Ja też uważam tak jak Bielik. Mogli sobie protestować, gdy był na to czas.
Koniec końców mamy trzy żałosne rozwiązania:
1) Lokalizację bazy w dużym mieście (nie koło niego!). Być może jednak nie było lepszego rozwiązania, bo "zaplecze" (że się tak wyrażę) lotniskowe w Polsce jest skromne. Być może decyzja o lokalizacji F-16 tutaj była zła [dla mnie prywatnie wyśmienita!

], ale pytanie czy jednak nie najtańsza i najkorzystniejsza z różnych względów finansowo-logistyczno-militarnych.
Nota bene ciekawe co by np. Marlewo powiedziało na zamianę z Powidzem na Herkulesy, hę?... (pytanie raczej z gatunku retorycznych)
Za taką lokalizację byłbym gotów przyznać odszkodowania dla osób zamieszkujących budynki wybudowane przed (powiedzmy) 1950 rokiem.
A swoją drogą wojsko to też nieźli kretacze. Osiedle dla swoich wybudowali dokładnie po drugiej stronie miasta i codziennie po nich zajeżdża firmowy autobus. Nie mamy na co pieniędzy tracić w tym kraju? A może tam były tańsze grunty?...
2) Zabawy w jakieś strefy-niestrefy ograniczonego czegośtam. Moim zdaniem było piep... obowiązkiem urzędasów tak określić plan rozwoju miasta by przewidzieć (niezmienne tu od II wojny) funkcjonowanie lotniska i zabronić zabudowy w jego pobliżu. A z tego co mi wiadomo, Poznań nie tylko nie przewidział niczego w żadnych planach, ale do dziś nie ma pomysłu na swój rozwój!
Jeśli więc nic w tej sprawie nie uczyniono to urzędasów powinno się pociągnąć do odpowiedzialności. I niech oni płacą teraz jakieś żałosne odszkodowania...
Przy tym wszystkim jest absurdem i kpiną, że jakieś urzędy miejskie i wojewoda skarży wojsko o obniżenie wartości gruntów!
3) Jakieś podchody z krzykaczami z Marlewa i zaangażowanie w całą sytuację urzędników, generałów, mediów. To jest chore! Nikt, absolutnie nikt, nikomu nie kazał się budować w tym rejonie. Tylko, że cwaniaczki zwęszyły tanią ziemię i się pobudowały. A teraz najbezczelniej jak to tylko możliwe żądają odszkodowań. Rozgonić to towarzystwo albo zignorować! – to jedyna rada. Jak ktoś się chciał wyprowadzić – był na to czas. Jak ktoś chce mieszkać to co go interesuje ile warta jest jest jego ziemia. Zawsze im źle!
Robią taką żałosną zadymę a sam ostatnio widziałem dwa ogłoszenia o domach na Marlewie i niedaleko Ożarowskiej sprzedane za wcale pokaźną kwotę (ten drugi za bardzo pokaźną). I co? Zwykli obłudnicy i krzykacze. I tyle!