Może wyjść post pod postem, ale napiszę.
Teoretycznie eNwings ma rację, ale czysto teoretycznie i nie ma to nic wspólnego z praktyką, ani wiedzą.
Postaram się opisać to co widać tak jakbym siedział w kokpicie (obydwu kokpitach).
Zajęcie pasa, klapy, zegarek, podgrzewy, zgoda, obroty, sprawdzenie parametrów, puszczenie hamulca. Samolot zaczyna się rozpędzać, utrzymanie kierunku, wskazówka mija 200 km/h, wyraźnie czuć jak zamykają się wloty, samolot lekko pochyla się co jest znakiem do ściągnięcia drążka, płynnym ruchem drąg do siebie, lewa ręka na dźwignię chowania podwozia, samolot osiąga kąt około 10 stopni, a dsp (dźwignia sterownia podwoziem) wędruje do góry. Wszystko OK, nagle wyraźnie czuć, że samolot "tonie", jest za późno by wypuść podwozie, za wcześnie by wystartować, natychmiast trzeba zatrzymać samolot, dźwignie sterowania silnikami na mały gaz, z hamowaniem nie ma problemu - nie ma kół, spadochron hamujący, OK kierunek sterem kierunku. Pośród trzasku blach słychać Nataszkę: "Pażar... (do wyboru: KSA, liewowo, prawowo dwigatiela), dźwignie silnika na stop, w zależności co powiedział Natasza tak ustawić gaśnicę i nacisnąć przycisk "Ognietuszyciel". Wyłączyć akumulator, po zatrzymaniu najzwyklej w świecie s... wyjść z kabiny.
Instruktor
Zajęcie pasa, kontrola czynności szkolonego, samolot ruszył, kontrola kierunku przez peryskop, wszystko OK, dziobek podnosi się, nagle samolot zaczyna tonąć i daje się słyszeć zgrzyt blach, dalej tylko kontrola tego co zrobił uczeń.
Chciałbym zwrócić uwagę na dwie rzeczy, jedna zła druga dobra.
Zła - nie wypuścili spadochronu, może w tej sytuacji nie pomógłby znacząco hamować, ale ustabilizowałby tor dobiegu.
Druga dobra - zwróćcie uwagę, że użyli gaśnic, świadczy o tym dym i coś w rodzaju pary wokół samolotu pod koniec dobiegu.
Tak czy inaczej, gdyby nawet w porę zorientowali się o błędzie, a i tak zrobili to dość szybko, to nie mieliby większych szans na start. Dopalanie wchodzi do pracy bardzo szybko, jednak nie na tyle by "wyrwać" samolot z tej sytuacji bez przytarcia. Nie wiadomo jaki wpływ miałaby zniekształcona dysza (przytarta) na pracę dopalacza. Zwiększenie kątów natarcia? Bzdura, pogorszyło by jeszcze i tak nieciekawą sytuację, o ile byłoby możliwe. Po pierwsze ogon poszedł by w dół, czego raczej nie chcemy, wynika to z punktu obrotu samolotu, po drugie, po uderzeniu dyszami o pas pojawił się moment kładący samolot na pas z punktem obrotu na dyszach, siły aerodynamiczne nie były by w stanie pokonać tego, szczególnie przy tak małej prędkości.
Instruktor nie widzi czego dotyka uczeń, tym samym nie mógł wiedzieć, że przestawił on zbyt wcześnie dźwignię, jedynie to poczuł, a wtedy było za późno. Uczeń prawdopodobnie też za późno zdał sobie sprawę z błędu, świadczy o tym wypuszczenie podwozia prawie pod koniec dobiegu. Choć z drugiej strony mógł tego wogóle nie zrobić, podwozie nie schowało się w pełni, gdy zostały wyłączone silniki, a tym samym spadło ciśnienie w hydraulice co spowodowało "wypadnięcie" kół. Czysto teoretyczne rozważania oparte na doświadczeniu.
eNwings pisze:
Toyo pisze:
eNwings pisze:i potem priorytetem stało się już tylko jak najszybsze zatrzymanie
I natychmiast użył hamulców?

Tak? A których..?

Twierdze, że
puki póki samolot był jeszcze na kołach... istniała realna szansa żeby się oderwał.
Czytaj i staraj się zrozumieć samego siebie. Napisałeś, co cytuję - "i priorytetem stało się jak najszybsze zatrzymanie", czyli wykonanie czegoś co nastąpiło po schowaniu się podwozia, więc nie wciskaj mi kitu o samolocie na kołach.
Gdyby był na kołach to by bez problemu oderwał się.
Wtrącenie o hamulcach było ironizowaniem, nie lubię tego tłumaczyć, ale skoro muszę?
eNwings pisze:Właśnie zasymulowałem identyczną sytuacje w LOCK ON'ie - and guess what? 3/5 razy poleciaaaał!
Hahaha..
Kwestia umiejętności i szybkości reakcji. Eta wsio odnośnie omawianej sytuacji.
Nie mogła być identyczna.
Po pierwsze w LockOn nie ma wersji UB, po drugie sytuacja nie zaskoczyła Cię.
Sam widzisz, że pomimo wiedzy o tym co nastąpi udało Ci się 3 na 5, napisz tylko jak było za pierwszym razem.
No i oczywiście gratuluję umiejętności w LockOn. Ja muszę jeszcze sporo potrenować w tej gierce.
