Wrzucam tu, bo chyba najbardziej pasuje. Jest w Pucku takie kółko miłośników - Stowarzyszenie Historyczne Morskiego Dywizjonu Lotniczego w Pucku (www.mdlot.pl), które zabrało się za zrobienie repliki wodnosamolotu Lublin R.XIII G w skali 1:1, egzemplarz n/b 714. Postęp prac można było zobaczyć podczas pikniku Lotniczy Puck, który odbył się w miniony weekend. Udało mi się dowiedzieć, że za 1 - 1,5 miesiąca replika może będzie już skończona i może odbędzie się wodowanie i uruchomienie silnika (skrzydło w trakcie produkcji, jeden pływak gotowy, zbiornik paliwa gotowy).
Jest gwiazda wstawiona, ale nie wiem jaka. Ja w ogóle myślałem, że to będzie nieruchomy eksponat naziemny, a informacja o uruchamianiu i wodowaniu mnie zaskoczyła. Na pewno jak ją skończą, to się wybiorę do Pucka, więc będę mógł dopytać. Zostawiłem też w Gdańsku gazetkę poświęconą m.in. budowie tej repliki, a nie zdążyłem przeczytać, więc może tam coś znajdę. Jak po urlopie wrócę, to sprawdzę.
Swoją drogą replika RWD-13 SP-WDL miała latać, a do tej pory widziałem tylko zdjęcia na ziemi lub przyczepie, więc znając ULC może być ciężko z lataniem...
Swoją drogą replika RWD-13 SP-WDL miała latać, a do tej pory widziałem tylko zdjęcia na ziemi lub przyczepie, więc znając ULC może być ciężko z lataniem...
Nie wiem jak dobrze znasz ULC i dlaczego twierdzisz że może być ciężko. Tak naprawdę ULC tylko sprawdza czy dany statek powietrzny jest zdatny do lotu, a całość działań związanych z wykazaniem zdatności do lotu samolotu musi wykonać jego budowniczy.
Znajomy opowiadał przygody związane z certyfikowaniem swojej maszyny latającej, a pół firmy nazywa go urzędem przeciwlotniczym, ale to nie temat o tym.
Niecodzienne odkrycie w Zatoce Gdańskiej. Czy potwierdzi informacje historyków?
Z wód Zatoki Gdańskiej wyciągnięto 4-metrowe śmigło polskiego samolotu Lublin R.VIII. Jak mówi odkrywca, to jedyna maszyna tego typu, którą oddało się odnaleźć. Akcję przeprowadził Jacek Denisiuk, który sam wcześniej natrafił pod wodą na resztki wyprodukowanego na przełomie lat 20. i 30. polskiego samolotu rozpoznawczo-bombowego. Znalezisko to bardzo ważna rzecz dla Polski. - Samolot wymyślili i wyprodukowali Polacy. Jest on świadectwem rozwoju polskiej technologii w latach 20. ubiegłego wieku, mówił Denisiuk.
4-metrowe śmigło pozwala sobie wyobrazić, jak potężną maszyną był Lublin R.VIII. Rozpiętość skrzydeł wynosiła 17 metrów, kadłub miał 12 metrów długości, a wysokość maszyny wynosiła to 5,5 m. Oprócz świetnie zachowanego śmigła pod wodą, jak szacuje nurek, zachowało się ok. 60-70% maszyny. To m.in. silnik, drewniana kratownica, pływaki i cały osprzęt bojowy. Odkrywca nie zdradza, gdzie dokładnie znalazł śmigło. "Gdzieś tam" mówił, wskazując z portu rybackiego w kierunku Półwyspu Helskiego. To mogłoby potwierdzać informacje historyków, którzy twierdzą, że lotnictwo niemieckie zniszczyło samoloty Lublin R.VIII w rejonie Chałup we wrześniu 1939 roku. Wtedy, ze względu na zaawansowany wiek, nie przedstawiały już one poważnej siły bojowej. Służyły do szkolenia pilotów. Obecnie jednak ich wartość historyczna jest ogromna. Możliwe bowiem, że to najstarszy samolot, który znaleziono na dnie Bałtyku, a co najmniej Zatoki Gdańskiej
Samoloty Lublin R.VIII produkowano w latach 1928-1930. Miały służyć rozpoznaniu sił przeciwnika podczas ewentualnego ataku oraz ich bombardowaniu. Maszyny nie okazały się jednak tak wydajne, jak początkowo zakładano, w związku z czym wyprodukowano ich jedynie 9 sztuk w różnych wersjach. Część była przystosowana do startowania z lądu. Niektórym za pas startowy mogła służyć woda, dzięki zamontowanym w miejscu kół pływakom. Startowały one z okolic dzisiejszego portu rybackiego w Pucku, gdzie działał Morski Dywizjon Lotniczy. Właśnie jeden z tych "wodnych" egzemplarzy Jacek Denisiuk znalazł w wodach zatoki. Znalazca liczy, że pozostałą część samolotu Lublin R.VIII uda się wyciągnąć przy pomocy powołanych do tego instytucji oraz umieścić w którymś z muzeów.
Dla mnie bomba
Widać, że jeszcze wiele ciekawych i niezwykłych pamiątek minionych dni czeka na swoich odkrywców.
Wygląda na to, że Bałtyk kryje jeszcze niejedno cudo.
Widziałem ostatnio to śmigło R.VIII w Muzeum MDLot w Pucku - robi wrażenie. W niedługim, czasie powinny pojawić się resztki silnika, a na dnie chyba jeszcze pływaki leżą.
A wracając do R.XIII, w tym roku prezentowała się na wodzie. Niestety jest trochę problemów z poszyciem (głównie na skrzydłach), które powstały w trakcie transportu.