bzik pisze:I kolejnego brzydala mniej. Grunt, żeby nikt nie ucierpiał, ale tych rur ze skrzydłami to mi nie żal

Wybacz bziku, że Cię cytuję, ale Twoje zdanie, to bardzo częsty pogląd na temat letadeł pasażerskich. Ja już jestem po transformacji
Bowiem po kolejnym roku obserwacji, z całym szacunkiem muszę przyznać, że lotnictwo wojskowe to "lalusie"
Pokażcie mi lotnisko wojskowe na świecie, gdzie lata się przy wietrze huraganowym, we mgle, śnieżycy i w deszczu. To co obserwowałem na EGCC(MAN), a teraz EGLL(LHR) przechodzi moje pojęcie bezpiecznego-niebezpiecznego latania. W lotnictwie pasażerskim, nie ma: zła pogoda - odwołujemy loty. I to jest fenomenalne. Oczywiście - powiecie KASA. A pewnie, że kasa, ale i kunszt - odwaga pilotów, którzy latają przy pogodzie, przy jakiej ja się boję wyjść z domu
To bym mógł dać do MIŁYCH WIDOKÓW. Dzisiejszy
fucking day w Londynie. Deszcz, wiatr, zimno, podstawa chmur - max.100m. A tu "Arbuz" na przemian z "Benkiem". Wieczorem to wyglądało nieziemsko - kosmicznie. Zacinający deszcz, chmury - mgła gnająca gdzieś...i ryczące JUMBO, jeden za drugim co minutę, przedzierające się przez mur chmur, ze światłami widocznymi max.na długość samolotu.
I ta parówa - ołówek, właśnie 340-600, normalnie kosmos.
W takich warunkach nie lata żaden samolot wojskowy. Nie mówię, że nie może, ale loty się odwołuje.
Szacunek dla pasażerów.