce – z końcem kwietnia – „Wiedeńczyk” zostanie wycofany z eksploatacji. Nie zakończy jednak swojego pracowitego żywota. Ma już przygotowaną w pełni zasłużoną emeryturę w „samolotowym domu spokojnej starości” – krakowskim Muzeum Lotnictwa Polskiego. Dzięki temu pozostaną po nim nie tylko zdjęcia i wspomnienia, ale i samego bohatera będzie można od czasu do czasu odwiedzić...
Dwa An-2 zostanaw Krakowie. Wiedeńczyk trafi do Muzlotu, drugi zostanie w jednostce. Stanie obok An-26. Jest już przygotowane miejsce. Szkoda trochę antoszy na pomnik, bo słońce i deszcz zrobią swoje ze skrzydłami i za kilka lat to może być obraz nędzy i rozpaczy.young pisze:0852 gdzie ma trafić? Latał kiedyś w drugim peelemie